– Nie jesteśmy w stanie wyrazić słowami naszego wzruszenia i wdzięczności za pomoc, jaką ludzie okazali nam po pożarze – mówią zgodnie Mariola i Zbigniew Frątczakowie z Koźla w Gminie Stryków, którym 29 listopada spłonęła stodoła i obora.

Obora już pod nowym dachem. Bydło wróciło do gospodarzy, ale spaloną stodołę (fragment widoczny z prawej) trzeba rozebrać. Fot. Zbigniew Frątczak.

Stracili większość sprzętów i urządzeń na co dzień używanych w gospodarstwie, a także pięć sztuk bydła z hodowli, paszę dla zwierząt, zapas słomy i zgromadzone przy budynku nawozy.

Dwa tygodnie po pożarze Frątczakowie zechcieli opowiedzieć nam o tym, co w obliczu doznanego nieszczęścia nie pozwoliło im załamać się i pogrążyć w rozpaczy – spontaniczna i bezinteresowna pomoc, która napłynęła do nich ogromną falą.

Przeczytasz o niej w najnowszym numerze Wieści z Głowna i Strykowa.

Skomentuj

Twój adres email nie zostanie opublikowany.