Historię Tadeusza Ośko ps. „Sęp”, żołnierza AK, a następnie WiN, poznałem najpierw przez telefon od pana Waldemara Seroki z Zamościa. Zadzwonił do mnie,
by dowiedzieć się, czy w archiwum są materiały mówiące o udziale Ośko w łowickiej konspiracji zbrojnej lat II wojny światowej. Ponieważ jego nazwisko nic mi nie mówiło, wyraziłem początkowo wątpliwość w odnalezienie takich dokumentów.

Nie zraziło to jednak mego rozmówcy, który krótko przedstawił, kim jest jego bohater, dodając na koniec, że może być on pierwowzorem postaci pułkownika Kwiatkowskiego, znanego z filmu Kazimierza Kutza. Nie wiedziałem jeszcze, na czym opiera to twierdzenie, niemniej chyba właśnie ten argument przekonał mnie do wszczęcia poszukiwań.


Łowickie ślady „Sępa”

Na pierwszy ślad bytności Tadeusza Ośko i jego rodziny w naszym mieście natrafiłem w prowadzonych od 1920 r. księgach meldunkowych domów. Z zapisów w nich wynikało, że Jan Ośko, kolejarz, zatrudniony jako zawiadowca na stacji PKP, przybył do Łowicza razem z żoną Stanisławą ze stacji Chodecz w powiecie włocławskim. Oboje zostali zameldowani 22 listopada 1938 r. w domu przy ul. Dworcowej 4. Zamieszkiwali tam dość krótko wspólnie z córką Zdzisławą-Sabiną Lula, jej mężem Marianem, urzędnikiem kolejowym oraz wnuczką Bożeną Małgorzatą. Następnym bowiem miejscem ich zamieszkania był już od 2 listopada 1939 r. dom przy ul. Legionów 11.

Pod tym adresem, tyle że z datą zameldowania wcześniejszą, bo z 30 października 1939 r. był już odnotowany w księdze tego domu Tadeusz Antoni Ośko, syna Jana i Stanisławy z Brodeckich, urodzony 11 maja 1913 r., kapral, a w rubryce: skąd przybył, była wpisana Jaworina, czyli słowacka Jaworzyna. Wynikało więc, że po przybyciu do Łowicza zamieszkał przy ul. Legionów (dziś Armii Krajowej), a pozostali członkowie rodziny przeprowadzili się tam w dwa dni później. Wspólne ich zamieszkiwanie pod tym adresem nie trwało jednak zbyt długo. Wszystkie domy przy ulicy Legionów zostały zajęte przez okupantów na niemiecką dzielnicę mieszkaniową i pewnie dlatego w kwietniu 1941 r. cała rodzina była zmuszona przenieść się na ul. Wesołą 2. Kolejnymi miejscami, gdzie zamieszkiwali, była oficyna przy ul. Zduńskiej 33, a od grudnia 1941 r. budynek rzeźni miejskiej przy ul. Nadbzurzańskiej 8. Wpis w księdze meldunkowej tego budynku był ostatnim, który odnalazłem przy nazwisku Tadeusza Ośko, z datą opuszczenia przez niego miasta w nieznanym kierunku z dniem 8 lipca 1943 r. Przy wpisach jego rodziców widniała natomiast adnotacja o czasowym wyprowadzeniu się 11 stycznia 1944 r. Dopiero z akt sądowych dowiedziałem się, iż owe „czasowe wyprowadzenie się” małżonków Ośko oznaczało aresztowanie ich obojga przez Gestapo. Jan Ośko – od 1941 r. pracownik łowickiego Magistratu – został wywieziony do obozu Gross-Rosen i zginął w kwietniu 1945 r. w transporcie więźniów do Mauthausen, jego zaś żona znalazła się w obozie Ravensbrück, skąd powróciła we wrześniu 1945 r.

W konspiracji przeciwko Niemcom

Nie ulegało dla mnie wątpliwości, że Jan Ośko czynnie uczestniczył w konspiracji zbrojnej przeciwko okupantowi niemieckiemu. Pełniąc ważną funkcję na kolei, mógł na przykład zbierać informacje na temat niemieckich transportów wojskowych czy pomagać kurierom przekazującym meldunki do Warszawskiej Komendy Okręgu. W konspirację był także zaangażowany od początku wybuchu wojny jego syn Tadeusz. Potwierdzenie tego faktu uzyskałem jednakże nie z dokumentów archiwalnych, a z powojennej korespondencji Mariana Buczmy-Kozłowskiego do dra Jana Wegnera, którą niegdyś grzecznościowo udostępniła mi w kopii pani Ewa Wróblewska. Opisując początki działalności Polskiej Organizacji Zbrojnej w Łowiczu, wśród jej członków założycieli wymieniał autor listu Tadeusza Ośko – z dopiskiem – „późniejszy pułkownik”.

List Buczmy-Kozłowskiego, chorążego 10 Pułku Piechoty, który odpowiadał w POZ za sprawy wojskowe, był w zasadzie jedynym moim śladem potwierdzającym działalność konspiracyjną Tadeusza Ośko w Łowiczu. Nie wiadomo, jaką pełnił w niej rolę, jakie zadania wykonywał i czy już wtedy posługiwał się pseudonimem „Sęp”. Nie wymieniał go w każdym razie w swych opracowaniach ani komendant łowickiego Obwodu AK mjr Lucjan Zieliński ani też dowódca Kedywu tej formacji, por. Bolesław Rosiński. Na pewno jednak Ośko musiał należeć do lepiej zakonspirowanych żołnierzy podziemia, skoro ominęły go aresztowania, jakie dotknęły większość łowickich członków POZ i ZWZ w marcu 1941 r. Nie przypadkiem też jego wyjazd z Łowicza w dwa lata później – jak wynika z zapisu w księdze meldunkowej – zbiegł się ze zmianami personalnymi na szczeblu Obwodu AK w Łowiczu, wymuszonymi niebezpieczeństwem aresztowań przez Niemców po zdradzie Kobiereckiego i Puchalskiego.

Od podporucznika AK do rotmistrza LWP

Od lipcu 1943 r. Tadeusz Ośko przebywał już na Zamojszczyźnie jako oficer AK w stopniu podporucznika artylerii o pseudonimie „Sęp”. Przybył tu wraz z kompanią warszawską kpt. „Żegoty”. Dowodził plutonem konnego zwiadu (nominalnym jego dowódcą był ppor. Stefan Suchodolski ps. „Dniestr”), który liczył kilkudziesięciu dobrze uzbrojonych i wyszkolonych jeźdźców. Z plutonem tym uczestniczył w wielu udanych akcjach przeciwko Niemcom, m.in. w zasadzce pod Hedwiżynem w lasach lipskich.

 

W sierpniu 1943 r. zapadł rozkaz o przemianowaniu oddziałów leśnych zamojskiego inspektoratu AK na 9 Zamojski Pułk Piechoty. Zanim to nastąpiło on i jego żołnierze na rozkaz przełożonych złożyli broń w rejonie Lipska. Na wszelki wypadek nakazał jednak wtedy swym podkomendnym pozostanie w konspiracji i ukrycie cenniejszej broni. Przydała się ona do dalszej walki. Sformowany wkrótce przez niego oddział zasłynął spektakularnymi akcjami, m.in. na więzienie w Biłgoraju, skąd uwolniono 70 osób. Dowodził również akcjami partyzanckimi w Księżpolu oraz w likwidacjach konfidentów. Za bohaterskie czyny bojowe został uhonorowany przez Rząd Polski w Londynie Krzyżem Walecznych.

Po ofensywie sił sowieckich na wschodnie ziemie Polski dopiero w listopadzie 1944 r. zdecydował się na wyjście z konspiracji. Wstąpił do Ludowego Wojska Polskiego, podając się przed komisją mobilizacyjną w Lublinie za rotmistrza Wojciecha Kossowskiego, absolwenta Szkoły Zawodowej Oficerów Kawalerii w Grudziądzu. Otrzymał przydział do 2 pułku ułanów w 1 Warszawskiej Brygadzie Kawalerii. Nie zagrzał tu jednak długo miejsca. W obawie przed rozpoznaniem zdezerterował z jednostki pod Solcem Kujawskim.

Z lewymi papierami oficera UB

Z końcem stycznia 1945 r. „Sęp” pojawił się w wyzwolonej Bydgoszczy, w której rozpoczął nowy etap swej żołnierskiej walki, skierowanej tym razem przeciwko sowieckim okupantom i ich komunistycznym poplecznikom z PKWN. W mundurze kapitana Urzędu Bezpieczeństwa poruszał się po mieście niczym filmowy pułkownik Kwiatkowski, kontrolując tworzące się w mieście posterunki MO. Zdobyte dzięki temu informacje przekazywał do Pomorskiej Komendy Okręgu AK.

W lutym 1945 r. przyszła wiadomość od Stanisława Henne, żołnierza AK będącego komendantem I Komisariatu MO w Bydgoszczy, o konwojowaniu przez trzech milicjantów do Jastrowia 7 akowców. Wśród nich byli dwaj bydgoszczanie – Ludwik Augustyniak i Florian Dutkiewicz, którzy pełnili ważne funkcje w konspiracyjnych strukturach. Milicjantów udało się zwabić do mieszkania Dutkiewicza, gdzie wkrótce zjawił się „Sęp” z komendantem Henne i Leopoldem Mroczkiem ps. „Lop”. Po zrewidowaniu milicjantów znaleziono u jednego z nich poufne pismo NKWD, z którego wynikało, że wszyscy konwojowani akowcy mają być zlikwidowani bez świadków w pobliżu linii frontu. Ponieważ nie powiodła się upozorowana próba odbicia aresztowanych, trzech milicjantów rozstrzelano w piwnicach domu.

Pod znakiem WiN

Te dramatyczne wydarzenia spowodowały konieczność opuszczenia miasta i znalezienia bezpiecznej kryjówki. Pod koniec sierpnia 1945 r. w lasach bydgoskich zawiązał się pod dowództwem „Sępa” zbrojny oddział, mający stanowić trzon Pomorskiego Okręgu Zrzeszenia „Wolność i Niezawisłość”. W jego składzie znalazło się kilku jego byłych podkomendnych z plutonu zwiadu na Zamojszczyźnie oraz inni ułani. Bazą oddziału była leśniczówka w Boluminie pod Bydgoszczą. Niestety, w kwietniu 1946 r. leśniczówkę otoczyły oddziały UB, żołnierzy WiN ujęto wraz z dowódcą.

We wrześniu 1946 r. przed Wojskowym Sądem Rejonowym w Bydgoszczy pod przewodnictwem mjr. Władysława Stasicy stanęło 21. oskarżonych. Oprócz „Sępa” i jego żołnierzy sądzone były też osoby ze ścisłego kierownictwa pomorskiego WiN. Sąd wyrokiem z 30 września uznał Wojciecha Kossowskiego winnym przynależności do „tajnej organizacji WiN”, posiadania pistoletu Walter bez pozwolenia oraz wydania rozkazu zabicia milicjantów w Bydgoszczy i skazał go na karę śmierci. Najwyższy wymiar kary otrzymali również dwaj jego towarzysze broni – Ludwik Augustyniak i Florian Dutkiewicz.

Tadeusz Ośko nie ujawnił do końca swego prawdziwego nazwiska. Jako Wojciech Kossowski złożył też odwołanie od wyroku do Sądu Najwyższego. W oczekiwaniu na decyzję, za sugestią broniącego go adwokata, ożenił się w więzieniu z Małgorzatą Musalewską, na którą – jak napisał w swej prośbie – chciał przelać prawa do spadku. Miał to być wybieg, który sprawiłby, że uzyska ułaskawienie. Nie przyniosło to jednak oczekiwanego rezultatu. Rozstrzelany został na terenie bydgoskiego więzienia 27 listopada 1946 r. Losy Tadeusza Ośko stanowią historię, w której prawda miesza się często z fikcją. Nie wynika to wyłącznie z braku dokumentów czy relacji, które odsłoniłyby w pełni postać tego bohaterskiego żołnierza. Trzeba pamiętać, że z różnych powodów tworzył on sam swą legendę, której fragmenty wykorzystali filmowcy, a z którą teraz muszą się mierzyć historycy. Bez względu, jak na jego życie spojrzymy, pozostanie na pewno przykładem tragicznego losu jednego z wielu Żołnierzy Wyklętych, którzy oddali swe życie, by Polska była wolna i niepodległa.

Przy pisaniu artykułu wykorzystano materiały udostępnione przez Pana Waldemara Serokę, któremu w tym miejscu składa autor serdeczne podziękowania.

(Marek Wojtylak)

1 komentarz

  1. To ciekawe-wg IPN (INDEKS REPRESJONOWANYCH W PRL Z POWODÓW POLITYCZNYCH
    KWESTIONARIUSZ OSOBY REPRESJONOWANEJ) nie został zrehabilitowany (przynajmniej daty rehabilitacji brak) -Kwestionariusz nr: Gd/WSR/0034, znak akt: SR 519/46 . Jeszcze ciekawe jest to, że w akcie oskarżenia nie wymieniono dezercji – może amnestia?

Skomentuj

Twój adres email nie zostanie opublikowany.