Sylwetkę Józefa Minicha strażaka, lekarza oraz niestrudzonego działacza społecznego przypomina Grzegorz Sosnowski

 

„W dniu 23 grudnia 1931 r. w Zdunach koło Łowicza zasnął w Panu cichy, skromny, nie wysuwający się na czoło, a wysuwany przez innych, członek Stronnictwa Narodowego, długoletni działacz społeczny ś. p. Józef Minich, człowiek nieskazitelny, kryształowego charakteru, niestrudzony bojownik o lepsze jutro dla społeczeństwa (…)”. Tak o Józefie Minichu we wspomnieniu pośmiertnym opublikowanym w Łowiczaninie z 15 stycznia 1932 r. pisał jego przyjaciel i współpracownik Jan Kacprzyk. Kim był ten „nieskazitelny” człowiek o „kryształowym charakterze”?

 

Józef Minich urodził się 21 kwietnia 1859 r. w Kroczewie koło Pułtuska. Jego rodzina wywodzi się z Kurlandii, do Polski przybyła w XVII wieku. Był to zdolny chłopak, który z przyjemnością sięgał po książki już w wieku kilkunastu lat. Gdy skończył szkołę, jak większość mężczyzn mieszkających pod zaborem rosyjskim, został wcielony do armii carskiej na 25 lat. W czasie służby wojskowej uzyskał uprawnienia felczerskie i wykonywał ten zawód w 32 krzemieńczyńskim pułku piechoty.

 

Około roku 1884 tuż przed zakończeniem służby, stacjonował w Łowiczu. Poznał w tym czasie miasto i okolicę. Po wyjściu z wojska w 1884, za namową kolegów, osiadł w Zdunach Wsi, gdzie rozpoczął praktykę lekarską. Zamieszkał u niejakiego Wójcika. Tenże tak wspominał pobyt u siebie młodego felczera: „W lecie spał na dworze przed domem. Usposobienie miał wesołe, pogodne. Był lubiany przez rówieśników i starszych. Za porady lekarskie brał to, co mu kto przyniósł: jajka, masło, ser, kiełbasę itp. Gdy się trochę uciułało produktów, spraszał kolegów i gościł”.


W krótkim czasie dał się poznać jako świetny diagnosta i farmaceuta, a przy tym prawy i bezinteresowny człowiek. Wielu ludzi wspominało go jako człowieka, który nie dość, że leczył za darmo to i potrzebne leki kupował za własne pieniądze i oddawał potrzebującym. Jego usposobienie i zdolność zjednywania sobie ludzi sprawiła, że w styczniu 1890 r.przeniósł się do Zdun Kościelnych, gdzie powierzono mu objęcie samodzielnej posady „gminnego starszego felczera”. Umowa z gminą polegała na tym, że każda z gromad wiejskich płaciła mu ryczałt – 1 zł, – za co musiał on leczyć chorych z tejże wsi. Był to jeden z pierwszych przykładów „publicznej służby zdrowia” w Łowickiem. Już dwa lata później, w 1892 r., wydzierżawił osadę wielkości 11 mórg 251 prętów wraz z domem mieszkalnym, parterowym, murowanym, krytym gontami, dom ten prawdopodobnie był wcześniej siedzibą aktuariusza carskiego.


Już w 1895 r. wraz z miejscowym proboszczem, ks. Janem Garwolińskim, rozpoczął starania o utworzenie z Zdunach ochotniczej straży pożarnej. Zaborcy rosyjscy niechętnie patrzyli na tego typu działalność, gdyż w członkach straży pożarnej widzieli zalążki wojska polskiego. Starania trwały sześć lat, podczas których cały czas trwała korespondencja z dworem carskim. Odbywało się wiele zebrań, które Józef Minich urządzał w swej stajni czy oborze, by nie wzbudzać podejrzeń u carskich żandarmów. W 1901 r. uzyskano wreszcie zgodę i powołano do życia Zduńską Ochotniczą Straż Ogniową. Jakże pięknie i godnie prezentowali się strażacy zduńscy z Józefem Minichem na czele, ubrani w bluzy strażackie przewiązane pasem łowickim zawiązanym niczym toporki strażackie oraz w spodnie z lampasami w barwach łowickiego pasiaka.

 

Nie tylko felczer, nie tylko strażak

Niedługo później we wrześniu 1901 r. Józef Minich złożył swój podpis pod aktem założenia Towarzystwa Wzajemnego Kredytu w Łowiczu, stał się jednocześnie właścicielem 10 proc. jego udziałów. Był jednym z inicjatorów jego powstania.Celem Towarzystwa było stworzenie szybkiego i taniego kredytu na zakup ziemi, budynków oraz maszyn i urządzeń. Kilka lat później, wraz z kilkoma członkami Towarzystwa, przekształcił je w Bank Spółdzielczy Ziemi Łowickiej.

 

Wielką wagę przywiązywał również do rozwoju oświaty. Widział w niej z jednej strony narzędzie walki o polskość, z drugiej zaś drogę awansu cywilizacyjnego wsi. To właśnie Józef Minich z inicjatywy Władysława Grabskiego zapoczątkował w 1911 r. akcję budowy sieci szkół powszechnych w ówczesnej gminie Bąków, której siedziba mieściła się w Zdunach. W działalności tej wspierał go sekretarz gminy Ludwik Podolszyński. Kulminacją tych starań była uchwała z 11 czerwca tegoż roku o powszechnym nauczaniu, dzięki której gmina Bąków stała się pierwszą w zaborze rosyjskim gminą z powszechnym nauczaniem. Na jesieni 1912 r. pierwsza szkoła była już pod dachem. Do 1918 r. miało powstać jeszcze siedem szkół. W 1907 r. Józef Minich poślubił Wiktorię z Michalskich z Sochaczewa, kobietę wykształconą, mieszczkę, która zgodziła się iść na wieś. Tak jak on, pokochała ziemię zduńską i wraz z mężem pracowała na rzecz polepszenia życia jej mieszkańców.

 

W listopadzie 1918 r., będąc członkiem lokalnej straży obywatelskiej, Józef Minich jako już sześćdziesięcioletni człowiek, brał czynny udział, wraz ze swymi strażakami, w rozbrajaniu posterunku żandarmerii niemieckiej na stacji kolejowej Jackowice. W okresie międzywojennym Józef Minich skupił swoją działalność na ruchu spółdzielczym. W 1919 r. z jego inicjatywy powstało w Zdunach Stowarzyszenie Budowlane, które w rok później uruchomiło cegielnię. Cegielnia wypalała świetną cegłę, zaopatrując po niskich cenach i na dogodnych warunkach całą okolicę. To właśnie z tej cegły zbudowano szkołę rolniczą w Dąbrowie, a po II wojnie światowej – liceum ogólnokształcące oraz rozpoczęto budowę internatu. Z osiągniętych zysków Stowarzyszenie wybudowało w latach 1930 – 1931 w Zdunach Kościelnych nowoczesny i funkcjonalny Dom Ludowy. Wmurowania aktu erekcyjnego dokonał 30 maja 1930 r. Prezydent Rzeczypospolitej Ignacy Mościcki. Józef Minich tak witał dostojnego gościa:

 

„Najdostojniejszy z Dostojnych Gości naszych, Panie Prezydencie Najjaśniejszej Rzeczypospolitej Polskiej, witamy Cię w Imieniu trzech tutejszych Spółdzielni, a w szczególności Spółdzielni Budowlanej w Zdunach, składam najserdeczniejsze podziękowanie staropolskim Bóg zapłać za zaszczyt, jakim raczyłeś nas obdarzyć, odwiedzając nas. (…)”

 

Józef Minich witał Prezydenta nie tylko w imieniu trzech spółdzielni, ale także w imieniu całej społeczności ziemi zduńskiej. To wyróżnienie świadczyło o jego pozycji i uznaniu przez lokalną społeczność.

 

Ustąpił miejsca Grabskiemu

Oprócz pracy społecznej Józef Minich zajmował się także polityką. W 1919 r. zrezygnował z kandydowania na posła do sejmu ustawodawczego, ustępując miejsca oraz wspierając w kampanii wyborczej Władysława Grabskiego. W 1922 r. aktywnie wspomagał kampanię wyborczą Związku Ludowo – Narodowego. To m. in. dzięki jego działalności agitacyjnej do sejmu II kadencji dostał się, jako jedyny z naszego powiatu, Józef Goździk.

 

Józef Minich był również współtwórcą wielu innych spółdzielni, które przez lata służyły Zdunom i okolicy, zwłaszcza w czasach wielkiego kryzysu lat 30. To właśnie on w 1919 r. powołał do życia Spółdzielnię Spożywców „Przyszłość” oraz Spółdzielnię Mleczarską. Obie spółdzielnie mieściły się na parterze Domu Ludowego. Minich był także współzałożycielem Stowarzyszenia Rolniczo – Handlowego w Łowiczu oraz wielu innych organizacji w powiecie łowickim. Poza tym aktywnie działał w Okręgowym Towarzystwie Organizacji Kółek Rolniczych w Łowiczu, Kole Polskiej Macierzy Szkolnej, Związku Katolickim. Był także przez wiele lat zastępcą przewodniczącego Dozoru Szkolnego gminy Bąków.

 

„Józef Minich nie tylko organizował powyższe towarzystwa, ale przede wszystkim czynnie pracował we wszystkich tych instytucjach. Umiał tchnąć w nie takiego ducha, że raz powstałe nie upadały, lecz rozwijały się doskonale” – tak pisał o nim cytowany już Jan Kacprzyk. Oprócz pracy społecznej i politycznej Józef Minich prowadził gospodarstwo rolne, z którego utrzymywał żonę i dzieci, synów Włodzimierza i Tadeusza (oficera rezerwy WP, żołnierza AK, który zginął w 1942 r., w niewyjaśnionych okolicznościach) oraz córkę Irenę. 

 

Gospodarz

Najznaczniejsze miejsce w jego gospodarstwie zajmowała hodowla bydła mlecznego, która należała do najlepszych w okolicy. Świadczą o tym nagrody, jakie za nią otrzymał. W 1922 r. Centralny Związek Kółek Rolniczych przyznał mu list pochwalny za „krowę mleczną rasy białogrzbietowej lat 9”. Na wystawie łowickiej Rolniczo – Przemysłowej we wrześniu 1923 r. otrzymał „nagrodę pieniężną za jałówkę nizinną czarno – białą”. Swe krowy sprowadzał z Pomorskiego Towarzystwa Hodowców Bydła. Jednocześnie pomagał innym mieszkańcom Zdun i okolicy w sprowadzeniu krów z Pomorza. Jego pasje gospodarskie nie kończyły się na krowach. By móc zaopatrzyć siebie i innych w nowoczesny sprzęt rolniczy, stał się przedstawicielem znanej i do dziś istniejącej szwedzkiej firmy „Alfa – Laval”. Z jej ramienia rozprowadzał po okolicznych wsiach sprzęt rolniczy.

 

Cały czas jednak pozostawał aktywnym strażakiem. Największym uznaniem dla jego pracy na rzecz Straży Ogniowych Ochotniczych w powiecie łowickim było uhonorowanie go Złotym Medalem Zasługi Pożarnictwa, co nastąpiło 29 kwietnia 1927 r. W czerwcu 1931 r. dekretem Prezesa Rady Ministrów RP został odznaczony Brązowym Krzyżem Zasługi RP. Nie były to jedyne odznaczenia, jakie otrzymał. Jednak te najlepiej oddają uznanie jego zasługom. Oczywiście nie działał sam. Otwarty i życzliwy miał wielu przyjaciół, którzy wspierali jego inicjatywy. Wśród tych ostatnich warto wymienić dobrze znanych w Zdunach: Jana Kaferskiego, Józefa Krzywickiego, Jana Kacprzyka, Ludwika Podolszyńskiego czy też pierwszą kierowniczkę szkoły w Dąbrowie – Irenę Strzeszewką. Józef Minich wspaniały lekarz, wielki społecznik, człowiek ofiarny działający z pasją i uporem zmarł 23 grudnia 1931 r. Nekrologi zawiadamiające o jego śmierci ukazały się w wielu gazetach, nie tylko łowickich, ale także w prasie ogólnokrajowej.

 

Jak pisze Jan Kacprzyk, w dniu pogrzebu już „wczesnym rankiem, gdy jeszcze mgły otulały ziemię, ze wszystkich stron dążyły gromady ludzi i oczekiwały przed zamkniętą świątynią Pańską, aby złożyć hołd zmarłemu i odprowadzić na spoczynek wieczny”. Józef Minich został pochowany na zduńskim cmentarzu parafialnym. W ostatniej drodze towarzyszyła mu cała gmina, oddając ostatni hołd patriocie i Księżakowi z wyboru. W jego pogrzebie uczestniczyli także poseł Fijałkowski, Prezes Związku Ziemian Z. Boski oraz redaktor Łowiczanina Edward Nowakowski. Podczas ostatniej drogi towarzyszyli mu także ci, którym poświęcił najwięcej czasu i pracy – strażacy ochotnicy z Łowicza, Zdun, Złakowa Kościelnego, Wierznowic, Strugienic, Szymanowic, Retek, Przemysłowa, Maurzyc, Jackowic, Łaźnik i Bochenia.

 

Na jego grobie złożono kilkanaście wieńców wyrażających uznanie dla tego wielkiego człowieka. Na szarfach wieńcowych znajdowało się po kilka słów wyrażających uznanie za wieloletnią działalność na niwie społecznej. Oto niektóre z nich: „Czcigodnemu Działaczowi Spółdzielczemu – Okręgowe Towarzystwo Organizacji Kółek Rolniczych w Łowiczu”, „Członkowi – Założycielowi Banku Ziemi Łowickiej – Rada i Zarząd”, „Zacnemu Obywatelowi – Stronnictwo Narodowe”, „Pionierowi Pożarnictwa – Łowicka Ochotnicza Straż Pożarna”, „Ukochanemu Prezesowi – Ochotnicza Straż Ogniowa w Zdunach”, oraz „Pierwszemu pionierowi Straży Pożarnych Ochotniczych w powiecie – Straż Pożarna Ochotnicza w Przemysłowie”. To ostatnie zdanie najkrócej charakteryzuje jego największą pasję i to, kim był – przede wszystkim strażakiem ochotnikiem. I takim zapamiętali Go wszyscy ci, z którymi pracował i którzy go znali.

 

Na zakończenie warto znów zacytować Jana Kacprzyka, który chyba najlepiej wyraził swój szacunek temu wielkiemu społecznikowi ziemi łowickiej, a przede wszystkim zduńskiej: „Śpij spokojnie, Drogi Przyjacielu, który odszedłeś do stwórcy po należny Ci odpoczynek, a ta ziemia nasza polska, szczególnie Łowicka, którą nad wszystko ukochałeś, niechaj Ci lekką będzie”.

 

KH nr 2, lipiec 2003 r

 

(Grzegorz Sosnowski)

Skomentuj

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *