11 września 2014 roku w wieku 64 lat zmarł w Mąkolicach proboszcz tamtejszej parafii, kanonik Kapituły Łęczyckiej, budowniczy i kustosz Sanktuarium Matki Bożej Fatimskiej w Mąkolicach i renowator zabytkowej świątyni pw. św. Wojciecha, dziekan dekanatu Głowno, ksiądz Jan Krysik.

W rozmowach z naszym tygodnikiem wspominali go obecny dziekan głowieńskiego dekanatu ks. dr Stanisław Banach i zaprzyjaźnione ze zmarłym księdzem Bogusława Piechucka, Anna Kotulska i członkini Rady Parafialnej Jadwiga Plewka. Głęboko wierząca pani Bogusława, blisko związana z Kościołem, a rodzinnie z parafią w Mąkolicach, przygotowała dla nas życiorys księdza, posiłkując się w ustaleniu faktów biograficznych wiedzą zaczerpniętą od siostry zmarłego Jadwigi oraz jego siostrzenicy Grażyny.

Jan Krysik przyszedł na świat 26 lipca 1950 r. w Małowidzu w gminie Jednorożec w rodzinie Stanisławy i Bronisława Krysików. Urodził się jako czwarty z pięciorga rodzeństwa. Miał dwie starsze siostry – Czesławę i Jadwigę oraz starszego brata Stanisława i młodszego Bogdana, który zmarł w marcu 2014 r. Po trzech miesiącach, w czerwcu br., w wieku 96 lat odeszła na wieczny spoczynek również matka księdza Jana, Stanisława. Po kolejnych trzech miesiącach zmarł on sam, pokonany przez chorobę nowotworową. Odszedł w swoim domu na plebanii, pogodzony z Bogiem i ludźmi, a w ostatnich chwilach życia towarzyszyła mu pani Bogusława i gospodyni Krystyna Stopczyńska, sprawujące nad nim niemal matczyną opiekę.

– Ksiądz Jan odszedł na wieczną posługę do naszego Ojca w Niebie. To był wspaniały kapłan. Człowiek wielkiego serca, całkowicie oddany Bogu, Matce Bożej Fatimskiej i ludziom – opowiada Bogusława Piechucka, a ks. dziekan dr Stanisław Banach dodaje, że dzieło księdza Jana, którego dokonał, wznosząc w Mąkolicach Sanktuarium Matki Bożej Fatimskiej, warte jest księgi – odrębnej monografii, bowiem był to człowiek wyjątkowy, a przy tym dobry kapłan, skromny i prostolinijny.

– Nie umniejszając w niczym kardynałowi Stefanowi Wyszyńskiemu, to o naszym księdzu Janie można powiedzieć – to był Ksiądz Tysiąclecia. To, czego dokonał w naszej parafii, liczącej zaledwie 1.250 osób, czyli około 250 gospodarstw, to naprawdę wielkie dzieło! A trzeba wspomnieć, że nie było mu łatwo, napotykał liczne trudności, ale że był to człowiek bardzo pracowity, kategoryczny w dążeniu do celu, szczery i niezmiernie gościnny, zjednał sobie ludzi – mówi Jadwiga Plewka z Woli Mąkolskiej.

Jan Krysik został ochrzczony w kościele parafialnym św. Mikołaja w Chorzelach w pow. przasnyskim w diecezji łomżyńskiej. W 1957 r. rozpoczął naukę w Szkole Podstawowej w Małowidzu, którą ukończył w 1964 roku, a następnie podjął naukę w Zespole Szkół Budowlanych w Mińsku Mazowieckim.

W 1970 r. zdał maturę, ukończył Technikum Budowlane i podjął pracę jako stażysta. Odpracował roczny staż na budowie w Węgrowie. W 1971 r. wstąpił do Metropolitarnego Seminarium Duchownego na Krakowskim Przedmieściu w Warszawie. W seminarium był razem z ks. Stanisławem Banachem i od tamtego czasu zaczęła się ich przyjaźń.

5 czerwca 1977 z rąk ks. kardynała Stefana Wyszyńskiego ks. Jan Krysik otrzymał świecenia kapłańskie. Pierwszą pracę wikariusza podjął w Jadowie w woj. mazowieckim. Przez kolejne lata pełnił swoją posługę kapłańską jako wikariusz w parafiach: św. Klemensa w Klembowie (gdzie razem z nim wikariuszem był ks. Stanisław Banach), w Długiej Kościelnej, na Bielanach w Warszawie, w parafii św. Jana i Pawła w Warszawie w dzielnicy Saska Kępa – Orlik. Z kolejnej stołecznej parafii w Warszawie – Płudach trafił do Mąkolic. W lutym 1991 roku został mianowany proboszczem tutejszej parafii św. Wojciecha. Parafia Mąkolice należała wówczas do archidiecezji warszawskiej i dopiero w 1992 r. weszła do nowo powstałej diecezji łowickiej.

– W rozmowach ksiądz Jan często wspominał, że przyszedł z dużej parafii w Warszawie do bardzo małej parafii w Mąkolicach. Było to dla niego wielkie wyzwanie, ponieważ na miejscu zastał stary (prawie 400-letni) drewniany kościółek oraz drewnianą, rozpadającą się plebanię. Od pierwszych dni pobytu w Mąkolicach nowy proboszcz wraz z bardzo przychylnymi i ofiarnymi parafianami, zabrał się ostro do pracy. Rozpoczął budowę budynków gospodarczych i nowej plebanii, wykorzystując swoje umiejętności, zdobyte na budowie w Węgrowie – wspomina Bogusława Piechucka, a Jadwiga Plewka, która doskonale pamięta pierwsze dni nowego proboszcza w parafii, dodaje: – Sama na początku dziwiłam się, że taki młody ksiądz z wielkiej Warszawy przyszedł na taką biedę. To naprawdę musiało być dla niego bardzo trudne – mieszkanie na plebanii bez żadnych wygód, wiatr wiał przez szczeliny w ścianach, a to przecież była zima! Ksiądz jednak od razu chciał pracować, a ludzie widząc tę jego energię i ten zapał, stopniowo włączali się. Później mężczyźni pracowali przy budowie, a kobiety gotowały posiłki. Wszystko nam tutaj zrobił: pobudował plebanię, parkan wokół cmentarza postawił, stary kościół wyremontował, wzniósł Sanktuarium. Tego się nie da opisać słowami!

Po wzniesieniu plebanii i budynków gospodarczych, w sercu księdza zrodził się pomysł wybudowania na rozległych łąkach w Makolicach Sanktuarium Matki Bożej Fatimskiej. Opowiada Bogusława Piechucka: – Później, wielokrotnie w rozmowach z parafianami i przyjaciółmi mawiał, że to wielki cud, iż w tak małej parafii udało się wybudować tak przepiękne sanktuarium z tak piękną drogą krzyżową i pomnikami: Jezusa Miłosiernego, św. Jana Pawła II oraz kardynała Stefana Wyszyńskiego.

Sanktuarium miało być w zamyśle wotum dziękczynnym dla Matki Bożej Fatimskiej za uratowanie życia Jana Pawła II. Przyjaciele księdza Jana Krysika nie mają wątpliwości, że to Matka Boża podsuwała mu pomysły i ofiarnych parafian oraz sponsorów, gdyż podobnie jak Karol Wojtyła, bezgranicznie zaufał on i zawierzył swe życie Maryi. Jadwiga Plewka wspomina: – Kiedy trzeba wyło wywieźć ziemię pod budowę kościoła, stawiło się 17 przyczep, każda po kilka razy obróciła, tak się mieszkańcy zaangażowali. Ksiądz Jan chciał dla Matki Bożej tego, co najlepsze, co najpiękniejsze, dlatego sprowadził samego profesora Czesława Dźwigaja, autora wspaniałych pomników.

Wójt gminy Głowno, na terenie której leżą Mąkolice, Marek Jóźwiak, niedługo po pogrzebie ks. Jana Krysika wspominał,
że w swoim dziele był on perfekcjonistą i wielkim estetą. Miał spójną wizję świątyni i dbał
o każdy jej detal, dzięki czemu powstał tak piękny kościół, jakie nieczęsto widuje się nawet w dużych ośrodkach miejskich.

Z kolei ks. dr. Stanisław Banach uważa, że dzieło jego kolegi było wypadkową dwóch wektorów: z jednej strony głębokiej wiary i kurpiowskiego uporu ks. Jana, a z drugiej – “plemiennej solidarności” mieszkańców Mąkolic i okolic, którzy przyjęli go jako gospodarza parafii i zawsze wiernie wspierali. Zdaniem Jadwigi Plewki, ksiądz Jan trafił też ze swoją wizją na dobry czas, kiedy dochody rolników były znacznie wyższe niż obecnie, a wielu zarobiło na sprzedaży ziemi pod autostradę. Ofiary były hojne, choć równocześnie ksiądz był bardzo wrażliwy na ludzką krzywdę i od najuboższych nie chciał złotówki. Nie tolerował jednak złodziejstwa i kłamstwa, potrafił śmiało powiedzieć, co sądzi na temat czyjegoś złego postępowania.

– Był dla nas jak ojciec i jak kolega, taki opiekun tutejszego społeczeństwa. Miał przy tym dar włączania parafian w życie kościoła, zawiązał 13 kół różańcowych – podkreśla Jadwiga Plewka.

W 1994 r. ks. Jan wraz z kilkoma parafianami (Janem Misztalem i Feliksem Moszczyńskim) oraz przyjaciółmi Anną i Andrzejem Kotulskimi oraz ich synem Arkadiuszem wybrali się do portugalskiej Fatimy, by przywieźć stamtąd figurę Matki Bożej do budowanego w Mąkolicach kościoła.

– My z księdzem Janem poznaliśmy się już po objęciu przez niego parafii w Mąkolicach, gdzie mój mąż dużo wówczas pracował jako budowniczy i inspektor nadzoru. W 1994 r. ksiądz zbierał grupę na wyjazd do Fatimy. Najpierw chciał, by lecieć w styczniu samolotem, ale nie mogliśmy. Odłożyliśmy wyjazd na czerwiec i wtedy wybraliśmy się tam dwoma samochodami – opowiada Anna Kotulska i wspomina: – To był wyjątkowy wyjazd. Nocowaliśmy pod namiotami na kempingach lub po prostu na polach. Odwiedzenie Fatimy było dla nas wielkim przeżyciem. Zostały wówczas zakupione dwie figury, które, zapakowane w drewniane skrzynie, wieźliśmy w samochodach.

Jedna z przywiezionych z Fatimy figur została później umieszczona w ołtarzu kościoła i po wielkich staraniach ks. Jana ukoronowana koroną, którą papież Polak Jan Paweł II poświęcił podczas swojej ostatniej pielgrzymki do ojczyzny w 2002 r. na krakowskich Błoniach. Druga figura była wykorzystywana podczas procesji.
Kościół Matki Bożej Fatimskiej w Mąkolicach został konsekrowany 13 maja 1999 r. przez biskupa łowickiego Alojzego Orszulika, wcześniej kamień węgielny pod budowę świecił bp Józef Zawitkowski. W roku 2000 świątynię podniesiono do godności sanktuarium. Tutaj, w kaplicy poświęconej św. Janowi Pawłowi II, znajduje się relikwiarz z jego relikwiami, sprowadzony również dzięki staraniom proboszcza.

Choroba nowotworowa, która zaatakowała księdza Jana Krysika, okazała się dla niego samego zaskoczeniem. Na badania, zmierzające w kierunku postawienia diagnozy, został namówiony przez Bogusławę Piechucką, to za jej pośrednictwem dowiedział się o tym, jak poważny jest jego stan. Operacja była niezbędna, a kiedy ksiądz wybudził się z narkozy, wdzięczny za podarowany mu jeszcze czas na tej ziemi, podzielił się z osobami ze swego otoczenia pomysłem, który zrodził się w jego sercu. Zapragnął, by wewnątrz sanktuarium powstała polichromia ukazująca tajemnice różańcowe, a na suficie – gwiaździste niebo. Na wykonawcę tego dzieła został wybrany prof. Czesław Dźwigaj. Od maja do lipca br. wykonane zostało około 1/3 polichromii w stylu krakowskim i wolą zmarłego proboszcza było, by praca nad nią była kontynuowana przez następcę.

– Wielkim marzeniem księdza Jana było, by kult Matki Bożej Fatimskiej w naszych rodzinach na terenie parafii i dekanatu coraz bardziej rozrastał się, by mogło przybywać tu coraz więcej pielgrzymów, by nabożeństwa fatimskie, które są tam odprawiane, mogły przygotować ludzi na uroczystości 100-lecia objawień w Fatimie w roku 2017, by różaniec odmawiany był w naszych rodzinach i kościołach – relacjonuje Bogusława Piechucka.

W głębokim przekonaniu wszystkich naszych rozmówców, ks. Jan Krysik był kapłanem z prawdziwego powołania, doskonałym gospodarzem swojej parafii, a przy tym człowiekiem pełnym ciepła, pogody ducha i cierpliwości, również w czasie choroby. Niesamowicie skromny, nigdy nie zabiegał o „laurki” czy publiczne uznanie swoich dokonań. W pamięci parafian zapisał się także jako nieutrudzony pielgrzym, odwiedzający z nimi sanktuaria na terenie całej Polski, organizujący też pielgrzymki dzieci pierwszokomunijnych.

Już znajdując się pod opieką lekarzy z hospicjum, sam podczas ostatniego miesiąca życia odwiedził sanktuaria w: Sokółce, Oborach, Suserzu, Łagiewnikach i Niepokalanowie.

W Sanktuarium Matki Bożej Suserskiej (Uzdrownienia Chorych) ks. Jan Krysik bardzo poruszył tamtejszego proboszcza tym, że sam na kolanach obszedł ołtarz.

W ostatnich chwilach życia księdzu towarzyszyła modlitwą i osobistą obecnością na plebanii pani Bogusława oraz gospodyni Krystyna Stopczyńska, która prowadziła mu dom przez ostatnie 10 miesięcy. Wcześniej proboszcz nie miał stałej gospodyni i radził sobie z pomocą oddanych parafian, jednak w chorobie potrzebował pomocy. Nie chciał umrzeć samotnie i to pani Bogusława znalazła mu gospodynię z Głowna, która od razu zgodziła się na pracę, w czym głęboko religijna pani Bogusława upatruje działania Bożej Opatrzności. W jej relacji, ksiądz Jan odszedł po nagrodę do Pana, dobrze przygotowany, opatrzony sakramentami świętymi przez wikariusza z parafii św. Barbary w Głownie – Osinach, ks. Andrzeja Rzeźnickiego,

a także otoczony modlitwą bliskich i przyjaciół. Wszystko co miał, przekazał na Kościół, pozostawiając następcy całe wyposażenie plebanii, a z osobistych oszczędności pokrywając koszty wykonanej już częściowo polichromii, by nie zostawiać parafii zadłużonej. Najbliżsi krewni, uszanowali jego wolę i nie zabrali z plebanii niczego, poza osobistymi dokumentami i zdjęciami. Pozostawili nawet księgozbiór.   

Uroczystości pogrzebowe odbyły się 13 września 2014 r. w sobotę, czyli w święto Matki Bożej Fatimskiej. Poprowadził je łowicki ks. biskup Andrzej Franciszek Dziuba, a kazanie wygłosił ks. dr Stanisław Banach. Na pogrzeb przybyło ponad 80 księży z diecezji, licznie stawiły się siostry zakonne, przyszła wielka rzesza parafian i cała rodzina zmarłego. Ks. Jan Krysik został pochowany na parafialnym cmentarzu w Mąkolicach.

Ze wspólnej inicjatywy Bogusławy Piechuckiej i ks. Stanisława Banacha, z ofiar zebranych podczas nabożeństwa pogrzebowego, około 4 tys. zł od parafian i dodatkowej ofiary w kwocie 10 tys. zł, złożonej przez jego lekarza, wybudowano na cmentarzu chodnik od ulicy do grobu proboszcza.

– Za jego 23-letnią pracę w parafii w Mąkolicach, za jego oddanie i to dobro, które uczynił dla Kościoła, dekanatu, diecezji i przyjaciół, za to, iż po śmierci chciał zostać wśród swoich parafian, spoczywając na miejscowym cmentarzu, jesteśmy mu bardzo wdzięczni i obiecujemy pamiętać o jego duszy w naszych modlitwach – deklaruje w imieniu swoim i zaprzyjaźnionych parafian pani Bogusława, przekonana, że tak wielki człowiek, jakim był ks. kanonik, będzie im pomagał i wypraszał łaski i błogosławieństwa u tronu Boga Najwyższego.

(Elżbieta Woldan-Romanowicz | ela.woldan@lowiczanin.info)

3 komentarze

  1. Chcę uszczegółowić wpis mojej córki Kasi. Pogrzeb naszej babci odbył się w grudniu 1985r. Ksiądz Jan był wówczas w naszej parafii tj. Św. Apostołów Jana i Pawła w Warszawie . Był wspaniałym , wrażliwym człowiekiem i na zawsze pozostanie w naszej pamięci . Sabina – mama Kasi.

  2. Ks. Jan był cudownym skromnym człowiekiem. Jego serce pełne miłości i szacunku do zwykłego człowieka Odwiedzał nasz dom, udzielał Komuni mojej chorej Babci Antoninie. Ale też jak człowiek z człowiekiem normalnie porozmawiał .Po śmierci Babci ,mimo gorączki,przyjechał na Bródno aby poprowadzić uroczystość pogrzebową.Dziś moja Mama i ja,odwiedziłysmy grób Ks Jana. To wzruszający moment,zapaliłyśmy światła zmówiłyśmy modlitwę i jeszcze raz podziękowałyśmy. Księże Janie- na zawsze pozostanie Ksiądz w naszych sercach- Moja Mama Sabinka i Kasia.

  3. Ksiądz Jan uczył mnie lekcji religii w szkole średniej przy parafii sw ap Jana i Pawła na Orliku w Warszawie.

Skomentuj

Twój adres email nie zostanie opublikowany.