Były włoskie piosenki, raper śpiewający przyzwoity tekst, popisy łowickiej sekcji taekwondo, a wszystko działo się w Galerii Browarna
w Łowiczu 2 stycznia 2007 roku, podczas uroczystości wręczenia tytułu Łowiczanina Roku 2006 Kamilowi Sobolowi, 25-letniemu sportowcowi, który w hołdzie dla Jana Pawła II przepłynął w ubiegłym roku kajakiem z Wenecji do Rzymu.

Przybyłych do galerii, którzy okazali się dość wytrzymali, bo wytrwali ponad 2 godziny pomimo dotkliwego chłodu, powitali redaktor naczelny Nowego Łowiczanina Wojciech Waligórski oraz gospodarz obiektu Andrzej Bieracki, który jest też członkiem kapituły przyznającej tytuł. Kapituła zdecydowała o wyborze tej właśnie kandydatury 15 grudnia.
Naczelny NŁ przedstawił pozostałych obecnych członków kapituły: bp. Alojzego Orszulika, Wacława Witwickiego, Kazimierza Urbanka, Jana Dąbrowskiego i Krzysztofa Kalińskiego. Na gali nieobecny był Adam Ruta i ks. Wiesław Frelek, który miał na ten dzień zaplanowaną kolędę. Obaj brali udział w posiedzieniu kapituły 15 grudnia. Komunikat został w Galerii odczytany, potem o Kamilu i jego wyprawie mówili ci, którzy go dobrze znają.

 

Nie wyróżniał się niczym
Zbigniew Kuczyński był nauczycielem wf w Szkole Podstawowej nr 1, do której chodził Kamil. Chłopak był niski i drobny, niczym szczególnym się nie wyróżniał. Kuczyński nigdy w życiu nie pomyślałby, że ma on zadatki na mistrza sportu.

 

Później, już jako dyrektor Ośrodka Sportu i Rekreacji, dowiedział się, że chłopak ma ciężką sytuację rodzinną. – Czas płynął i Kamil znalazł dziedzinę, w której mógł pokazać swój hart – w walce obronnej. Jego zapał i chęć działania były coraz bardziej widoczne. Był skoczny, fruwał w powietrzu. Kamil zaskoczył Kuczyńskiego jeszcze nie raz – gdy uwierzył, że może kajakiem pokonać Wisłę i gdy zdecydował się na wyprawę wokół półwyspu Apenińskiego. Choć powątpiewał w jej powodzenie, poradził mu, aby płynął, jeśli dostanie błogosławieństwo biskupa Alojzego Orszulika. Błogosławieństwo otrzymał i dopiero wtedy rozpoczął przygotowania do wyprawy. – W czasie wyprawy często rozmawialiśmy przez telefon. Pytałem go: A kasę masz? Odpowiadał: Jeszcze mam. To płyń dalej.

 

Krzysztof Buczyński, dla Kamila  „Mistrz”, który wprowadził go w kajakarstwo i  taekwondo mówił, że to zaszczyt dla klubu, że ich zawodnik został Łowiczninem Roku, tym bardziej, że po raz pierwszy jest to sportowiec. – Sztuki walki to inny sport niż piłka nożna czy koszykówka, w których chodzi o wynik i wygraną. Nam zależy na wychowaniu, kształtowaniu osobowości.

 

Buczyński przyznał, że szanse Kamila na dopłynięcie do Watykanu oceniał na 50%. – Wiem jakie niebezpieczeństwa można spotkać na morzu. Dopłynięcie do celu to prawdziwy sukces. Polska ma Adama Małysza, Łowicz – Kamila Sobola. Chciałbym, aby takich osób było więcej.  
Bardzo efektowny był, zaprezentowany tuz po wystąpieniu Buczyńskiego, pokaz w wykonaniu kilkunastu zawodników sekcji taekwondo. Całą grupą i w parach pokazywali układy z uderzeniami obu rąk, blokami, wymachami nóg. Efektowne były upadki i głośne okrzyki. Pokaz zakończył się łamaniem desek.

 

Po pokazie do mikrofonu podszedł przyjaciel Kamila, Dominik Cipiński. 7 lat temu przyszedł na trening taekwondo, choć zawsze chciał trenować karate. Dar przekonywania Kamila sprawił, że zmienił zdanie. Dwa lata później Kamil „zaraził go” kajakarstwem. – Kamil pokazał mi, jak można żyć i że marzenia się spełniają. Jest szczery do bólu, ale to prawdziwy przyjaciel.  

 

Podziękowanie od opiekuna

Biskup Orszulik dopiero na uroczystości dowiedział się, że Kamil Sobol trenuje taekwondo. Poznał go w 2003 roku. – Przyszedł do mnie chłopak z ogoloną głową. Miałem wątpliwości co do tego planów, ale widziałem u niego wartości duchowe i religijne. Pomyślałem, że młodych trzeba popierać, zwłaszcza, gdy mają oryginalne pomysły. Potem powiedział mi o intencji, że chce płynąć w hołdzie Janowi Pawłowi II  do Watykanu. Biskup najbardziej martwił się o to, że Kamil źle zniesie samotność. Gdy dowiedział się, że transport kajaka jest już załatwiony, powiedział mu: To płyń!

 

Potem załatwił mu nocleg w Watykanie i obiecał za niego zapłacić. Kajakarz  w Rzymie zrobił na nim wrażenie, bo był ubrany w nowy i czysty garnitur. Na dodatek nie skorzystał z noclegu, jaki załatwił mu biskup, bo znalazł tańsze miejsce. – Gratuluję i dziękuję, że mogłem być twoim protektorem, opiekunem.  

 

Myslałem, że to będzie 2-metrowy Herkules
Mariusz Jesionkiewicz, właściciel firmy, która wyprodukowała i pożyczyła Kamilowi kajak, którym opłynął on Włochy, wspominał, że początkowo potraktował Kamila z rezerwą. Łowiczanin jednak umiał przekonać przedsiębiorcę, bo ten zgodził się oddać mu kajak w dzierżawę, pomimo swoich obaw. – Spodziewałem się 2-metrowego Herkulesa, który nie pozostawi mi wątpliwości, że dokona tego, co mówi. Tymczasem jego fizjonomia była przeciętna, a zadanie, które sobie wyznaczył profesjonaliści nazwali szaleństwem.

 

Na uroczystość nie przyjechała z powodu nauki do egzaminu Joanna Zdunek, która zajmowała się medialną stroną wyprawy. Przeczytano fragment listu od niej, w którym wspomina, jak przeżywała to, co dzieje się z Kamilem, zwłaszcza, gdy dzwoniąc kiedyś do niego, usłyszała: Nie teraz, walczę o życie!

 

Serdeczności i ciepłych słów nie było końca. Gratulowali burmistrz Krzysztof Kaliński, który ofiarował też zegarek, starosta Janusz Michalak,  prezes AZS Wyższej Szkoły Gospodarki Krajowej w Kutnie (gdzie Kamil studiuje) Mieczysław Gałusa i inne osoby.

 

Atrakcjami uroczystości były też: wykonanie przez Kamila Świecha, rapera ze Skierniewic, napisanego specjalnie dla Sobola utworu „Waleczne serce”, który towarzyszył mu codziennie w wędrówce oraz występ Ludwiki Frątczak, którą poprosiliśmy o zaśpiewanie dla Kamila dwóch włoskich piosenek. Na koniec była  prezentacja zdjęć połączona z krótkimi wspomnieniami Kamila Sobola.  
Na ekranie pojawiły się kadry z pożegnania w Łowiczu, z różnych chwil pielgrzymki, z Watykanu i powrotu do rodzinnego Łowicza. – Ja tylko spełniłem moje marzenia i chciałem, by Łowicz był promowany – mówił w ostatnich zdaniach Kamil. – Nie jestem aniołem, ale swoją postawą będą pokazywał młodym ludziom, jak żyć, aby być daleko od zagrożeń, jakie niesie życie.

((mwk))

Skomentuj

Twój adres email nie zostanie opublikowany.