Marcin Klimczak, żeglarz który samotnie przepłynął Ocean Atlantycki, dzisiaj, 23 lutego około południa wrócił do Łowicza.

Marcin Klimczak po pierwszym etapie regat, jeszcze na Teneryfie, na swojej „Setce” Lilu 2012. Fot. Piotr Czarniecki

Na 20 lutego miał zamówiony kontener, do którego zapakował swoją łódź i dopiero wtedy mógł kupić bilet powrotny do Polski. Nie chciał tego robić wcześniej, ponieważ miał obawy, że gdyby coś poszło nie tak, to musiałby jeszcze trochę zostać na Karaibach.

Marcin Klimczak 7 lutego wieczorem wpłynął do Fort de France na Martynice, kończąc II etap swojej podróży przez Atlantyk, która trwała aż 57 dni.
W I etap rejsu, w którym był kilkudniowy postój na Wyspach Kanaryjskich, wypłynął jeszcze w listopadzie.

Z Ford de France poleciał do Paryża, stamtąd okazyjnie udało mu się przyjechał samochodem do Katowic. Tam wsiadł do pociągu do Warszawy, z którego odebrał go brat. Przywiózł go do mamy do Łyszkowic, gdzie miał zostawiony samochód. Wrócił nim do Łowicza i odpoczywa po 48-godzinnej podróży.

Skomentuj

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *