Marcin Klimczak w Łowiczu znany przede wszystkim jako właściciel sklepu zoologicznego Pasja i choreograf, który współpracował m.in. z zespołami folklorystycznymi Koderki i Blichowiacy, a ostatnio z samotnego pokonania Oceanu Atlantyckiego na własnoręcznie zbudowanej łódce klasy „Setka”, był bohaterem spotkania, które miało miejsce 2 marca w sali Łowickiej Akademii Sportu przy ul. Starzyńskiego 1.

Spotkanie z Marcinem Klimczak w ŁAS. fot. tb
Spotkanie z Marcinem Klimczak w ŁAS. fot. tb

W spotkaniu udział wzięło około 20 osób, które wysłuchały opowieści o trudach odbytej podróży. Przypomnijmy, że Marcin Klimczak przepłynął około 3,6 tys. mil morskich z Segres w Portugalii do Fort de France na Karaibach, z planowanym postojem na Wyspach Kanaryjskich, który oddzielał I i II etap regat. W sumie na oceanie spędził 72 dni.
Publiczność nie stroniła od pytań, właściwie co chwile jakieś padało, a odpowiedzi były dla wielu często zaskakujące. Dotyczyły na przykład snu, zdrowia i pożywienia. – Spałem po 15 – 20 minut, to wystarczało mi, aby się zregenerować, teraz jednak ciągle nie mogę się przestawić, nie przespałem jeszcze całej nocy – mówił.

Przyznał jednak, że u końca swej drogi miał poważny problem, aby wejść do portu, walka z przeciwnymi wiatrami i prądami morskimi trwała nieprzerwanie 60 godzin, wówczas w ogóle nie spał. Oprócz tego nie odczuł w ogóle problemów zdrowotnych, nie miał objawów choroby morskiej, Przez cały czas podróży nie pił kawy, bo na pokładzie zupełnie mu nie smakowała, miał wędkę i mógł łowić ryby, ale porzucił ten pomysł, gdyż w rejonie jego łódki pojawiały się jedynie duże ryby o wadze około 10 kg, których nie byłby w stanie całych zjeść. Było mu szkoda je łowić i resztę wyrzucać.

Marcin Klimczak odpowiadając na kolejne pytania powiedział, że planuje wybudować kolejną łódkę, tym razem większą, będzie miała 8 m długości, czyli prawie dwa razy większa niż ta, na której płynął. W tej chwili nie planuje żadnej oceanicznej podróży, ale jak zaznaczył myśli, że przyjdzie czas, gdy ogarnie go nieodparte uczucie, że ocean go wzywa. Zamierza być na ten moment gotowy.

Prezes Łowickiej Akademii Sportu Kamil Sobol na zakończenie spotkania wręczył żeglarzowi pamiątkową tabliczkę z tytułem Honorowego Członka Akademii.

Więcej o spotkaniu w najbliższym wydaniu Nowego Łowiczanina

3 komentarze

  1. Ma facet Pasję
    I jaja

  2. Szacunek i szczere gratulacje!

  3. Gratulacje

    Gratulacje!
    I to jest człowiek z pasją!
    A nie ten pozer z prawej, który na podróż ze swoją świtą wyciągnął z naszych podatków 7500 zł z Urzędu Miejskiego

Skomentuj

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *