17 kwietnia mieszkańcy Łowicza, poszukujący zaginionego starszego psa zauważyli w wodach Bzury, w okolicach ujścia Bobrówki, martwe zwierzę.

O fakcie tym zostało poinformowane Łowickie Stowarzyszenie Przyjaciół Zwierząt, sztab antykryzysowy, zarząd melioracji, urzędnicy ratusza i nie wiadomo kto jeszcze.

Miejsce, gdzie znaleziono padłe zwierzę, oznakowano na brzegu taśmą. Fot. ŁSPZ

Tydzień później, 24 kwietnia do naszej redakcji dotarła informacja, że – choć dokładnie nie wiadomo, czy jest to pies, czy może cielę, co sugerowała jedna z osób dokonująca oględzin – padlina nadal była w wodzie. Dlaczego trwało to tak długo i kto powinien się tym zająć? – próbowaliśmy ustalić.

Tomasz Kurczak zajmujący się zarządzaniem kryzysowym w starostwie powiedział nam, że przepisy w takiej sprawie są niejednoznaczne. Gospodarzem terenu rzeki jest Skarb Państwa, a administratorem w jego imieniu – Zarząd Melioracji i Urządzeń Wodnych.

Jednocześnie problem można byłoby rozwiązać na mocy ustawy o utrzymaniu czystości i porządku, która nakłada pewne obowiązki na gminę. Byłoby to jednak trudne, bo rzeka to wody płynące, a padłe zwierze zlokalizowano na granicy gminy Łowicz i miasta Łowicz.

Więcej na ten temat przeczytasz w najnowszym numerze Nowego Łowiczanina.

Skomentuj

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *