Relacja Stanisława Jaski ps. „Zryw”, komendanta placówki AK „Żołądź”z działalności konspiracyjnej w latach 1939-45. Opracował Wojciech Marjański.


Kolejny zrzut

W końcu września 1943 r. zapowiedziano zrzut z Anglii. Broń z samolotu przyjął pluton 35 pod dowództwem Kępki Józefa ps. „Jeż”. Z Komendy placówki z Boczek brali udział: Rześny Władysław, Bruc Jan, Barlak Józef i Rykowski Franciszek z Łowicza. Obsada plutonu 35 była ta sama co w marcu, za wyjątkiem zamordowanych przez Niemców dwóch Gawrońskich z Mastek.

 

Kontenery tak samo zakopano na polu Znyka Stanisława z Chąśna, jedynie bliżej wsi pod laskiem brzozowym i olszyną. Zawartość przesyłki zbliżona do poprzedniego zrzutu z marca. Akcję plutonu 35 ubezpieczali ludzie z plutonu 34, dowódca ubezpieczenia „Zryw” – Jaska Stanisław, Rześny Jan – sekcyjny –  ps. „Start”, Kosiorek Józef – ps. „Słoma”, Maciągowski Jan –  ps. „Siano”, Bury Władysław – ps. „Zenek”, Lus Eugeniusz – ps. „Sygnet”, Leszczyński Kazimierz – sekcyjny, Wróbel Jan s. Wojciecha, Sekuła Stefan – ps. „Rak”, Kaźmierczak Jan –  ps. „Sęp”, Kuczek Stefan –  ps. „Czad”, Plichta Władysław –  ps. „Pliw”. Całością akcji dowodził Kocemba Henryk ps. „Władysław”.

 

Żołnierze Armii Krajowej placówki „Żołądź” zamordowani i polegli w walce
1 sierż. pchr.     Rześny Jan s. Józefa ps. „Start”      lat 28 Boczki
2 kapr. pchr.     Leszczyński Kazimierz ps. „Zgórz” lat 27 Łódź
3 st. strz.    Jaska Franciszek ps. „Mistrz” lat 22 Boczki
4 kapr.    Bruc Jan ps. „Odważnik” lat 31 Boczki
5 strzelec    Rączka Czesław    lat 22 Grabowiec
6 strzelec    Krawczyk Wacław lat 23 Boczki
7 plut. pchor.    Sapczyński Władysław ps. „Bohun”  lat 29 Boczki
8 strzelec    Wróbel Józef     lat 35 Błędów
9 kapr.    Kolos Władysław ps. „Kalina” lat 34 Błędów
10 st. strzelec    Kępka Paweł ps. „Grab” lat 36    Chąśno
11 kapr.    Kwiatkowski Kazimierz ps. „Żbik” lat 33 Chąśno
12 sierż.    Klimkiewicz Czesław ps. „Grzmot” lat 26 Chąśno
13 Niesuchorski Henryk ps. „Hartwig” lat 29
14 strzelec    Znyk Stanisław  ps. „Zych” lat 30  Chąśno
15 plut.    Witkowski Franciszek ps. „Wilk” lat 32 Karsznice
16 strzelec    Gawroński Józef   lat 25   Mastki
17 strzelec    Gawroński Jan   lat 24  Mastki
18 strzelec    Gawroński Tomasz – ojciec Józefa i Jana lat 51 Mastki
19 Gawrońska Marcjanna – matka Józefa i Jana lat 49  Mastki
20 strzelec    Sapoczyński Wincenty ps. „Miecio” lat 24  Osiek
21 kapral    Wojciechowski Ludwik lat 30    Wicie
22 strzelec    Wojciechowski Stanisław lat 29  Różyce
23 strzelec    Sekuła Władysław s. Mateusza lat 22 Sromów
24 strzelec    Plichta Roman s. Walentego  

lat 23 Sromów

 

 

 

W tego rodzaju zadania musiała być zaangażowana większa ilość ludzi do odbioru zrzutu oraz ubezpieczenia – około 40 osób.Za parę tygodni, tj. w początkach listopada 1943 r. wywieźliśmy od siebie zawartość tego zrzutu w kierunku Warszawy. Wywózka odbyła się etapami: Chąśno – Lenartów, Lenartów – Braki, Braki – ?. Na każdym z tych etapów ładunek oddawano za pokwitowaniem. Na etapie Lenartów – Braki, woźnicą był Kwarczyk Franciszek z Boczek. Transport ubezpieczali ci sami żołnierze jak przy zrzucie…

 

W początkach grudnia (5 – 6.XII. 43 r.), w czasie szkolenia młodego rocznika saperów, nastąpiła eksplozja materiałów wybuchowych. Szkolenie przeprowadzał plut. rez. saper Franciszek Witkowski z Karsznic, we wsi Złaków Borowy. Instruktor Witkowski Franciszek zginął na miejscu.

 

Aresztowania

W nocy z dnia 12 na 13 grudnia (sobota – niedziela) gestapo aresztowało Jana Rześnego ps. „Start” mojego zastępcę, dowódcę plutonu 34, który w Obwodzie „Łyska” pełnił funkcję szefa kolportażu i propagandy. Wraz z nim dostał się w ręce Niemców Leszczyński Kazimierz ps. „Zgórz”, jego zastępca kolportażu. Człowiek ten musiał uciekać z Łodzi w 1941 r. Zatrzymał się u nas w Boczkach, a zamieszkał później w Łowiczu. Aresztowanie nastąpiło w Łowiczu na ul. Mostowej, w domu sióstr Stanisławy i Władysławy Narolskich, w punkcie kolportażu prasy podziemnej na cały Obwód. Obaj w placówce byli niezastąpionymi. Armia Krajowa poniosła wielką niepowetowaną stratę. Janek i Kazik już nie wrócili. Ślad po nich zaginął. Gestapo w Łowiczu wywiesiło listę, na której figurowały m. in. ich nazwiska do rozstrzelania. Zginęli jako oddani żołnierze Armii Krajowej, zabierając ze sobą wszystkie tajemnice do grobu. Przyczyną ich śmierci była zdrada renegatów Kobiereckiego i Puchalskiego.

 

W nocy z 5 na 6 lutego 1944 r. przygotowywaliśmy się do nowego zrzutu. Z Warszawy przyjechał delegat, który nocował w moim rodzinnym domu. Noc była mroźna. Kazałem bratu, Jasce Franciszkowi napalić ogień w kuchence żeliwnej. Przy palącym ogniu położyliśmy się spać. Delegat i ja obudziliśmy się na drugi dzień po południu półprzytomni. Brat Franciszek – żołnierz Armii Krajowej, lat 22 już nie obudził się nigdy. O godz. 2000 sygnału z Londynu nie było, samolot nie wystartował. Czekający ludzie na polu zrzutowym i w gospodarstwie Podwójcika Anzelma z Boczek rozeszli się. Pogotowie odwołano. Spodziewaliśmy się jeszcze sygnału na zrzut, ale do niego na naszej placówce już nigdy nie doszło.

 

Dnia 25 lutego 1944 r. gestapo aresztowało Bruca Jana. Od 1941 r. był członkiem w Komendzie placówki „Żołądź”, do kolportażu pism konspiracyjnych na całą placówkę. Czynności te pełnił wspólnie z żoną Cecylią we własnym domu. Był świadomym i oddanym sprawie człowiekiem. Do dywersji wszedł ochotniczo jesienią 1943 r. Jak gestapo trafiło na jego ślad, nie jestem pewny do dzisiaj. Przypuszczam, że mogło to mieć związek z postrzałem, jaki Bruc otrzymał w lecie 1942 r. od nieznanych osobników, kiedy to pełnił straż p. pożarową na wsi. Ja o tym wypadku zgłosiłem meldunek do Obwodu i pytałem czy to nie od nas. Obwód o tym wypadku nic nie wiedział. Nikogo nie wysyłali. Bruc jako poszkodowany doniósł o postrzale również żandarmerii, bo mogła to być prowokacja ze strony Niemców. O tym wydarzeniu Kobierecki i Puchalski mogli słyszeć w konspiracji. Teraz, kiedy byli na służbie w gestapo przypomnieli sobie ten wypadek, sprawdzili nazwisko w żandarmerii i uderzyli na „chybił trafił”. A może było co innego? Wiem, że Kobierecki i Puchalski nigdy nie mieli z naszą placówką żadnego kontaktu.

 

Dnia 8 marca o zachodzie słońca, gestapo przyjechało do Boczek. Niemcy zastali w domu Kosiorka Józefa, Maciągowskiego Jana, Dobka Zygmunta i Rączkę Franciszka, Lusa E. – „Sygnet” i Jaski Stanisława – „Zryw” nie zastali w domu. Za parę dni Dobka Zygmunta zwolnili. Maciągowski Jan i Kosiorek Józef zachowali się w  śledztwie dzielnie, ocalili swoje i kolegów życie. Przetrwali obóz i wrócili do swoich. Rączka nie wrócił. Uciekł z Rzeszy, nie miał jeszcze wyrobionych dowodów.

 

W marcu również zostali aresztowani Wojciechowski Stanisław z Różyc, Wojciechowski Ludwik z Wicia, Wróbel Józef z Błędowa, Kępka Paweł i Kwiatkowski Kazimierz z Chąśna. Żaden z nich nie wrócił.

 

Długi okres okupacji spowodował dekonspirację, a były i wsypy wśród aresztowanych. Bracia Stanisław, Józef i Zygmunt Pankowie oraz Kołodziejczyk Stanisław i Palos Jan – wszyscy z Osieka, dotrzymali tajemnicy organizacyjnej, wytrzymali bicie w gestapo, przetrwali obóz koncentracyjny.

Zachodzi pytanie dlaczego żeśmy się nie bronili przed gestapo w momencie aresztowania? Gestapo stosowało odpowiedzialność zbiorową. My mieszkaliśmy w domu z rodzicami i rodzeństwem. Broń braliśmy do wykonania zadań, które przeprowadzane były zawsze na rozkaz. Nikt z nas nie chciał się bronić w domu rodzinnym, czy w ogóle pod dachem, bo to groziło śmiercią najbliższych nam osób z rodzin i sąsiadów. Jeżeli gestapo zastało nas w domu – sprawa była przesądzona. Nie było wyboru.

 

Dnia 2 kwietnia 1944 r. około godziny 3-ej, wysadzono pociąg urlopowy wiozący na front wschodni żołnierzy niemieckich. Akcją dowodził „Mazur” – Lankiewicz Władysław, dowódca rejonu „Stodoła”. Ładunek wybuchowy założył sierż. „Grzmot” – Klimkiewicz Czesław, dowódca plutonu nr 36 saperów. Wraz z nim brali udział Klimkiewicz Stanisław z Chąśna. Tam uczestniczyli Pawlina Jan – podoficer piechoty z Przemysłowa, Gajewski Franciszek i Barlak Józef z Sierżnik, Kołaczek Marian i Dałek Władysław z Przemysłowa. Pociąg ostrzelano, 4 wagony zostały przewrócone, lokomotywa wypadła z szyn. Ruch był wstrzymany przez jedną dobę. Jeździły sanitarki. Musieli być ranni. Wykolejenia dokonano w wykopie torów kolejowych pomiędzy wsiami Szymanowice – Zduny.

 

W końcu kwietnia (23) 1944 r. Klimkiewicz Czesław, wykonał wyrok śmierci na policjancie granatowym z Kiernozi, skazanym przez Kierownictwo Walki Cywilnej, za zastrzelenie dwóch ludzi uciekających z transportu kolejowego na roboty do Niemiec. Czesław poległ podczas wykonywania wyroku w Kiernozi.

Był nieustraszonym żołnierzem. Uczestniczył we wszystkich akcjach naszej placówki. Był instruktorem minerstwa, wyszkolił wielu żołnierzy Podziemia. Jego oddanie sprawie wolności było niespotykane. Był najlepszym z najlepszych.   

 

Ucieczka brata

W końcu kwietnia 1944 r. przed południem, gestapo przyjechało do domu rodzinnego Jaski Stanisława ps. „Zryw”. Z obławy, jaką urządzono wyrwał się jego brat Jan, żołnierz Armii Krajowej. Niemcy do uciekającego otwarli silny ogień. Jan Jaska został raniony w nogę – zdołał zbiec. Ukrył się we wsi Karnków. Pomogli ludzie. Pierwszej pomocy rannemu udzieliła Rybus Maria z Chąśna, członek Wojskowej Służby Kobiet. Dalsze opatrunki rany postrzałowej uda wykonywały członkinie AK z WSK z Boczek.

 

6.V. 1944 r. gestapo aresztowało Znyka Władysława, żołnierza plut. nr 33 z Chąśna. Przeszedł katusze gestapo. Nie przyznał się do niczego. Wysłano go do obozu koncentracyjnego. Po wyzwoleniu wrócił.

 

Wyroki

W połowie lipca 1944 r. na rozkaz Kierownictwa Walki Cywilnej d-ca rejonu „Stodoła” Lankiewicz Władysław ps. „Mazur” nakazał zastrzelenie agenta gestapo Porazika z ul. Zduńskiej. Pojechali wtedy na rowerach Barlak Józef – ps. „Wicher”, Bury Władysław – ps. „Zenek”, Sierota Jan – ps. „Kałach” i Walendziak Julian ps. „Krzeptowski”. Po rozpoznaniu sytuacji przez „Zenka” na miejscu, weszli do akcji „Krzeptowski” jako strzelec i „Kałach” jako ubezpieczający wewnątrz sklepu. Na zewnątrz ubezpieczali „Zenek” z „Wichrem”, wykonanie zadania poszło sprawnie. Patrol wycofał się do swoich.

 

Za kilka dni na rozkaz jak poprzednio patrole nasze ukarały śmiercią 2  osobników z sąsiednich gmin za wskazanie Niemcom ludzi podziemia. Wykonały patrole z Kocierzewa i Boczek. Zło rozprzestrzeniało się, więc potrzeba było działać zdecydowanie i radykalnie. Na specjalny rozkaz Komendanta Obwodu ps. „Łan”, udał się do Łowicza w towarzystwie swojej narzeczonej, a przyszłej żony Walendziak Julian ps. „Krzeptowski” z Kocierzewa. Tam na ul. Zduńskiej ukarał śmiercią groźnego przestępcę – zdrajcę renegata Puchalskiego Mariana. Był to wielki wyczyn, gdyż agent ten był bardzo przebiegły i szkodliwy dla nas. Był on przyczyną wielu aresztowań i mordów, między innymi i w naszej placówce. Tak więc dosięgła go wreszcie ręka sprawiedliwości dzielnego żołnierza Armii Krajowej. Akcję osłaniał Andrzejewski [Feliks ps. „Księżak” d-ca patrolu nr 2 Kedywu Łowicz – uzupełnił W. Marjański]. Przez naszą placówkę przechodziło wielu żołnierzy radzieckich uciekających z niewoli niemieckiej.

 

Pomoc jeńcom

W początkach IX.1941 r. trzech jeńców znalazło się w gospodarstwie Jaski Józefa w Boczkach… Za kilkanaście dni, dwóch z tych żołnierzy zabrał nasz członek organizacji Bieguszewski Antoni i zaprowadził na kwaterę do Urbanka Jana z Łaguszewa. Żywność i odzież dla nich dostarczył Rząp Józef, nauczyciel z Łaguszewa. Trzeci żołnierz znalazł schronienie u gospodarza z Boczek – Kosiorka Feliksa, a w końcu października odprowadziłem ich do Wojdy Jana, nauczyciela z Kątów k. Sochaczewa.

 

W końcu grudnia 1943 r. również do gospodarstwa Jaski Józefa przybyło dwóch oficerów radzieckich zbiegłych z Torunia. Rześny Władysław ulokował ich w gospodarstwie Plichty Jana i Kosiorka Jana z Boczek. Następnie zabrał ich Kaźmierczak Jan z Ostrowca, skąd udali się do placówki Kompina, gdzie był Komendantem Zając Konstanty. Rześny Władysław znalazł po paru latach notatkę ich personaliów i gdzie służyli. Ogłoszenie w „Przyjaźni” przeszło bez echa. Nikt się nie odezwał z tamtej strony.

 

W końcu 1944 r. wykonując zadania porządkowe z terenu wsi Karnków, Wicie i Błędów napotkaliśmy dwóch jeńców radzieckich, jeńcami tymi zaopiekował się nasz żołnierz Kuczek Stefan z Gągolina Południowego. Przechowywał ich w swojej wsi, a następnie przejął ich Komendant placówki Kompina Zając Konstanty. Było to przed samym wyzwoleniem.

 

Trzeba nadmienić, że w naszej gminie było przepełnienie – zagęszczenie ludzi – szczególnie po Powstaniu Warszawskim. Ukrywanie żołnierzy, przekraczało nasze możliwości. W lipcu 1944 r. na wsi Chąśno w stodole Znyka Józefa pracowała stacja krótkofalowa, którą z kolei skierowano do placówki w Kiernozi. Trzeba wspomnieć o kompletach tajnego nauczania. Prowadzili je nauczyciele…

 

Za daleko do Warszawy

15.VIII.1944 r. zarządzono częściową koncentrację rejonu „Stodoła”, przybyło około 50 osób. Zbiórka odbyła się w lesie boczkowskim (Boczki – Płaskocin) w nocy. Taką ilość ludzi byliśmy w stanie uzbroić bronią z września 1939 roku. Czekaliśmy na rozkaz wymarszu na Warszawę. Późno już przybył z Obwodu łącznik Ambroziak Adam z Łowicza. Decyzją tegoż rozkazu d-ca rejonu – Lankiewicz Władysław ps. „Mazur”, zwolnił wszystkich do domu. Sami wiedzieliśmy, że nie było warunków na odejście otwartą przestrzenią. Powiat był przesycony wojskiem niemieckim. Na wywołanie powstania i utrzymanie go w naszym rejonie byliśmy za słabi. Front wschodni ucichł, zachodni był daleko. Dla Niemców byłby to pretekst do mordu i pożogi.

 

Po upadku Powstania Warszawskiego, patrole nasze w tych samych składach ścigały dalej konfidentów gestapo i żandarmerii. Zastrzelono dwóch osobników z sąsiedniej gminy. Te same sekcje przeciwdziałały pijaństwu przez niszczenie bimbrowni, karały chłostą za wysługiwanie się niemieckiej administracji, agronomów i sołtysów. Przywoływały do porządku przez chłostę pijaków i „długie języki”. Normowano też stosunki międzyludzkie na wsi pomiędzy rolnikami, a wysiedlonymi z Warszawy ludźmi z Powstania, którzy na naszych wsiach byli przez sołtysów tam umieszczeni. Tu tłumaczyłem gospodarzom: dziel się z nimi czym możesz, oni wszystko utracili. To już niedługo się skończy. Przyjdzie Polska, abyś nie musiał się wstydzić. Takie postępowanie przynajmniej łagodziło konflikty, a to też miało swoje znaczenie.

 

♦♦♦♦♦♦♦♦♦♦♦♦♦♦

Zapisane najkrócej

Podaję w skrócie ważniejsze akcje żołnierzy Armii Krajowej placówki „Żołądź”:

1) Przyjęcie dwóch zrzutów lotniczych – przy każdym zrzucie zaangażowanych było ponad czterdziestu żołnierzy Armii Krajowej, w tej liczbie mieściło się dwunastu żołnierzy ubezpieczających każdy zrzut. Przyjęto około 2,2 tony uzbrojenia, materiałów wybuchowych i leków. Pierwszy zrzut zgodnie z rozkazem został przewieziony na stację kolejową do Łowicza i załadowany do wagonu. Drugi zrzut był transportowany wozem konnym bocznymi drogami w kierunku Warszawy. W obu przypadkach transport ubezpieczało 10 żołnierzy AK.
2) Oddziały dywersyjne AK placówki „Żołądź” wysadziły za pomocą materiałów wybuchowych mleczarnię na Blichu i pociąg urlopowy, wiozący na front wschodni żołnierzy niemieckich.
3) Na podstawie wyroków Sądu Polski Podziemnej, zostali skazani na karę śmierci zdrajcy i renegaci, a było ich sześciu. Wyroki wykonali ochotnicy do zadań specjalnych, z poszczególnych plutonów.
4) Walka z pijaństwem, niszczenie bimbrowni, karanie chłostą alkoholików i zbyt gorliwie wysługujących się okupantowi.
5) Udzielono pomocy i opieki jeńcom Armii Czerwonej zbiegłym z niewoli niemieckiej.


♦♦♦♦♦♦♦♦♦♦♦♦♦♦

Po Bożym Narodzeniu, 28.XII.1944 r. gestapo aresztowało Znyka Stanisława z Chąśna, żołnierza plutonu 35. W ostatnich dniach okupacji – 6 stycznia 1945 został zamordowany na cmentarzu żydowskim. Był jednym z pięciu dzielnych braci, wiernych idei wolności – żołnierzy Podziemia.

 

***

To są najważniejsze fakty, które za okupacji miały miejsce w naszej gminie, których byliśmy twórcami i uczestnikami. Świadczą one o nas, że nie żałowaliśmy sił. Nie czekaliśmy bezczynnie aż wolność przyjdzie sama, a robiliśmy dla niej drogę, wychodziliśmy jej naprzeciw przez włączenie się w wir walki konspiracyjnej.

 

Nadszedł dzień 17.I.1945 r. Wojska radzieckie zajęły Łowicz. Byliśmy u kresu sił, zmęczeni nierówną walką. Jednak prawdziwej radości z oswobodzenia nie przeżyliśmy. Nie uznano Armii Krajowej za sojuszniczkę. W gminie przejął władzę komendant Wojenny Armii Czerwonej. Zaraz po 25 lutym, Komendant Obwodu „Łan” zwołał odprawę w domu Ambroziaka Adama na ul. Zagrodowej, obecni: Lankiewicz Władysław, Pękalski Wiktor, Rosiński – „Baśka”, Jaska Stanisław. Odczytał ostatni rozkaz Komendy Głównej o rozwiązaniu Armii Krajowej. Podziękował wszystkim za służbę i kazał przenieść ten rozkaz w teren. Dodał: „Wojna dla nas skończona. Mogą się zmienić czasy, ustroje i rządy, ale Polska będzie zawsze naszą Ojczyzną i do nas należy. Postępujcie tak, aby wasze sumienia były czyste”. Rozeszliśmy się bardzo przygnębieni. Sprawę ujawnienia pozostawił do naszego uznania. Ja osobiście byłem zdania, aby się nie ujawniać. Wiedzieliśmy, co działo się na Wileńszczyźnie, Wołyniu, Kielecczyźnie i innych terenach, gdzie Armia Krajowa ujawniła się. Po co samemu pchać sięna Kołymę.

 

 

 


Poczuwam się do obowiązku przeproszenia Rodzin tych uczestników odbioru zrzutów lotniczych na zrzutowisku „Kilim”, których nie wymieniłem w opracowaniu „ZRZUTY LOTNICZE W REJONIE CHĄŚNA OBWÓD ŁOWICZ – ŁYSKA PLACÓWKA ZRZUTOWA „KILIM” – opracowane i wydane w 1995 roku. Opracowując wówczas ww. temat nie dysponowałem pełnymi danymi osobowymi. Obecnie na skutek udostępnia relacji Stanisława Jaski  ps. „Zryw”, Komendanta placówki „Żołądź”, podaję uzupełnienie do składów osobowych żołnierzy AK, których nie wymieniłem. Z Chąśna: Znyk Jan, Strojnowski Jerzy, Grzelak Jan, Rybus Zygmunt, Uczciwek Jan (nauczyciel).


Z Mastek: Siekiera Stanisław, Siekiera Jan, Gawroński Józef, Gawroński Jan, Gałaj Józef, Siekiera Józef, Gawroński Marian, Gawroński Antoni, Roróg Konstanty, Czubak Jan, Siekiera Władysław, Siekiera Tomasz, Siekiera Antoni.


Drugi zrzut odbierali ci sami żołnierze AK, za wyjątkiem dwóch braci Gawrońskich Józefa i Jana, rozstrzelanych wraz z ojcem i matką za przechowywanie Żyda. W niedługim czasie zamierzam wydrukować drugie wydanie „Zrzuty lotnicze…” – uzupełnione.    

                                      inż. Wojciech Marjański

 

KH nr 2, lipiec 2003 r


(Stanisław Jaska)

Skomentuj

Twój adres email nie zostanie opublikowany.