O Marii Zendlewicz pisze dr Jan Zendlewicz. Maria Zendlewicz urodziła się w 1865 roku w Modelu, pow. Gostynin, woj. warszawskie, jako córka Jana i Anieli Zawadzkich. Wychowywana była w duchu moralności chrześcijańskiej i w tradycjach patriotycznych. Rodzice brali udział w powstaniu styczniowym 1863 r., za co byli prześladowani przez władze carskie. Zmuszeni byli do ukrywania się przed aresztowaniem. Opuścili pow. gostyniński i wraz z całą rodziną wyjechali do Łodzi. Jan Zendlewicz, ojciec Marii, rozpoczął pracę w nowo powstałym przemyśle łódzkim. Troskliwy ojciec rodziny, nauczony własnym doświadczeniem życiowym, doceniał znaczenie nauki dla swoich dzieci, wysłał je do szkoły elementarnej, prowadzonej przeważnie przez Rosjan.

 

Maria Zendlewicz po ukończeniu szkoły elementarnej rozpoczęła pracę w przemyśle włókienniczym. Za uskładane pieniądze po paru latach kupiła dom w Bednarach, pow. Łowicz, gm. Kompina. Ciotka – bo była to moja ciotka – wyglądała na szczęśliwą, uśmiechniętą, oczytaną, głęboko uczuciową, wrażliwą na krzywdę ludzką. Patriotyzm, moralność, humanizm stawiała zawsze na pierwszym miejscu. Na każdym kroku udzielała pomocy ludziom pokrzywdzonym przez los. Dużo mówiła o swojej rodzinie, przekazując własną historię młodszym pokoleniom. Najbardziej lubiła przesiadywać u sąsiadek wpajając im tradycje narodu polskiego w powstaniach, w wojnach. Pielęgnowała też swoją własną historię. Kiedyś szperałem w jej szafie, znalazłem mnóstwo zdjęć. Poszedłem do niej, by opowiedziała mi trochę o osobach z tych zdjęć. W oku zakręciła się jej łza: to były kuzynki córki, Zendlewicz Ewy – Komorowskie, które w czasie okupacji w Warszawie przechowywały żydówki na ulicy świerskiej 14 i na ulicy Koszykowej 29.  

 

W czasie bitwy nad Bzurą we wrześniu 1939 r. przeżyła wielki szok nerwowy, gdyż jej dom w Bednarach stał vis a vis dworca, a o dworzec toczyła się bitwa. W 1940 roku do jej domu w Bednarach przyjechała rodzina Zendlewiczów, wysiedlona z powiatu konińskiego: brat Kazimierz Zendlewicz, Stanisława Zendlewicz, Krystyna Zendlewicz, Jan Zendlewicz i Jerzy Zendlewicz. Maria Zendlewicz biegle władała nie tylko językiem rosyjskim, ale i niemieckim, co ułatwiło przeżyć jej oraz całej jej rodzinie trudny okres okupacji niemieckiej.

 

W okresie eksterminacji żydów przez Niemców, postanowiła z dużym ryzykiem, narażeniem życia ratować żydów, uciekających z gett Łodzi, Łowicza, Warszawy, których była spora ilość na terenie Bednar i Kompiny. Na dworcu w Bednarach dyżurnym ruchu był Niemiec Humell, zaciekły nazista. Gdziekolwiek spotkał żyda, strasznie katował i odsyłał do getta. W jej domu na górze w komórce ukrywała czterech żydów. Starała się dla nich o jedzenie i inne artykuły pierwszej pomocy. Ja, jako 12-letni chłopak byłem świadkiem tego ukrywania żydów przez ciotkę w jej domu w Bednarach na strychu. Nazwisk ich nie pamiętam. Ciotka starała się zawsze dla nich o pożywienie, a jak sama nie mogła, to ja zbierałem jajka, mleko, chleb po wsi dla tych ukrywających się żydów. Jak długo przebywali oni u ciotki w Bednarach tego, niestety, nie pamiętam. Czas jednak zaciera pamięć.Do ukrywania żydów przed zagładą włączyła się zresztą cała rodzina Zendlewiczów i Komorowskich, także ci, którzy mieszkali w Warszawie, o czym świadczą publikacje wspomnieniowe, np. Dzieci Holocaustu mówią – z przedmową Jerzego Ficowskiego, Warszawa 1993.

 

W ratowaniu żydów przed masową zagładą pomocą służyli mieszkańcy wielu wsi powiatu łowickiego. Przytoczę tu jeden fakt z Kompiny. Było to w październiku, nie ustalę teraz którego roku. żandarmi złapali żyda, adwokata Leszczyńskiego z Łowicza, gdy szedł przez Kompinę na wschód. Osadzili go w areszcie gminnym. Konspiratorzy z Bednar i Kompiny ułożyli plan wydostania żyda z aresztu w Kompinie. Do akcji włączyli się: urzędnik gminny, Antoś Grzywacz ps. „Spokojny”, „żegota” z Bednar, Nowak Piotr („Mądralka”), Szwarocki Antoni („Bystry”), Zając Czesław („Kopiarz”), Zając Konstanty jako dowódca akcji („Zbigniew”). Konspiratorzy, aby Niemców wyprowadzić w pole, upozorowali w laskach za  Bzurą strzelanie. Niemcy słysząc strzelanie szybko wsiedli na rowery w celu poszukiwania konspiratorów. W tym właśnie czasie został uwolniony żyd, adwokat Leszczyński z Łowicza, udał się na wschód w kierunku Patok i Sochaczewa, a dalej przez Warszawę przedostał się za Bug. W 1945 roku wrócił z armią Berlinga jako Naczelny Prokurator w Polsce Ludowej. W 1949 roku wyjechał do Izraela.

 


KH nr 1 (5), kwiecień 2004 r

(Dr Jan Zendlewicz)

Komentowanie nie jest możliwe.