O prawdziwym szczęściu w nieszczęściu mogą mówić mieszkańcy wielorodzinnej kamienicy przy ulicy 29 Listopada, w centrum Żychlina. Dzięki intuicyjnemu przebudzeniu Elżbiety Garstki w środku nocy i zachowaniu przez nią zimnej krwi w kryzysowej sytuacji oraz wezwaniu straży, nikt nie zginął i nikt nie uległ zaczadzeniu. Jak podają strażacy skończyło się na stratach materialnych wysokości ok. 50.000 zł.

Ogień zaczął przedostawać się przez zamknięte drzwi wejściowe do mieszkania Elżbiety Garstki. Spalone drzwi SZB wymienił na nowe. Fot. Dorota Grąbczewska

– Coś mnie przebudziło przed godziną 4 w nocy. Wstałam, chciałam zapalić światło, ale go nie było. Wzięłam małą latarkę, uchyliłam kotarę oddzielającą kuchnię od pokoju, w którym spałam i zobaczyłam kłęby dymu (po wypadku pani Elżbieta nie ma zmysłu powonienia) – opowiada starsza pani. – Otworzyłam okna na oścież i trzęsącymi się ze zdenerwowania rękoma zadzwoniłam pod 112. Stanęłam w oknie i czekałam na pomoc. Strażacy budzili zaspanych lokatorów.

Więcej o tym zdarzeniu w najnowszym numerze Nowego Łowiczanina dla Żychlina, Bedlna, Oporowa i Pacyny.

 

Skomentuj

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *