Wracamy do tematu pól zalanych przez wodę, która po burzy 24 maja przelała się przez zbiornik retencyjny obsługujący tereny magazynowe parku Segro w Smolicach.

Pismo z SEGRO, to dalszy ciąg sprawy, którą ilustrowaliśmy tym zdjęciem. fot. Lilianna Jóźwiak-Staszewska

Po artykule będącym wynikiem interwencji w naszej redakcji jednego z rolników, Henryka Miśkiewicza, który poinformował nas o swoich kłopotach związanych z niedrożnością odpływu zbiornika skutkującą zalaniem m.in. jego pola i poczuciem bezradności w kwestii kontaktów z zarządcą parku, firma Segro nadesłała wyjaśnienia aktualizujące i uzupełniające temat.
Przypomnijmy, że oprócz przyczyny i skutków przelania się wody przez zbiornik retencyjny informowaliśmy również o bieżących działaniach podjętych w tej sprawie przez zarządcę parku oraz o tym, że zdaniem rolnika, były one połowiczne, a co za tym idzie, wzbudzają jego obawę co do powtórzenia się tej samej sytuacji. Oprócz wykoszenia trawy wokół zbiornika i oczyszczenia kraty zabezpieczającej odpływ spodziewał się on również oczyszczenia dna zbiornika z zarastającej go roślinności. Tego jednak nie wykonano.
 – Chcemy podkreślić, iż była to sytuacja wyjątkowa, wynikająca z dynamicznych warunków pogodowych (ulewnych deszczy) spłukane zostały źdźbła traw rosnących w zbiorniku jako naturalny element jego utrzymania, co spowodowało niedrożność kraty zabezpieczającej. Odpływy ze zbiorników są kontrolowane w cyklu cotygodniowym i przy każdych większych opadach deszczu. Wylot został w trybie pilnym oczyszczony i udrożniony, powodując prawidłowe działanie zbiornika  – czytamy w informacji nadesłanej do naszej redakcji przez reprezentującą Segro Annę Lipińską, account manager.
Firma odniosła się również do kwestii pozostawienia roślinności zarastającej dno zbiornika wyjaśniając, że nie ma możliwości jej usunięcia czy skoszenia, gdyż pełni ważną rolę, a mianowicie pomaga w naturalny sposób utrzymać część spodnią zbiornika.  – Zbiorniki retencyjne zbudowane są z grubej geomembrany obłożonej piachem i płytami betonowymi, dennicę dociąża naturalna dla terenów podmokłych roślinność  – wyjaśnia Anna Lipińska.
Przedstawicielka firmy dodaje, że w przypadku braku tejże roślinności pierwsze większe uderzenie wody zmyłoby całą konstrukcję. Co więcej, roślinność tego typu pozwala utrzymywać niższy poziom wody, przyspieszając jej odparowywanie.  – Jak zatem widać, nie ma w tej sytuacji wyjścia idealnego. Zalanie pola pana Miśkiewicza nie było efektem zaniedbania ze strony zarządcy parku logistycznego, a wynikiem dynamicznych zjawisk pogodowych, na które nie mamy wpływu. Mamy nadzieję, że pogoda w tym roku nie sprawi już podobnych niespodzianek –  dodaje Anna Lipińska.

Skomentuj

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *