Jak tylko w trzecim tygodniu września 1939  umilkły działa nad Bzurą, ludzie wyszli na pobojowisko. Na zabagnionych nadrzecznych łąkach, przez które z determinacją szturmowała polska piechota, leżało wiele porzuconej broni.


Zbierali ją chłopi z Kompiny, Ostrowca, Bednar i innych podłowickich wiosek. Karabiny, granaty, amunicję ludzie kryli głęboko w stogach siana, po mrocznych piwniczkach i w słomianych poszyciach dachów. Granaty przechowywane przez kompińskich chłopów przeszły do historii. A było to tak:

 

Na warszawskiej Starówce, akurat w tym miejscu, gdzie dawniej ludzie zajadali smakowite kaczki w kawiarni „Kamienne schodki”, był w latach wojny sklepik z węglem. Prowadził go warszawski komunista Jan Kołodziejski, spokrewniony z rodziną Zająców, żyjącą w podłowickiej wsi Kompina.

 

Ratując się przed głodem, warszawski węglarz często odwiedzał wiejskich krewniaków. Przywoził od nich kaszę, ziemniaki, rąbankę. Jan Kołodziejski, siedząc po uszy w komunistycznej konspiracji, użalał się swym kuzynom, że brakuje broni. Jedngo razu worek ziemniaków szmuglowany do stolicy przez Kołodziejskiego był wyjątkowo ciężki. Bracia Konstanty i Czesław Zającowie włożyli między ziemniaki skrzynkę granatów. Już pod koniec okupacji Konstanty Zając spotyka się w stolicy z Bolesławem Kowalskim „Ryszardem” – dowódcą Okręgu AL Warszawa – Miasto. Pułkownik „Ryszard” dziękował za granaty. W jesieni 1942 roku użyli ich gwardziści w sławnej akcji odwetowej na hitlerowski Cafe-Club.

 

Kompińskie granaty, które rzucali warszawscy gwardziści, są tylko jednym z wielu przykładów bojowej współpracy łowickich chłopów z partyzantką. Niemal symboliczna jest  współpraca braci Sekułów z Ostrowca. Stefan był żołnierzem Armii Krajowej i przechowywał w zagrodzie ręczny karabin maszynowy. Jego brat, Ignacy, chadzał po nocach bić Niemców pod komendą głośnego partyzanta „Kuby” – Stanisława Gacia w sąsiedniej wsi Jeziorko. Jesienią 1943 roku gdy „Kuba” wyprawił się z oddziałem na urząd gminny w Kompinie, poszedł z nimi Ignacy Sekuła. Osłaniał akcję gwardzistów akowskim RKM pożyczonym od brata Stefana. Podobne „pożyczki” stały się zwyczajem w partyzanckiej rodzinie Sekułów.


KH nr 2 (13),  sierpień 2006 r.

(Dr Jan Zendlewicz)

Skomentuj

Twój adres email nie zostanie opublikowany.