Stanisław Łacheta z Kocierzewa Północnego ma 82 lata i dwie wielkie pasje: malowanie i pszczelarstwo, a namalowana przez niego na płótnie Maria Królowa Pszczół jest dziełem łączącym je obie.

Malarz nigdy nie ukończył żadnej szkoły plastycznej, ale posiada talent i wyobraźnię, które czynią jego sztukę wyjątkową.

Stanisław Łacheta i namalowana przez niego na płótnie Maria Królowa Pszczół – patronka pszczelarzy. Fot. Agnieszka Antosiewicz

Swoją pasję do malowania odkrył jako dziecko. W szkole bardzo dobrze radził sobie z rysunkami, co było szczególnie widoczne na lekcjach biologii, na których powstawało ich wiele. Pamiątką po tamtych czasach jest doskonale zachowany zeszyt z 1949 r, w którym zobaczyć można rysunki pierwotniaków, a żaby i ryby zdają się być „jak żywe”.

Nauczycielka biologii ze szkoły w Kocierzewie była pierwszą, która poznała się na talencie pana Stanisława. – Przychodziła do ojca, żeby posłał mnie do szkoły sztuk pięknych, ale on nie chciał się zgodzić, bo potrzebował mojej pomocy w gospodarstwie. Było u nas 11 ha ziemi i jak chodziłem do VI klasy, to musiałem już ciężko pracować – wspomina pan Stanisław.

Więcej o nim przeczytasz w najnowszym numerze Nowego Łowiczanina.

1 komentarz

  1. Mam zdolnego wuja.

Skomentuj

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *