65 lat temu ostatnie dni sierpnia były ciepłe, piękne. Piękną także pogodą powitał uciekinierów słoneczny wrzesień 1939 roku. Wrześniowe słońce nie było jednak w stanie osłabić goryczy klęski, nikomu od tej pogody nie było łatwiej umierać.

Najazd hitlerowskiej III Rzeszy na Pol skę stał się początkiem II wojny światowej. Wojna ta w krótkim czasie objęła 61 państw, toczyła się na trzech kontynentach, tj. w Europie, Azji, Afryce, pochłonęła ponad 50 milionów istnień ludzkich, pozostawiając miliony kalek i sierot. Historyczną zasługą narodu polskiego było to, że jako pierwszy przeciwstawił się planom pochodu militaryzmu niemieckiego, stanął w obronie godności człowieka i prawa do niepodległego bytu narodów. Tragizm wojny w 1939 roku polegał m. in. na tym, że Polska osamotniona politycznie, pozbawiona skutecznej pomocy zachodnich aliantów, słaba ekonomicznie i militarnie, stanęła do obrony przed biologiczną zagładą.


Agresja na Polskę stanowić miała pierwszy krok na drodze do realizacji programu podboju świata. Polska napadnięta była ze wszystkich  stron: z zachodu, z południa i z północy, a na mocy paktu Ribbentrop-Mołotow, po 17 września także od strony wschodniej przez Armię Czerwoną. Mimo tego zagrożenia ze strony sąsiadów, naród polski wykazał zdecydowaną wolę obrony ojczyzny z przeważającymi wrogami. Bohaterska postawa żołnierzy i ludności cywilnej we wrześniu 1939 roku wynikała z tego, że naród polski prowadził sprawiedliwą wojnę w obronie swych granic, napadniętych miast i wsi o uratowanie kultury narodowej i niepodległego bytu.

 

Największą bitwą kampanii wrześniowej była bitwa nad Bzurą, zaczynająca się od Turku, przez Uniejów, Łęczycę, Piątek, Łowicz, Sochaczew aż do Puszczy Kampinoskiej. W tej wielkiej bitwie nad Bzurą Armie Poznań i Pomorze pod dowództwem gen. Tadeusza Kutrzeby rozbiły 30 dywizję piechoty „SS Leibstandarte Adolf Hitler”. Na miejsce tej katastrofy armii niemieckiej przyleciał samolotem do Pabianic sam Hitler, zwiedził pobojowisko w okolicach Dąbrówki Wielkiej, na zachód od Strykowa. Ubolewał nad wielką stratą, jaką poniosła jego armia w walce z Polakami, bo tam około 1500 żołnierzy niemieckich dostało się do niewoli, poległo 1300. W bitwie tej na południowym skraju Piątku ranny został generał niemiecki Kurt von Briesen. Hitler udekorował go Żelaznym Krzyżem z mieczami i laurami.

 

Mieliśmy bardzo mało czołgów, samolotów i tą słabą zmechanizowaną armią potrafiliśmy rozbijać armie pancerne zmotoryzowane, a to dzięki temu, że posiadaliśmy żelazną dyscyplinę w II Rzeczypospolitej. Posiadaliśmy wreszcie idealny materiał żołnierski. To była zasługa polskich tradycji, zasługa polskiej matki, polskiej szkoły powszechnej, ludu polskiego, że młodzież nasza wchodziła w życie z pozytywnym stosunkiem do wojska i Ojczyzny.

Istotnie, naród polski we wrześniu 1939 roku dał z siebie tyle, ile Kartagińczycy w drugiej wojnie punickiej. Tym większa szkoda, że państwo nie umiało gospodarować tym wspaniałym materiałem jaki posiadało. Że nie umiało go ani nowocześnie uzbroić, ani nowocześnie wyszkolić. Że nie umiało z tyłu ofiarnych śmierci wydobyć maksimum korzyści. A teraz jak to było 65 lata temu na naszych terenach w zarysie nad Bzurą.

 

***

Ta mała Bzura, mająca od swego zakola pod Łęczycą po ujście przed Wyszogrodem niewiele ponad sto kilometrów długości, była wielkim teatrem głównych działań bojowych września 1939 roku. Jej błotnista dolina i kamieniste miejscami koryto kilka razy w ciągu niespełna dwóch tygodni przechodziła z rąk do rąk. Szereg dni nacierało na nią ponad trzydzieści dywizji niemieckich i polskich, a w jej mętnym lustrze znalazło odbicie setki młodych twarzy. W dniu 11 września doszło do ostrych walk na całym 35-kilometrowym froncie na Bzurą. Generał Abraham, nie zważając na to, że jego brygada została odcięta od zachodu i północy, uderzył na Głowno. Do natarcia udało mu się wprowadzić przysłany z 14 dywizji batalion 57 pp pod dowództwem majora Hrycka.

 

Wymienię fragment bitwy rozegranej w Łowiczu: 16 dywizja uderzyła na Łowicz, początkowo nieprzyjaciel wycofywał się ku Bzurze, na jej linii opór był zaciekły. W ciemną noc przy blasku rakiet pękających pocisków rozgorzały w mieście zaciekłe walki z Niemcami. Dopiero wejście obwodów przesądziło o wyniku bitwy. O godzinie 22. 64 pułk piechoty majora Rewerowskiego po dwugodzinnej zaciekłej bitwie wszedł do Łowicza, gdzie wywiązała się krwawa walka na białą broń. W walce tej zniszczono prawie doszczętnie dwa bataliony niemieckiego 52 pułku piechoty, zginął dowódca tego pułku. W czasie bitwy zdobyto 100 samochodów ciężarowych, cztery działa i 6 działek przeciwpancernych, rozbito cztery czołgi i dwa samochody pancerne.

 

W tym czasie służba kwatermistrzowska podciągnęła pod Łowicz transport kolejowy z amunicją spod Płocka, a w Kutnie zorganizowała wypiek chleba dla walczących nad Bzurą oddziałów wojskowych. Niemiecki generał Johannes von Blaskowitz tak się wyraził: „Ciągle nam mówiono o słabości armii polskiej, ale widocznie nie jest ona taka słaba jak sądzono, skoro potrafi przejść do działań zaczepnych i trwać w nich już czwarty dzień”.

 

Oto odezwa generała Tadeusza Kutrzeby:
„Żołnierze Armii Wielkopolskiej!

W dotychczasowych ciężkich i krwawych bojach wykazaliście godną podziwu odwagę… stwierdziliście, że wróg nie utrzymuje waszego naporu. Dowodem tego są rozbite 17 i 30 dywizja niemiecka w bitwie nad Bzurą w dniach 10 i 11 września. Obecnie czeka was nowe zwycięstwo w boju, który rozpoczynacie w dniu jutrzejszym. Wróg, który zapędził się pod Warszawę i postawił swoje tyły pod nasze uderzenie musi być rozbity. Wiedzcie, że jest nas więcej niż jego przed nami!

 

Wytężcie swoje siły, by zwarci w szeregu z Armią Pomorską jednym potężnym ciosem zdruzgotać prusackie żołdactwo i otworzyć drogę na Warszawę”.   Pomyślny przebieg natarcia, duży zapał i brawura, z jaką parli nasi żołnierze do przodu, ich fantastyczna odwaga – to wszystko karygodnym rozkazem do odwrotu zostało zaprzepaszczone.

 

Na ten smutny fakt zwrócił uwagę dowódca I kompanii porucznik Domański. „Nie ma gorszej rzeczy dla walczących żołnierzy na wojnie jak świadomość niepotrzebnie przelanej krwi, niepotrzebnych ofiar. Oddać dobrowolnie, bez walki okupionej krwawymi ofiarami zdobyty teren. Straty, jakie poniosły oba bataliony w czasie wycofywania się były wielokrotnie większe niż w czasie rannego natarcia”. Ale on sam, obawiając się odcięcia lub okrążenia przez Niemców, wstrzymał dalsze natarcie i pod osłoną dymu wycofał 9 kompanię do Gągolina Południowego. Natarcie na lasy skierniewickie jeszcze kontynuowały inne jednostki z grupy generała Bołtucia, ale próba ta została przekreślona niewłaściwym rozkazem. Przypuszcza się, że było to spowodowane zbliżeniem się dużej kolumny nieprzyjaciela od Błonia.

 

Był to ostatni akord bitwy nad Bzurą, na której szlakach, od Uniejowa po Laski i Łomianki wyrosło trzydzieści sześć cmentarzy i wiele mogił zbiorowych, w których spoczęło ponad piętnaście tysięcy żołnierzy i cywilnych bojowników. Przez pełne dwa tygodnie na północ i południe, na wschód i zachód od tej rzeczki grzmiały działa dwóch armii polskich i prawie tysiąc dział trzech armii niemieckich. Czternaście wielkich jednostek, ćwierć miliona polskich żołnierzy, pod dowództwem generała Kutrzeby wykonywało bohatersko i ofiarnie zadanie, którego celem było pobicie dużego zgrupowania niemieckiego i doprowadzenie dwóch armii do linii ostatecznego oporu. Bitwa nad Bzurą nie przyniosła Polsce zwycięstwa, ale miała ogromne znaczenie moralne zarówno dla żołnierzy armii „Poznań” i „Pomorze”, jak i dla całego walczącego kraju.  

 

 

KH nr 3 (7), sierpień 2004 r.

(Jan Zendlewicz)

Skomentuj

Twój adres email nie zostanie opublikowany.