Dwudziesta piąta rocznica powstania Niezależnego Samorządnego Związku Zawodowego Rolników Indywidualnych „Solidarność” w gminie Kocierzew Południowy. Z jakiej gleby „Solidarność” wyrastała – wspomina Franciszek Buczek.

W dniu 3 maja 2006 roku obchodziliśmy w Polsce święto NMP Królowej Polski, 350 rocznicę ślubów króla Jana Kazimierza i 250 rocznicę Konstytucji 3 Maja. My rolnicy parafii i gminy Kocierzew Płd. wspominaliśmy także w duchu 25 rocznicę utworzenia w dniu 3 maja 1981 roku w kościele parafialnym w Kocierzewie Gminnego Komitetu Założycielskiego NSZZRJ „Solidarność”. Szkoda, że nie mogliśmy tego przeżyć uroczyście. Spowodowały to zeszłoroczne zarzuty „wprowadzenia polityki do Kościoła”.Organizacji nasza powstawała w pierwszym półroczu 1981 roku, dzięki współdziałaniu kolegów szczególnie aktywnych, a mianowicie panów: Juliana Ziółkowskiego z Wicia, Wiesława Dąbrowskiego z Boczek, Tadeusza Czapnika z Łaguszewa, Andrzeja Muchy z Różyc, Stanisława Łachety z Kocierzewa Płn., którzy na zebraniach organizacyjnych we wszystkich wsiach naszej gminy nie szczędzili dni i wieczorów, a nawet nocy dla omawiania z rolnikami sytuacji w rolnictwie, ustalania projektów, formowania postulatów. Wspierali ich działacze z każdej wsi, których zasług nie wolno pomijać.

 

Ks. Bernard Szefler – proboszcz z Kocierzewa i ks. Wiesław Kosiński – proboszcz z Boczek, oddali nam nieocenione zasługi w powstrzymywaniu nas na duchu i pomagali nam w sprawach organizacyjnych. Późniejszy proboszcz kocierzewski ks. Jerzy Dzięgielewski też nie hamował naszych poczynań i nie pomawiał nas nigdy o chęć „wprowadzenia polityki do Kościoła” nawet w stanie wojennym, o czym świadczy zezwolenie na oprawę patriotyczną uroczystej mszy św. za ks. Popiełuszkę. Tym księżom i wszystkim działaczom wymienionym i nie wymienionym należy się szczere podziękowanie. Dzięki tym działaniom na terenie gminy powstała rozwijająca się dość silna organizacja związkowa, składająca się z 16 kół wiejskich, skupiająca 525 członków, nie licząc ich rodzin, co stanowiło 1/3 odważnych i świadomych rolników gminy.

Chciałbym tu zwrócić uwagę, że te nasze działania były nielegalne. Dopiero 12 maja 1981 r., dzięki wsparciu Prymasa Tysiąclecia Ks. Kardynała Stefana Wyszyńskiego, który ostrzegał rząd, że w razie dalszej zwłoki związanej z rejestracją Episkopat Polski wycofa się z mediacji między władzą a społeczeństwem, związek rolników został zarejestrowany, chociaż naszą radość zmąciła następnego dnia złowroga wiadomość o zamachu na Ojca Św. Jana Pawła II. Po rejestracji wyżej wymieniony nasz komitet w wyniku demokratycznych wyborów związkowych przekształcił się w zarząd.

 

Powstanie i działalność naszej organizacji opisałem w NŁ nr 35 z 1997 r. w artykule „Pojedynczo niczego nie zdziałamy”. Zdajemy sobie jednak sprawę, że na powstanie Organizacji w naszej gminie i jej powodzenie miała duży wpływ nasza chłopska długa droga do wolności. Niech przemówią wspomnienia. Może przypomną starszym, przedstawią młodszym, a szczególnie wszystkim dziś niezadowolonym, narzekającym jak była ona wyboista i ciernista. Może odkryją też tajemnicę zrywu solidarnościowego w 1981 r. naszej łowickiej i kocierzewskiej wsi. Odkąd sięgam pamięcią, w mojej parafii i gminie, rolnicy cenili ziemię, na której w pocie czoła pracowali. Bóg i wolna Ojczyzna były zawsze stawiane na pierwszym miejscu i były ich pokrzepieniem. Nasi dziadkowie i rodzice, urodzeni jeszcze w niewoli ludzie prości, niektórzy analfabeci, opowiadali nam z przekazu pokoleniowego o Konstytucji Majowej, która uznała chłopów za część składową społeczeństwa, o powstaniu listopadowym i styczniowym (np. którego mój dziadek był świadkiem) smucąc nas czasem twierdzeniem, że Polacy bić się umieją, rządzić nie potrafią. Byliśmy tym zgorszeni – czy słusznie?

 

My, urodzeni w latach 20. w wiejskich chatach krytych słomą z glinianymi podłogami, żyjący biednie, cieszyliśmy się jednak z odzyskanej wolności i chociaż do szkoły powszechniej chodziliśmy pieszo, nawet niektórzy kilka kilometrów dziennie, w butach drewniakach (tzw. trepach), kochaliśmy nauczycieli, księży katechetów i proboszczów, którzy mówili nam często o Bogu i Ojczyźnie, dla których wychowanie młodzieży było wyżej stawiane niż dobro osobiste. W święta 3 maja i 11 listopada nauczyciele nie korzystali w pełni z dnia wolnego, ale prowadzili nas z chorągiewkami do kościoła, udekorowanego flagami państwowymi i maryjnymi i modlili się razem z nami za Ojczyznę na mszy św. sprawowanej zazwyczaj przez ks. proboszcza, bez zamawiania ze strony parafian. W tej modlitwie czuliśmy się wielką rodziną. Kapłan bezinteresownie modlący się także w naszym imieniu i my z nauczycielami wspierający go. Dzięki takiemu wychowaniu okres okupacji nie zdołał zniweczyć naszego chłopskiego patriotyzmu. Jedni z nas walczyli w partyzantce różnych formacji, inni uczyli się potajemnie, ale wszyscy pracowali, mając nadzieję, że powstanie wolna Polska i nasze ręce i umiejętności Jej się przydadzą.

I przyszedł rok 1945. Armia Radziecka i Wojsko Polskie zajmują polskie ziemie. Nas, kocierzewiaków, podobnie jak wielu Polaków po kilku latach okupacji spragnionych wolności, już 17 stycznia urzekły polskie orły na czapkach żołnierzy, biało-czerwone opaski na ich mundurach, flagi. Trochę nieufnie ale wypowiadaliśmy „to przecie Polska”.

 

Premier Stanisław Mikołajczyk w wyniku porozumienia wielkich mocarstw wrócił do kraju – nadzieja, entuzjazm. Polskie Stronnictwo Ludowe przekształciło się w ruch społeczny skupiający nie tylko chłopów. To była Prasolidarność. Entuzjazm krajowy udzielał się i nam, kocierzewiakom. Jako 19-letni student, choć nie należący wtedy i później do żadnej partii, za namową kolegów udałem się 10.12.1945 r. na zjazd PSL do Teatru Powszechnego w Łodzi. W szczelnie wypełnionej sali radość i oklaski z chwilą, kiedy wnoszono od samochodu na ramionach premiera Mikołajczyka. Jeszcze po przeszło 60 latach brzmią mi w uszach słowa pieśni z refrenem „Tego ci Prezesie młodzi chłopi życzą, abyś nas pobratał z gromadą robotniczą”. Do takiej Polski i wolności my starsi i my młodzieńcy tęskniliśmy.

 

Sfałszowane referendum „3 razy tak” i kolejne fałszowanie wyborów oddalały nam nadzieje w drodze do wolności. I zarzucono nam:

  • że jesteśmy zacofani, bo nie chcemy wstąpić do partii jedynej, postępowej.
  • że niektórzy z nas mają za dużo ziemi (kilkanaście ha), są „kułakami” a synowie kułaków mieli utrudnienia w zdobywaniu nauki, a w wojsku kierowano ich do ciężkich jednostek.
  • że jesteśmy oporni w wywiązywaniu się z obowiązkowych dostaw, zawyżonych progresją. Wielu z nas musiało dodatkowo pracować, aby za zarobione pieniądze dokupić zboża na dostawy i tym sposobem uniknąć wezwań do prokuratury, obozu a nawet więzienia.
  • że nie daliśmy się skusić obietnicami dobrobytu w spółdzielniach produkcyjnych, a później w zespołach uprawy ziemi. Ciernista droga kształtowała nasze charaktery.

Jak potomkowie Drzymały, wierni byliśmy przyrzeczeniom „Nie rzucim ziemi skąd nasz ród”. Kochaliśmy tę polską ziemię i jak Boryna tuliliśmy ją do swoich piersi, by przekazać ją synom i wnukom wierząc, że oni nie zawiodą. Na gruncie tych wydarzeń zabłysła „Solidarność” pracownicza. Ona była tą gwiazdą, która zainspirowała nasze chłopskie i kocierzewskie działania. Pracownicy Wybrzeża i innych zakładów w Polsce, w tym łowickich, nauczyli nas chłopów odwagi pomimo, że byli w gorszej sytuacji niż my, bo uzależnieni od pracodawców. Nauczyli nas jak bez nienawiści można upominać się o swoje strajkami ale i modlitwą. Ich patriotyzm, także łowicki, zapładniał nas rolników i naszą kocierzewską organizację „Solidarność RJ”. I dlatego za to w roku 25-lecia powstania naszego związku serdecznie im dziękujemy, a wręczone w dniu 25 września 2005 r. w czasie uroczystości przez NSZZ Solidarność Medale i Odznaczenia przedstawicielom NSZZRJ także kocierzewskiej, wysoko cenimy i też dziękujemy.

 

Oby nasze bratnie związki, pracowników i rolników, złączone ideałami „Solidarności” 1981 r. odradzały się, a zasilane nową, patriotyczną młodzieżą silniej ze sobą współpracowały, zwłaszcza w chwilach próby, klęskach i radościach.


KH nr 2 (13),  sierpień 2006 r.

(Franciszek Buczek)

Skomentuj

Twój adres email nie zostanie opublikowany.