Mieszkańcy okolic Toru Łódź uruchomionego w sierpniu ubiegłego roku na krańcach gminy Stryków, w Kiełminie, alarmują, że inwestycja ta znacznie pogorszyła ich jakość życia. Mówią o ryku silników, który jest dla nich gorszy niż sąsiedztwo autostrad. Z problemem poszli już m.in. do władz zgierskiego starostwa, gminy Stryków, Wojewódzkiego Inspektora Ochrony Środowiska, Powiatowego Inspektora Nadzoru Budowlanego i mediów.

Nitka toru jest zbyt kręta na wyścigi, nadaje się tylko do szkoleń. fot. Lilianna Jóźwiak-Staszewska

Właściciel obiektu twierdzi, że nie ma powodu do hałasu, że nie robią go pojazdy, dla których wybudowany został tor, dlatego nie powinni go też robić mieszkańcy. Jednak fama, że Tor Łódź uprzykrza ludziom życie już się rozeszła.

Chcemy podkreślić, że inwestycja ta znacznie pogorszyła jakość życia w naszej miejscowości, zmusza nas do zamykania okien, nie pozwala na korzystanie z naszych działek w szczególności w trakcie weekendów i popołudniami, kiedy to na torze odbywają się regularne wyścigi z piskami i zapachem przypalonych opon. Kupując ziemię i budując na niej nasze domy szukaliśmy ciszy i spokoju – czytamy z kolei w piśmie skierowanym w listopadzie ubiegłego roku do Rady Miejskiej Strykowa i podpisanym przez mieszkańców sołectwa Czaplinek, w gminie Zgierz. Protestujący zażądali od wszystkich instytucji, do których zwrócili się w tej sprawie, przeprowadzenia kontroli procesu wydania pozwolenia na budowę, realizacji inwestycji, jak i zgodności jej funkcjonowania z przepisami.

Więcej na ten temat przeczytasz w najnowszym numerze Wieści z Głowna i Strykowa.

1 komentarz

  1. samochody wyscigowe nie robia hałasu – ta jasne głuchy moze by uwierzył…

Skomentuj

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *