W piątek 20 października kombajny do kopania buraków cukrowych dotarły do północno-wschodniej części gminy Oporów. To był ostatni z bezdeszczowych dni i rolnicy wypatrywali kombajnów z wyjątkową niecierpliwością.

Kombajny do kopania buraków cukrowych topiły się na podmokłych polach w tym roku wielokrotnie. Wyciąganie kilkutonowych maszyn wymagało zaangażowania kilku ciągników, a nawet dźwigu. Pole po przejechaniu kombajnu po podmokłym terenie pozostało „porżnięte” głębokimi bruzdami. Fot. Cukrownia Dobrzelin
Kombajny do kopania buraków cukrowych topiły się na podmokłych polach w tym roku wielokrotnie. Wyciąganie kilkutonowych maszyn wymagało zaangażowania kilku ciągników, a nawet dźwigu. Pole po przejechaniu kombajnu po podmokłym terenie pozostało „porżnięte” głębokimi bruzdami. Fot. Cukrownia Dobrzelin

Telefony do naszej redakcji się rozdzwoniły, gdy okazało się, że kombajny kopią raz w jednej miejscowości, raz w drugiej, i znów wracają do poprzedniej.

– Wszyscy oczekujemy na buraczany kombajn. Skoro pojawił się w Świechowie, to zasadnym by było, aby wykopywał buraki po kolei u wszystkich rolników – mówił przez telefon zdenerwowany plantator. – Tymczasem kombajn wykopywał buraki u wybranych rolników, tracąc zbędny czas na przejazdy. Wychodzi na to, że do naszej miejscowości wróci po raz trzeci. Co to za bałagan? Wiadomo, że nikt nie chce kopania buraka, jak pada deszcz, gdyż pole jest bardziej ujeżdżone i trudniej doprowadzić je do odpowiedniej kultury.

Dyrektor cukrowni Marek Gizyński przyznaje, że ten rok jest szczególnie trudny: bardzo obfite deszcze sprawiają, że ciężkie kombajny buraczane grzęzną w ziemi na plantacjach, dlatego ustalony harmonogram jest każdego dnia modyfikowany.

Więcej na ten temat przeczytasz w najnowszym numerze Nowego Łowiczanina, także w wydaniu dla Żychlina, Bedlna, Oporowa i Pacyny.

Skomentuj

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *