11 maja doszło do kolejnej ulewy z gradobiciem, która przetoczyła się nad naszą okolicą. Tym razem przeszła wąskim pasem nad Kompiną, Patokami i Nowym Kozłowem.

Tak po ulewie wygląda dawny, dość płytki rów odprowadzający wodę z pól, spływająca nim woda pogłębiła go do ponad 1,5 m. Fot. Urząd Gminy w Nieborowie/Andrzej Werle
Tak po ulewie wygląda dawny, dość płytki rów odprowadzający wodę z pól, spływająca nim woda pogłębiła go do ponad 1,5 m. Fot. Urząd Gminy w Nieborowie/Andrzej Werle

– Ulewa trwała półtorej godziny, w czasie jej trwania godzinę leciał z nieba grad momentami wielkości gołębich jaj. Najstarsi mieszkańcy Patok i Kompiny nie pamiętają, aby coś takiego się wydarzyło w maju. W ciągu tej ulewy, 20-litrowe wiadro stojące na podwórku wypełniło się do pełna wodą. Powiem tak – to była masakra – twierdzi w rozmowie z nami Jan Wiśniewski, gospodarz z Patok. W jego sadzie grad uszkodził, jak ocenia, 80 % zawiązanych już na gałęziach drzew jabłek. Jakie były straty u innych, jakie ślady zostawiła nawałnica – piszemy w najnowszym numerze NŁ.

Czytaj także tutaj (przyjmowanie zgłoszeń strat)

Skomentuj

Twój adres email nie zostanie opublikowany.