O religijności Józefa Chełmońskiego pisze Piotr Szczepankowski -Chełmoński.

Józef Chełmoński, wielki Polak i malarz  (1849-1914), był człowiekiem głęboko religijnym. Wychował się w domu, w którym wiara ojców była na pierwszym miejscu. Dlatego mówił z zachwytem o nauce Chrystusa oraz rozczytywał się w pismach znanych mistyków. Pia Górska, biografka malarza, podaje, że widziała Chełmońskiego wzruszonego w czasie Gorzkich Żali i nie zapomni jego skupienia przy uczestniczeniu w procesji Bożego Ciała, którą uważał za coś „najpiękniejszego na świecie”. A jakim człowiekiem był Chełmoński na co dzień? Otóż był on jedną z tych świątobliwych osób, o których   świątobliwości nie wiemy, choć żyją wśród nas. W swoim postępowaniu był zawsze szlachetny, szczery i dobrotliwy, a w pracy twórczej niestrudzony. I mimo że namalował setki obrazów, pozostał bez cienia zarozumiałości.

 

Chełmońskiemu zawsze były drogie nieprzemijające wartości chrześcijańskie. Niejednokrotnie motywy religijne w jego malarstwie odbijają się jak w lustrze. Już w jednym z pierwszych swych obrazów, namalowanych po ukończeniu szkoły malarskiej, przedstawił łowicką kobietę z dziecięciem na ręku, stojącą we wnętrzu wiejskiego kościółka; drugie, starsze, podsadza ona do ucałowania stóp ukrzyżowanego Chrystusa. Warto także zwrócić uwagę na inny znany obraz Chełmońskiego – „Babie lato”. Artysta malując pastuszkę nie omieszkał uwidocznić wiszącego na jej szyi medalika. To znowu charakterystyczny jest znak krzyża wykonywany przez uciekającego z pastwiska chłopca na obrazie „Burza”.

 

Większość obrazów o tematyce religijnej Chełmoński namalował po powrocie z Paryża, kiedy to osiadł na stałe w Kuklówce, w swojej pustelni. Tu powstały jego największe dzieła tj. „Kuropatwy na śniegu”, „Orka”, „Bociany” czy „Dniestr w nocy”. Gorąca religijność Chełmońskiego w czasach Kulkówki sprawia, że maluje on obrazy przesycone mistycznym nastrojem. Należą do nich: „Cisza nocna” z aniołem idącym po zaoranej roli na tle uśpionej wioski; „Pod Twoją obronę”, gdzie na tle nocy księżycowej unosi się nad wsią czuwająca Madonna, „Niedziela w Polsce”, „Przed figurą”, „W kościele”.

 

Dodajmy, że Chełmoński ofiarował klasztorowi na Jasnej Górze dwie kopie obrazu Matki Boskiej Częstochowskiej, które znajdują się w sali im. ojca Augustyna Kordeckiego. Do tego nurtu mistycznego nawiązuje również obraz  „Krzyż w zadymce”, namalowany z ascetyczną niemal prostotą – samotny krzyż opierający się podmuchom wiatru. Na religijność w malarstwie Chełmońskiego miał wpływ niewątpliwie jego przyjaciel, znany malarz Adam Chmielowski, późniejszy Święty Brat Albert, który karierę malarską zamienił na służbę najbiedniejszym braciom. To on umacniał Chełmońskiego w trudnym, samotnym okresie jego życia w Kuklówce, krzepiąc go w swoich listach pełnych miłości do Boga. W jednym z nich pisze: „pragnąłbym jesienne włókna babiego lata, które nas wiążą, zmienić na łańcuch nie do zerwania przyjaźni duchowej”. I dalej w tym samym liście: „posyłam Ci obraz Matki Boskiej, który mam po Matce. Powieś go nad łóżkiem, żeby ta dobra Pani, którą przedstawia, strzegła Ciebie i Twojego domu”. Dodajmy wymowny fakt, że wymieniony obraz wisiał nad łóżkiem Chełmońskiego aż do jego śmierci.

 

Warto przekonać się o głębokiej prawdzie słów Chełmońskiego: „Wszystko, co mam, z naszego dostałem nieba nade mną – a w uszy dziadowskie pieśni i odpustowe Matki Boskiej blaski na oczy, a potem co tylko pomyślę, to wszystko stamtąd poszło”.


KH nr 3 (14),  październik 2006 r.

(Piotr Szczepankowski-Chełmoński, Bełchatów)

Skomentuj

Twój adres email nie zostanie opublikowany.