To, że kara będzie i to w wymiarze bezwzględnym, nie mają wątpliwości ani oskarżyciele ani obrońcy. Pozostaje tylko pytanie: jak surowa?

W ubiegły piątek, 10 listopada, przed Sądem Okręgowym w Łodzi zamknięty został przewód sądowy w sprawie napadu, do którego doszło w biały dzień, w styczniu tego roku, w jednym z domów na terenie wsi Wyskoki. Przewodniczący składu orzekającego po raz ostatni udzielił głosu oskarżycielom, obrońcom oraz samym oskarżonym.

Dominik T. oraz Kamil M. weszli do jego domu po duże pieniądze na rozkręcenie biznesu, podwiozła ich Marta G. Kopali, okładali pięściami i łomem. Grozili właścicielowi domu oraz jego nieobecnemu synowi utratą życia. Znaleźli 400 zł. Uciekając zniszczyli telefon komórkowy, odcięli aparat stacjonarny. Dominik T. pracował, był kierowcą, mieszkał kilka domów od pokrzywdzonego. Kamil M. również pracował, był policjantem. Marta G. prowadziła salon sukien ślubnych. Wszyscy przyznali, że są winni tego co się stało, wyrażają skruchę i przepraszają pokrzywdzonego oraz jego rodzinę.

W całej sprawie nie jest więc spornym, czy oskarżeni są winni, ale jaką kwalifikację prawną popełnionych czynów zastosować, i czy można uznać przedstawione im zarzuty za całkowicie udowodnione. Czy mężczyźni dopuścili się rozboju zwykłego czy kwalifikowanego? Czy kobiecie można przypisać współsprawstwo, czy jedynie pomocnictwo? Od tego wszystkiego zależeć będzie wymiar kar i wokół tego krążyły mowy końcowe prokuratora oraz obrońców oskarżonych. Swój pogląd w zakresie kary wyraził również sam pokrzywdzony, który w tym procesie od początku pełni rolę oskarżyciela posiłkowego.

Więcej o tym, jakiej kary dla oskarżonej chce prokurator, a jakich argumentów używa obrona – przeczytasz w najnowszym numerze Wieści z Głowna i Strykowa.

Komentowanie nie jest możliwe.