Gimnazjaliści z Popowa dali swoim kolegom przed świętami do myślenia. Dzisiaj, 22 grudnia, opowiedzieli na scenie historię wymyślonej rodziny Grabowskich, której członkowie przeżywają rozterki, bo rodzina nie będzie mogła być w te święta razem.

Powodem nie jest brak pieniędzy, bo ojciec od kilku lat przebywa za granicą i dobrze zarabia. Jego kontakt z dorastającymi dziećmi jest jednak coraz słabszy. Już wiele razy planował wrócić do domu, ale zawsze coś go zatrzymywało. Jego żona stara się utrzymać rodzinę blisko, ale przychodzi jej to coraz trudniej, bo starsze dzieci buntują się z powodu nieobecności ojca. Tylko najmłodsza, sześcioletnia córka mocno wierzy, że rodzina spotka się przy świątecznym stole w komplecie. 

Święta to czas cudów i dlatego jej życzenie się spełnia, a w dniu Wigilii ojciec staje z walizką w drzwiach domu. W tym momencie uczniowie zakończyli przedstawienie, pozostawiając każdego z pytaniem: czy rodzina wykorzysta szansę na odbudowanie więzi? 

O tym, jakie refleksje przyniosła uczniom praca nad przedstawieniem przeczytasz w papierowym wydaniu tygodnika lokalnego Nowy Łowiczanin. 

2 komentarze

  1. Dzięki łowickim ORMOwcom przy pomocy łowickiej policji dzieją się takie rzeczy i sprawy. W łowickiem nic nie można poprawnie zrobić, pracować, prowadzić firmy. Oprócz głupawych, przepisów i urzędników łowickich, sąsiadami są komistyczni ORMOwcy, którym wydaje się że dalej są władzą, a funkcjonarjusze policji tych bandytów i terrorystów spod znaku ORMO, popierają, pilnują żeby nawet mandat za 50, zł im nie wpadł. Mogą jeżdzić zdezelowanym gratem po pijanemu. ORMOwcom wszystko wolno. Co na to komendant Policji w Łowiczu i Burmistrz, Który jest. przez ORMO ośmieszany.

Skomentuj

Twój adres email nie zostanie opublikowany.