Kompina otrzymała przywilej lokacyjny przenoszący wieś na prawo średzkie w 1345 roku od arcybiskupa Jarosława Skotnickiego razem ze wsią Zabostów Duży. Przywilej opatrzony był dwiema pieczęciami: arcybiskupią i kapituły gnieźnieńskiej, istniał jeszcze w 1512 roku. Fundatorem kościoła w Kompinie w 1445 roku był arcybiskup gnieźnieński Wincenty Kot, urodzony we wsi Dębne nad Wartą. Początkowo był profesorem Akademii Krakowskiej, następnie wychowawcą synów króla Władysława Jagiełły i podkanclerzem koronnym. Po śmierci arcybiskupa Wojciecha Witinga wybrany został przez kapitułę gnieźnieńską 29 października 1436 roku na stolicę arcybiskupią. Przez 12 lat rządził tą obszerną metropolią.

 

Arcybiskup Wincenty Kot często przebywał na zamku łowickim. Dnia 9 września 1445 roku,w czwartek, wydał dekret erygujący nową parafię w Kompinie. Oryginał erekcyjny znajdował się jeszcze w aktach kościelnych w 1712 roku. Przez wieki mieszkało w Kompinie wielu ludzi, których godzi się przypomnieć. Nazwiska niektórych zachowały się już tylko w strzępach wspomnień, warto zachować i to. Warto przyjąć i kontynuować opowieści, które przekazała nam pamięć wiekowych ludzi: Jarosa, Anyszki, Miziołka, Strzyżyka, Grzywacza, Rocha oraz innych młodszych. Należy zachować od zapomnienia starców, których głowy pokryte są siwizną, twarze zmarszczkami utkane. Oni właśnie tym młodym pokoleniom przekazywali fakty historyczne z okresu walk o wolność.

 

W okresie powstania listopadowego i styczniowego na terenie Kompiny i okolic w widłach rzeki Bzury, od młyna w Bednarach do młyna w Kompinie i na łąkach w Zabostowie Dużym stacjonował oddział konny powstańców. Tak opowiadał Wincenty Strzyżyk, mieszkaniec Kompiny, gdy miał 94 lata. Bardziej bezpiecznie czuli się powstańcy w porze nocnej, chodzili po wsiach, zbierali żywność dla siebie i koni. Często odwiedzali karczmę przy szosie, którą prowadził Żyd, zaopatrywał ich w artykuły żywnościowe i alkoholowe. Miejscowa ludność pomagała powstańcom przetrwać trudny okres, a Żyd był karany przez Kozaków za utrzymywanie kontaktów z powstańcami. Wincenty Strzyżyk opowiadał o życiu powstańców. W latach 30-tych na terenie gminy Kompina, we wsi Zielkowice, żył jeszcze powstaniec z 1863 roku, był otoczony specjalną opieką lekarską, szanowany przez tutejszą ludność.

 

W kamiennej szkole w Kompinie uczył Witing, dzielny nauczyciel, choć nie był Polakiem, czytał polskie książki, szerzył słowo polskie, które w czasie zaborów było zabronione. Czasy niewoli i walka o wolność – to tajne związki, do których należał Piotr Modrak, Stanisław Anyszka, Paweł Zając i Teofil Wajda. To oni jako patrioci zerwali orły carskie przed gminą i szkołą w Kompinie, szerząc popłoch wśród żandarmów ruskich. Piotra Modraka aresztowali Kozacy w Grabskich Budach, gdzie był nauczycielem, w kibitce wywieziony został na Sybir. Udało mu się przedostać przy pomocy japońskich rybaków do Japonii. W Japonii pracuje na roli, zarabia, dostaje się na Uniwersytet w Australii. Po I wojnie światowej wraca do swej Ojczyzny, przyczynił się do budowy radiostacji Raszyn. W latach 30-tych przyczynił się do elektryfikacji Kompiny. Po 1945 roku w Polsce Ludowej należał do PSL, brał czynny udział w pracach społecznych. Był to dzielny syn kompińskiej ziemi, do końca życia z nią współpracował. Wykładał w SGGW w Warszawie, uczył elektryczności. W Polsce Ludowej nie miał łatwego życia, był aresztowany.

 

Należy zaliczyć do tej grupy Stanisława  Anyszkę, rodaka z Kompiny. Z zawodu  nauczyciel, brał udział w tajnym nauczaniu. On też zrywał carskie orły w czasie zaborów. W latach 1930-39 był nauczycielem w mławskim powiecie, przyczynił się do krzewienia polskości, mając doświadczenie z konspiracji za czasów carskich. Zorganizował w powiecie mławskim ruch oporu, został aresztowany przez hitlerowców i zesłany do kamieniołomów. Konspiratorem walczącym o niepodległość Polski jeszcze w czasach carskich był również Paweł Zając. Współpracował z Modrakiem, Anyszką i Teofilem Wajdą. Doświadczenia przekazywał swoim dzieciom: Konstantemu, Czesławowi, Marianowi, córkom: Władzi i Loli. Wczasie okupacji Hitlera ukrywał radio, chronił broń. Był aresztowany przez gestapo wraz ze swoimi synami Czesławem i Konstantym. Był bity wraz z synami przez gestapo, nie przyznawał się do konspiracji. Przy pomocy patriotycznej rodziny Wiśniewskich, właścicieli młyna w Patokach: Paweł Zając i jego synowie Konstanty i Czesław zostali zwolnieni.

 

Należy wspomnieć też o grupie Jana Wieteski, dowódcy AK w Zabotowie Dużym, ps. Czarny. Ten ochotnik Polskiej Organizacji Wojskowej w latach 1918-1921, brał udział w odsieczy Lwowa i trzech powstaniach śląskich. Zdobywca poczty w Łowiczu, Jan Wieteska należał w czasie okupacji hitlerowskiej do Polskiej Organizacji Zbrojnej. Jego brat, główny konspirator w carskich czasach, zginął w 1920 roku. Na uwagę zasługują nauczyciele w Kompinie: Stanisław Kowalski, Maria Kiszkiewiczówna (moja nauczycielka w czasie okupacji w Bednarach), Teodor Goździkiewicz, Stanisław Prus i Stanisław Dąbrowski. Ten ostatni rozwijał wikliniarstwo, w szkole uczył prac ręcznych, a w czasie okupacji drukował tajną prasę w Warszawie, gdzie zginął w czasie wpadki zostawiając żonę i córkę w Chodakowie.

 

Czasy okupacji były dla Kompiny tragiczne. Podczas walk nad Bzurą we wrześniu 1939 na wieżach kościoła w Kompinie wojsko polskie zorganizowało stanowisko obserwacyjne artylerii, szczególnie ostrzeliwany był kościół. Niemcy na wieży w kościele w Bednarach mieli swoje stanowisko obserwacyjne, w czasie wymiany pocisków ginie dwóch obserwatorów niemieckich. Kościół w Kompinie został zniszczony, w parafii spalono około 300 budynków.

 

Oto relacja księdza proboszcza Józefa Wieteski: „Przybiegł do mnie kościelny Władysław Tomaszkiewicz z wieścią, że Niemcy ustawili grupę około 20 parafian do rozstrzelania. Gdy przybiegłem ujrzałem podoficera i kilku żołnierzy niemieckich z karabinami skierowanymi na gromadkę moich parafian ustawionych pod murem parkanu zagrody Czapników. Niemiec wrzeszcząc powiada, że ci ludzie strzelali do wojska. Zapewniam go i ręczę własną głową, że ci ludzie są niewinni. Bóg sprawił, że podoficer dał rozkaz rozejścia się ludziom i zaprzestano podpalania ocalałych w bitwie domów”.


A oto relacja Konstantego Zająca

„Brałem udział w obronie Warszawy, dostałem się do niewoli, z której udało mi się uciec. Powróciłem do Kompiny, na polach pełno było broni, którą zbieraliśmy chowając w specjalnych skrytkach. Wkrótce założyłem konspirację. W Kompinie i Bednarach zainstalowałem dwa radia na prąd stały i zmienny, by łatwiej zwalczać propagandę niemiecką. W Kompinie radia pilnował Piotr Nowak, Antoś Szwarocki i moja rodzina, bo stale zmieniałem miejsce. W Bednarach pilnował Ignac Pięśko i Stach Papiernik, obaj zginęli, Pięśko w gestapo w Łowiczu, Papiernik w Niemczech. Odważnym żołnierzem AK był „Młot”, Antoś Kapusta. Był niezastąpiony, trzymał łączność z Dawidem Odolczykiem w Nieborowie, pilnował toru i wiedział co Niemcy mówią. Dzielnym żołnierzem AK był również Antoś Grzywacz, pracował w gminie Kompinie, znał wszystkich ludzi, był wśród Niemców, zdobywał czyste Kennkarty, choć Niemiec, wójt miał je zaszyfrowane. To Antoś Grzywacz porwał mię i moją grupę – Czecha brata, Piotra Nowaka, Antosia Szwarockiego, by ratować Żyda, adwokata Leszczyńskiego, który siedział zamknięty przez granatową policję, akcja się udała. Wydostał się z zamknięcia, jeszcze odszukano mu walizkę, udał się za Bug, a wrócił w Wojsku Polskim jako prokurator dziękując nam za uratowanie mu życia. Jednak Antoś Grzywacz był niezastąpionym, cichym zwiadowcą”.

 

Relacja Czesława Zająca

„Oddzielna karta to młyn Państwa Wiśniewskich w Patokach. Jan i jego żona, niezwykle uczynni Polacy, musieli dawać haracz Niemcom. W ciężkich chwilach jechali ratować Polaków w gestapo, w żandarmerii. Również ja i moja rodzina w trudnej chwili, będąc bitym w gestapo, takie wsparcie otrzymałem. Bity nie przyznawałem się, a wsparcie Pani Wiśniewskiej dało nam wolność i choć byłem wolny, nadal działałem w konspiracji AK, ukrywając się w grupie leśników w Nieborowie pod dowódcą W. Odolczyka.”

 

Na uwagę zasługuje też Stanisław Gać ps. „Kuba”. Urodził się 13 czerwca 1916 roku we wsi Jeziorko pod Łowiczem. We wrześniu 1939 roku walczył nad Bzurą jako podoficer. W początkach okupacji należał do konspiracji Związku Walki Zbrojnej. W 1942 roku wstąpił do Gwardii Ludowej. 2 listopada 1942 roku grupa „Kuby” rozkręciła między stacjami Leonów – Bednary szyny, w wyniku czego wykoleiła się lokomotywa i 10 wagonów z amunicją, czterech żołnierzy niemieckich zostało ciężko rannych. 23 stycznia 1943 roku w Kompinie zerwano połączenie telefoniczne z posterunkiem policji. Zniszczono w sile 20 ludzi urząd gminy, wrzucono granaty do urzędu. W akcji brała udział druga grupa Józefa Miazka ps. „Rysiek” – Konspiratorzy z Kocierzewa, Jeziorka. Lipnic, Gągolina, Sromowa. Nad ranem żandarmeria i policja po śladach na śniegu dotarła do wsi Jeziorko i otoczyła dom „Kuby”. „Kuba” jako dobrze wyćwiczony żołnierz chwycił pistolet oraz granaty, ostrzeliwując się wyskoczył na podwórko. Niemcy otworzyli za nim ogień. Został ranny w nogę, ale uciekł dalej. Jeden z żandarmów dosiadł konia, koń wystraszony strzałami zrzucił jeźdźca na ziemię. Dzięki temu „Kuba” uratował się, młodszy brat jego został aresztowany i stracony publicznie w maju 1943 roku. Niemcy aresztowali wtedy 100 młodych mężczyzn.                                        

 

KH nr 2 (13),  sierpień 2006 r.

(Dr Jan Zendlewicz)

Skomentuj

Twój adres email nie zostanie opublikowany.