Łowicka Prokuratura Rejonowa prowadzi śledztwo w sprawie wypadku ze skutkiem śmiertelnym, do którego doszło 2 września około godziny 21. na autostradzie A2  okolicach Czatolina. Wskutek zdarzenia śmierć poniósł 42-letni motocyklista.

Jak wynika ze wstępnych ustaleń, poruszający się w kierunku Warszawy motocyklem BMW 42-letni mieszkaniec Warszawy uderzył w tył jadącej przed nim Mazdy z przyczepą kempingową. Pojazd  prowadził 70-latek, również mieszkaniec stolicy.

W skutek uderzenia motocyklista upadł na jezdnię, gdzie potrąciła go Honda Jazz, kierowana przez 29-letnią mieszkankę powiatu grodziskiego. Na skutek odniesionych obrażeń motocyklista poniósł śmierć na miejscu. Policja pod nadzorem prokuratury prowadzi czynności mające wyjaśnić okoliczności zdarzenia.

Kilkugodzinne utrudnienia – komentarz kierowcy

Opisywany wypadek spowodował kilkugodzinne utrudnienia na autostradzie. Pod naszym artykułem na portalu www.lowiczanin.info dotyczącym tego zdarzenia komentarz umieścił jeden z kierowców, który w feralnym momencie podróżował A2. Użytkownik Raf nie szczędził gorzkich słów pod adresem służb prowadzących działania: „(…) Oczywiście człowiek poniósł śmierć i trzeba wszystko zabezpieczyć, przeprowadzić odpowiednie czynności i to wszystko długo trwa. Niemniej trzymanie ludzi przez pięć godzin uwięzionych na autostradzie to lekka przesada (zatrzymałem się w korku o godz. 21.40, a ruszyłem z miejsca o godz. 2.30 (…)”.

Zdaniem czytelnika służby powinny „na szybko” wprowadzić ruch dwustronny na drugiej nitce autostrady, rozkręcić barierki i puścić ruch drugą stroną. „Ale u nas służby niespecjalnie przejmują się ludźmi stojącymi w środku nocy kilka godzin w samochodach” – pisze rozżalony internauta. Nasz czytelnik porównuje działanie służb polskich do austriackich: wspomina bowiem, że gdy w Austrii natrafił na wypadek drogowy, to „po 30 min. stania przyjechała straż pożarna, rozkręciła bariery, a policja wprowadziła tymczasową organizację ruchu i puściła samochody „pod prąd” drugą nitką autostrady. Wolniej, ale się przejechało, a policja, straż i prokurator, mogli spokojnie pracować, nie utrudniając nikomu życia”.

Czytelnik uważa, że policja powinna wyciągnąć wnioski na przyszłość: W jego przekonaniu da się to zorganizować tak, aby policja, straż i prokuratorzy mogli spokojnie pracować i przy tym nie fundować tysiącom ludzi nieprzespanej nocy.

Policja powiadomiła zarządcę drogi

O odniesienie się do tych uwag poprosiliśmy rzecznika łowickiej policji. Jak informuje podkom. Urszula Szymczak, po wypadku ruch na autostradzie został wstrzymany w niezbędnym zakresie.
Jak tłumaczy, zamknięcie drogi dla ruchu pojazdów wynikało z konieczności przeprowadzenia już po zmroku, w trudnych warunkach, wszystkich niezbędnych czynności. Skomplikowany charakter zdarzenia sprawił, że były one długotrwałe. Wymagały jednak skrupulatności, zwłaszcza w zakresie wykonania oględzin miejsca zdarzenia, zabezpieczenia śladów kryminalistycznych oraz czterech pojazdów uczestniczących w wypadku. Czynności te wykonane zostały w celu ustalenia okoliczności i przyczyn wypadku.

Urszula Szymczak dodaje, że policja niezwłocznie poinformowała o zdarzeniu służby autostradowe (zarządca drogi, w którego kompetencjach leży m.in. ingerowanie w infrastrukturę jak barierki czy bramki techniczne). Zapewnia też, że podjęto czynności dot. zorganizowania objazdów i  funkcjonariusze kierowali podróżujących na inne drogi. Panujący na autostradzie wzmożony ruch związany z powrotami z weekendów spowodował korek. Możliwie najwcześniej udrożniony został jeden pas ruchu, aby podróżni jak najszybciej mogli kontynuować jazdę.

Co na to GDDKiA

O możliwość zorganizowania jazdy przeciwnym pasem pytaliśmy też w Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad. Rzecznik prasowy jej łódzkiego oddziału, Maciej Zalewski, przyznał, że on sam stał w Niemczech w korkach spowodowanych wypadkami po 4-6 godzin. Odnosząc się zaś do procedur stosowanych w Polsce, zapewnił, że to służby będące na miejscu oceniają sytuację i podejmują decyzję o tym, jak technicznie zabezpieczyć miejsce zdarzenia. Dodaje, że jeśli istnieje możliwość „wypuszczenia” z autostrady samochodów, które utkwiły w zatorze, to się ją wykorzystuje. – Jeśli tego nie uczyniono, należy przyjąć, że będący na miejscu ludzie ocenili, iż nie ma takiej możliwości – wyjaśnia rzecznik.

Maciej Zalewski uzupełnia, że wprowadzanie ruchu dwukierunkowego jest ryzykowne i nie jest to taki prosty sposób, jak mogłoby się wydawać. Podkreśla, że nie chodzi wyłącznie o rozmontowanie w jednym miejscu barierek. Pamiętać należy bowiem, że w takich przypadkach nie tylko wprowadza się ruch na pas przeciwny, ale także trzeba go potem wprowadzić z powrotem na pas właściwy. Rzecznik zauważa, że wymaga to dużego zaangażowania i koordynacji służb: zarówno drogowych, jak i policji. – To bardzo ryzykowne rozwiązanie, biorąc pod uwagę „zdolności” naszych kierowców. Nie stosuje się go w przypadku krótkich zatrzymań ruchu, a jedynie w przypadku remontów itp. – informuje nas. Podkreśla też, że służby muszą brać odpowiedzialność za konsekwencje wprowadzenia takiego typu decyzji w życie.

Komentowanie nie jest możliwe.