– Potraktowali mnie jak śmiecia, więc o czym ja mam teraz rozmawiać? – powiedział dzisiaj w rozmowie z NŁ wójt gminy Łowicz Andrzej Barylski pytany o spotkanie z mieszkańcami Bochenia jakie odbyło się w tej wsi 15 lipca.

 

Jaki miało cel kolejne spotkanie dotyczące szkoły podstawowej w Bocheniu? Zdaniem członków Stowarzyszenia Rozwoju Wsi Bocheń i Okolic, jego organizatorów, oni chcieli usłyszeć słowa prawdy od wójta.

 

– Myśleliśmy, że wreszcie dowiemy się, dlaczego zlikwidowali naszą szkołę i dlaczego wójt nie chce w jej miejsce nowej placówki – mówi jeden ze współorganizatorów spotkania i jednocześnie prezes stowarzyszenia Adam Tokarczyk.

 

– Rozczarowaliśmy się znowu, bo nie padły odpowiedzi na nasze pytania.

 

Spotkanie miało być rzeczową dyskusją, przynajmniej tak zapowiadały obie strony konfliktu. W praktyce wyszło jednak tak, że zamiast niej emocje wzięły górę. Część osób zaczęła rzucać wyzwiskami i obelgami w kierunku wójta. Barylski wyszedł więc ze spotkania.

 

– Nigdy nie usłyszałem jeszcze tylu obraźliwych słów rzucanych w moim kierunku – mówił w rozmowie z NŁ – Nie chcę się wypowiadać na temat tego spotkania, bo nie widzę w tym sensu. Potraktowali mnie tak jak potraktowali i tyle.

 

– Nie dziwię się, że ludziom puściły nerwy – mówi z kolei Izabela Cieślik – Siejka ze stowarzyszenia. – Ludzie nie rozumieją dlaczego szkołę się im zamyka, to mają do tego prawo, by czasami emocje wzięły górę…

 

Więcej na ten temat przeczytasz w czwartkowym wydaniu NŁ.

Komentowanie nie jest możliwe.