Choć w czasie epidemii kursuje tylko ok. 30% łowickich taksówkarzy, to i tak mają problem ze znalezieniem pasażerów. Ich branża jest jedną z najbardziej poszkodowanych przez kryzys jaki mamy od dwóch miesięcy.

Taksówki czekają na klientów przy Starym Rynku.
fot. Tomasz Matusiak/ NŁ

– Oto cały mój dzisiejszy utarg od 8 rano – mówił nam taksówkarz przy Starym Rynku, pokazując zupełnie pusty schowek. A było to przed godziną 13, w piątek przy bardzo ładnej pogodzie. Oprócz niego na postoju stało w swoich samochodach trzech jego kolegów, w podobnych nastrojach.

Adam Kucharski, taksówkarz, prezes łowickiego koła Regionalnego Zrzeszenia Transportu, mówi nam, że od połowy marca sytuacja taksówkarzy jest fatalna. Wielu z nich zawiesiło działalności, w obawie przed wirusem, zwłaszcza ci starsi, a przecież stanowią oni w tym zawodzie znaczny odsetek. Jeździ tylko jakieś 30%, ryzykując zdrowie, przy słabych zarobkach. Mówią jednak, że muszą walczyć o przetrwanie.

– Jesteśmy bardziej narażeni niż lekarze czy pielęgniarki – mówi Adam Kucharski. – Nie zmierzę klientowi temperatury, a przecież nie wiem kto wsiada, czy może nie powinien być na kwarantannie.
Oczywiście środki ostrożności są zachowane – przy kliencie taksówkarz jeździ w maseczce, po każdym kursie dezynfekuje samochód, zwłaszcza klamki. Niektórzy mają w zanadrzu jednorazowe maseczki i rękawice dla pasażerów, choć zasadniczo każdy zamawiając kurs powinien mieć swoje.

Wraz z zamknięciem granic i odwołaniem lotów, skończyły się na przykład kursy na lotnisko. W tej chwili – jak mówi Adam Kucharski – najdalej gdzie się jeździ, to Zielkowice, Otolice i inne miejscowości najbliżej Łowicza, ale i tak jest ich mniej. Poza tym wśród stałych klientów taksówkarzy w Łowiczu były nauczycielki lub dzieci i młodzież szkolna, tę liczną grupę stracili wraz z zamknięciem szkół.

– Pociągami jeździ jakieś 30% pasażerów, w porównaniu z tym, co byłoby normalnie – mówi nam Marian Dębski, taksówkarz korzystający z postoju przy dworcu PKP Łowiczu Główny. – Normalnie po prawie każdym przyjeżdżającym pociągu trafiał się pasażer, ale teraz przez dwa dni nie miałem żadnego, tylko jednego na telefon.

Zwraca też uwagę na brak imprez okolicznościowych czy zamknięte restauracje, co przekłada się na ogromny spadek zapotrzebowania na kursy w weekendy. – Wielu już zawiesiło działalność i, szczerze mówiąc, jeśli nic się w najbliższym czasie nie zmieni, będą kolejni – mówi Marian Dębski.

13 komentarzy

  1. Ciągnie ciągnie, po nowym roku za 25 pln

  2. Ciekawe czy ten że skody nadal ciągnie laskę za 20 złotych…

  3. pracownik

    U mnie szef płacze że idzie kryzys ale w piątek przyprowadził nową E klase Mercedesa. Straszy że zarobki spadną prawie codziennie…ale niech pamięta że kryzys kiedyś się skończy a wtedy jak okaże się dziadem to znów bedzie kompletował ekipe 3 lata. Ludzie pamiętają jak się ich potraktuje a i każdy widzi że roboty do oporu i kryzys nievdotyks. pozdrawiam szefie Krzyśku

  4. Każdy nauczył się płakać że mało i mało!W mojej firmie też płaczą że bida z nędzą przez korona wirusa a roboty mamy więcej niż przed pandemią!

  5. Taksówki nigdy nie były tanie. W małych miastach chodzimy, a w dużych jest komunikacja miejska. Wsiadać na rower albo na rower miejski.

  6. I trzeba stwierdzić, że to są plotuchy, brudasy i przeciwnicy burmistrza!!!

  7. Może ta pandemia przyspieszy upadek czegoś co w obecne firmie nie powinno istnieć…jedyne co się zmienia w łowickich taksówkach to wzrost cen

  8. W Łowiczu większość taksówkarzy przez 30 lat skutecznie odstraszała ludzi od korzystania z taksówek – horrendalne ceny, brak kursu, kiedy był potrzebny, np. w nocy, stare śmierdzące graty zamiast nowych samochodów, brak konkurujących firm radio taxi. W Skierniewicach taksówkarz cały czas jeździ na zmianie w jednej z konkurujących sieci i można w każdej chwili, za rozsądną stawkę wszędzie dojechać. W Łowiczu taksówkarz czaka na Starym Rynku od 8:00 do 16:00 na frajera, który za przejazd m.in. polonezem musi zapłacić kosmiczne pieniądze.

    • Zgadza się. Jakość usług Taxi w Łowiczu to dno a ceny z kosmosu. Gdyby były jasne stawki za dojazd w konkretne miejsca ludzie chętniej by kożystali np za 10 -15 zl ze starego rynku do tesco i zamiast stać jeździł by cały czas i zarabiał

  9. Władysław

    Jest tam taki jeden co księdzem był a stał się złotówą…no cóż pazernemu nie dogodzisz

  10. Emeryci nie narzekajcie co miesiąc macie zastrzyk z ZUS.

  11. Nie pojade taxi niestety

    Kiedyś ze Starego Rynku do Dąbkowic chciał 70 zł od tej pory już się nie pytam bo to nie usługi na moją kieszeń. Nie byłem pijany czy agresywny więc chyba nie była to cena na odstraszenie. Taksówki są za drogie i dlatego stoją ….Odbicie tego ze zdwojoną siłą jest teraz w czasach pandemii..

Skomentuj

Twój adres email nie zostanie opublikowany.