Na początku lutego, rozpoczęła się wywózka gałęzi z cmentarza ewangelickiego w Strykowie. Na inicjatywę jednego człowieka – Marcina Brzózki, który od jesieni ubiegłego roku sam uprzątał zarośniętą nekropolię, gmina odpowiedziała pomocą w postaci udostępnienia transportu z Jednostki Robót Publicznych.

Wycinka odsłoniła pomniki, których nie było już prawie widać. Fot. Lilianna Jóźwiak-Staszewska

Cmentarz ewangelicki przejaśniał. Dopiero teraz widać, jak dużą powierzchnię zajmuje w rzeczywistości, ale również to, jak niewiele – przynajmniej w części nadziemnej – z niego pozostało.

Wycinka odsłoniła mało widoczne wcześniej stare nagrobki. Pozwoliła z szerszej perspektywy spojrzeć na te usytuowane na obrzeżach cmentarza.

Akcja rozpoczęta w październiku – jak się dziś okazuje – doprowadzona do finału w pojedynkę to zasługa Marcina Brzózki – młodego mieszkańcac Strykowa, podopiecznego Środowiskowego Domu Samopomocy w Głownie, miłośnika historii i teraźniejszości swojego rodzinnego miasta. Dał on obietnicę, że choćby nawet w pojedynkę, choć wolałby z pomocą także innych ludzi dobrej woli, uporządkuje stary ewangelicki cmentarz.

26-letni strykowianin od dawna nie mógł pogodzić się z tym, że nekropolia zarasta akacjami, krzakami, trawą, a ludzie wykorzystując to, robią sobie z niej śmietnisko.

Zdarzały się sytuacje, że ktoś remontując nagrobek po sąsiedzku pozbywał się gruzu, wysypując go właśnie na część ewangelicką.

Więcej na ten temat w najnowszym numerze Wieści z Głowna i Strykowa.

Skomentuj

Twój adres email nie zostanie opublikowany.