Przypadająca w tym roku dwusetna rocznica urodzin Fryderyka Chopina spowodowała, iż muzykę naszego genialnego kompozytora i wirtuoza fortepianu częściej niż zwykle słyszymy w radiu i telewizji.

Niemal każdy, kto zetknął się z utworami Chopina, bezwiednie ulega ich pięknu – podziwia szlachetne dźwięki jego polonezów, mazurków, nokturnów, walców i etiud. Nie dziwi to, gdyż od prawie dwóch wieków zachwyca wszystkich ich wspaniała muzyczna składnia, bogactwo chromatycznych faktur, subtelna głębia harmonicznych akordów, różnorodność dominant i dysonansów.

Jubileusz Chopina zaowocował w kraju licznymi uroczystościami, z których jak dotąd najważniejszą było otwarcie w dniu 1 marca multimedialnego Muzeum Fryderyka Chopina, mieszczącego się w dawnym pałacu Ostrogskich w Warszawie. Ma ono – jak czytamy w zapowiedziach – „przybliżyć muzykę klasyczną i osobę kompozytora jak najszerszemu gronu zwiedzających, używając do tego celu eksponaty muzealne, interakcje audio-wizualne i elementy scenografii”. Nie miałem jeszcze sposobności zobaczenia nowoczesnej ekspozycji, sama zaś rocznica urodzin wielkiego artysty przywołała we mnie zgoła inne, historyczne refleksje, mające związek z przechowywanymi w Łowiczu archiwaliami, odnoszącymi się wprost do osoby Chopina i jego bliskich oraz miejsc, w których przebywał lub koncertował.

Najcenniejszymi dokumentami chopinowskimi pozostają od niedawna w Łowiczu księgi metrykalne parafii św. Rocha w Brochowie, w których odnotowane są akty chrztu i urodzenia Fryderyka i jego starszej siostry Ludwiki oraz akt ślubu ich rodziców – Mikołaja Chopina i Justyny Krzyżanowskiej. Trafiły one do skarbca katedralnego w sierpniu 2006 r. dzięki staraniom biskupa łowickiego ks. Andrzeja Franciszka Dziuby oraz przychylności ks. prymasa Józefa Glempa. Dwie księgi z 1810 r. z aktami urodzenia i chrztu kompozytora przekazał kanclerz Kurii Metropolitalnej w Warszawie ks. Grzegorz Kalwarczyk, natomiast dwie pozostałe proboszcz parafii brochowskiej ks. Jan Zieliński. Wszystkie – za upoważnieniem wikariusza generalnego, ks. prałata Wiesława Wronki – odebrał osobiście i przywiózł do Łowicza, pełniący wówczas obowiązki dyrektora Archiwum Diecezjalnego, ks. Sławomir Skowronek.

 

Jako jeden z nielicznych miałem wtedy okazję obejrzenia tych ksiąg z bliska. Zasugerowałem wówczas, iż powinny być one niezwłocznie odkażone i poddane konserwacji. W celu tymczasowego zabezpieczenia ofiarowałem od razu do ich opakowania archiwalne pudła z litej tektury bezkwasowej. Dokumenty te, aczkolwiek natury kościelnej, stanowią bowiem skarby kultury narodowej i muszą być otoczone szczególną troską.

Ważne dokumenty związane z Chopinem, a ściślej miejscem jego urodzenia, tj. Żelazową Wolą przechowywane są w zasobie Archiwum Państwowego w Łowiczu. Są to przede wszystkim akta dobrej woli z początku XIX stulecia, sporządzane przez notariuszy sądu pokoju w Sochaczewie. W przygotowanym przeze mnie przed trzema laty na zlecenie Narodowego Instytutu Fryderyka Chopina w Warszawie rejestrze dokumentów związanych z Żelazową Wolą, wyszczególniłem ich ponad czterdzieści. Dotyczą one głównie spraw majątkowo-gospodarczych z okresu zarządzania dobrami przez rodzinę Skarbków. Znajdują się wśród nich plenipotencje Ludwiki Skarbkowej z 1810 r., sygnowane podpisem Mikołaja Chopina – guwernera na dworze Skarbków, akta kupna-sprzedaży dóbr oraz umów i rozporządzeń majątkowych. W akcie układu między sukcesorami po zmarłej w 1828 r. Ludwice Skarbkowej, spisanym w kancelarii notariusza Józefa Sapińskiego, mowa jest na przykład o długu w wysokości 22.822 zł zaciągniętym „od pana Mikołaja Chopin, profesora Liceum Warszawskiego”, który ma być spłacony „w najkrótszym, ile być może czasie”.

 

Do najciekawszych w tym zestawie dokumentów należy jednak spis pozostałości po zmarłym tragicznie w 1834 r. w Żelazowej Woli Michale Skarbku. Przeczy on często powtarzanej w literaturze tezie, jakoby dwór Skarbków spłonął w okresie wojen napoleońskich, ale co najistotniejsze – przedstawia wygląd i wyposażenie oficyny, w której przyszedł na świat Fryderyk Chopin. Inwentarz majątku po hr. Skarbku był inspiracją do opublikowania przeze mnie przed dziesięciu laty artykułu

w „NŁ” o tajemnicach dworu w Żelazowej Woli. Poza informacjami z zakresu historii kultury materialnej, służy za ważne źródło historyczne dotyczące przeszłości samej Żelazowej Woli, zawiera bowiem wykaz dokumentów mówiących o wcześniejszych jej mieszkańcach.Wielbicielem muzyki Chopina był znany miłośnikom dziejów naszego miasta Władysław Tarczyński, z zawodu stroiciel i korektor fortepianów. W papierach osobistych Tarczyńskiego zachował się list poświadczający przyjacielskie kontakty z F. Chopinem jego ojca Kazimierza, który uzdolniony muzycznie pracował w młodości w znanej warszawskiej fabryce fortepianów Józefa Długosza. W dowód przyjaźni miał on otrzymać w upominku od F. Chopina dwie kompozycje na eolipantalion (fortepian na miechy), napisane w 1825 r.

Do zbiorów starożytności i pamiątek historycznych Władysława Tarczyńskiego trafiło natomiast z dworu Orpiszewskich w Kłóbkach na Kujawach kilka osobistych przedmiotów po Marii Wodzińskiej, wielkiej miłości Fryderyka Chopina, które można obejrzeć na współczesnej ekspozycji w łowickim Muzeum. Nie ma już tam niestety luźnej kartki ze stalorytniczym rysunkiem liry i trzech gwiazdek nad nią z 1833 r. z paryską dedykacją dla J. Elsnera oraz oprawionego w czerwony aksamit modlitewnika w jęz. francuskim z dedykacją Chopina dla Wodzińskiej: „Proszę i za mnie westchnąć. Fr. Paris. 1837”. Oba obiekty zostały przed laty przekazane w depozyt Narodowemu Instytutowi Fryderyka Chopina w Warszawie.

Warto może w tym miejscu przypomnieć, że do małżeństwa między Wodzińską a Chopinem nie doszło z powodu sprzeciwu rodziców Marii, uważających narzeczonego za „zbyt chorowitego jak na męża”. Tarczyński gromadził też w swych zbiorach wszelkie materiały związane z koncertami i obchodami rocznic chopinowskich. Ich przykładem są znajdujące się w łowickich zbiorach archiwalnych afisze, plakaty oraz egzemplarze prasy z obchodów 100. rocznicy urodzin kompozytora w październiku 1910 r. we Lwowie. Prawdziwy rarytasem jest tu jednak afisz Łowickiego Towarzystwa Śpiewaczego „Lutnia”, zapowiadający w dniu 22 maja 1910 r. wieczór muzyczno-wokalny ku czci Fryderyka Chopina w sali teatru przy ul. Podrzecznej (dziś budynek ŁOK). W programie wieczoru przewidywano występ chóru mieszanego łowickiej „Lutni” pod dyrekcją L. Ślósarskiego, prelekcję dra Jana Chmielińskiego o kompozytorze oraz wykonanie przez znanego wówczas pianistę i kompozytora, profesora warszawskiego konserwatorium, Aleksandra Michałowskiego kilku utworów Chopina.

W zbiorach dokumentacyjnych pobliskiego muzeum nieborowskiego przechowywany jest natomiast sztambuch z oryginalnymi portrecikami Chopina, rysowanymi przez Elizę Radziwiłłównę w latach 1826 i 1829, które uchodzą za najstarsze zachowane portrety artysty sprzed 1830 r. Według słów córki dra Jana Wegnera – pani Ewy Wróblewskiej – w czasie swej wizyty w Nieborowie Konstanty I. Gałczyński pilnie dopytywał, czy Chopin gościł w pałacu Radziwiłłów. Był wyraźnie rozczarowany negatywną wtedy odpowiedzią J. Wegnera, choć nie przeszkodziło mu to, że właśnie w swym nieborowskim poemacie „Niobe” z 1951 r. poświęcił kompozytorowi piękne strofy wiersza „Spotkanie z Chopinem”.

Wielkim admiratorem postaci Chopina i jego muzyki pozostawał przez długie lata w Łowiczu dr Zygmunt Pągowski. W swych zbiorach prywatnych zdołał zgromadzić kilkaset różnych obiektów związanych z Chopinem. Były to książki i broszury, nuty, egzemplarze prasy i czasopism, programy koncertów, katalogi wystaw, prospekty i zaproszenia, afisze i plakaty, ekslibrisy, rysunki i szkice, a nawet znaczki i karty pocztowe – wszystko, co łączyło się z osobą wielkiego artysty i kompozytora. Jego zbiory były podstawą bodajże największej jak dotąd wystawy chopinowskiej w Łowiczu, która odbyła się w październiku 1957 r. w gmachu ratusza, według projektu brata, artysty plastyka Zdzisława Pągowskiego.W wydanym z tej okazji katalogu „Chopin w Łowiczu i Łowickiem” Zygmunt Pągowski wspomina m.in. o łowiczanach, którzy pokusili się „o twórcze przywrócenie imienia Chopina ziomkom swym i zadbało o nawiązanie do tradycji kultu chopinowskiego w Łowickiem”. Wśród nich wymienia pisarza Teodora Goździkiewicza, autora książeczki dla dzieci i młodzieży pt. „Fryckowe lato”, która od 1949 r. doczekała się już kilku wydań, oraz dra Jana Wegnera, autora artykułu „Odnalezione portrety Chopina ze zbiorów antonińskich”, opublikowanego w miesięczniku „Muzyka” w 1954 r. Przypomina ponadto, że brat Stefan Pągowski, z wykształcenia architekt, był autorem projektu jubileuszowego stempla Poczty Polskiej, jak również tablicy pamiątkowej z czerwonego granitu dla uczczenia domu rodzinnego Mikołaja Chopina w Marainville we Francji. Nie zapomina na koniec o roli grajka wiejskiego w filmie A. Forda „Młodość Chopina” z 1951 r., granego przez osiemdziesięciodwuletniego ludowego muzykanta i pieśniarza weselnego J. Janiszewskiego.

Wiadomo z różnych przekazów, że Fryderyk Chopin przejeżdżał przez Łowicz przynajmniej kilkakrotnie, udając się na koncerty, kuracje lecznicze do Dusznik bądź na wakacje do majątku Pruszaków w Sannikach. Ostatni raz widział Łowicz 2 listopada 1830 r., gdy opuszczał na zawsze kraj, podążając dyliżansem pocztowym traktem warszawskim przez Błonie i Sochaczew ku zachodniej granicy Królestwa. Brak źródeł uniemożliwia odpowiedź, czy zatrzymał się tu na nocleg, czy jedynie na postój dla zmiany koni zaprzęgowych w dopiero co wystawionym kompleksie pocztamtu I klasy przy ul. Nowowarszawskiej.

 

Do tego zapewne przyjazdu nawiązuje Jan Koprowski w wierszu „Szopen w Łowiczu”, umieszczonym w zbiorze „Pejzaże polskie”z 1951 r. Dowolnie obchodząc się z historią, za to w zgodzie z obowiązującym wówczas socrealistycznym kanonem literackim, poeta uczynił z Chopina rewolucjonistę, który dźwiękami słynnej etiudy c-moll z opusu 10. ma lud obudzić do czynu. Tymczasem wiemy, że etiuda zwana rewolucyjną powstała dopiero jesienią 1831 r., na wieść o stłumieniu powstania przez Rosjan. Także na karb licentia poetica trzeba złożyć słowa poety o „starej poczcie” i „gęstwiejącym ludzie” przy drodze.

Na koniec wypada wyjaśnić trochę prowokacyjny tytuł artykułu. Przeglądając przed rokiem archiwalny poszyt z wykazem gwardzistów miejskich z Łowicza z 1809 r., natknąłem się na nazwisko Mikołaja Chopina, będącego posesorem, czyli właścicielem domu przy ul. Zduńskiej pod nr. polic. 19 (dziś nr 50). Dokładnie, mało wprawną ręką pisarza miejskiego, tak to odnotowano na papierze: „Mykołay Szapin z Francyi lat 40”. I zaraz do głowę przyszła myśl o zamieszkiwaniu ojca kompozytora w naszym mieście, a dalej, skoro wykaz pochodzi z czerwca 1809 r., a Fryderyk Chopin urodził się 22 lutego (bądź 1 marca) 1810 r., to możliwe, że… Rozpierała mnie duma z tego odkrycia. Oczami wyobraźni widziałem już okolicznościową tablicę na domu przy Zduńskiej
i tłumy turystów ciągnących do tego miejsca.

Rozczarowanie przyszło dość szybko, gdy przeglądałem plik akt notarialnych z 1838 r. Jeden z nich dotyczył remontu wspomnianego wyżej domu, gdzie jako jego właścicielka była wymieniona Julianna z Meszczyńskich – „małżonka Mikołaja Szapi”. Nie miałem już wątpliwości, że ów Mikołaj, to ten sam, który figuruje w wykazie gwardzistów Łowicza. Zastanawia mnie jednak do dziś, jak to możliwe, że w tym samym czasie i w nieodległych od siebie miejscach mieszkało dwóch Francuzów żonatych z Polkami, o prawie identycznych nazwiskach i o podobnym wieku. Więcej informacji o „łowickim Chopinie” nie udało mi się odnaleźć. Nie wiadomo, kim był, ani skąd i dlaczego przybył do Łowicza, nieznane są mi również jego dalsze losy. Pozostaje żywić nadzieję, że za jakiś czas i ta zagadka będzie rozwiązana.

Muzyka Chopina – jak ktoś powiedział – jest kwintesencją polskości. Odnaleźć w niej można ślady inspiracji muzyką ludową naszego regionu, którą geniusz Chopina potrafił twórczo przetransponować i podnieść do rangi wielkiej sztuki. Przypomniane przeze mnie materiały łączące Chopina z Łowiczem i regionem, pokazują, że jakkolwiek życie kompozytora zostało dokładnie poznane, wciąż nas ono fascynuje, podobnie jak jego muzyka, która niezmiennie budzi podziw i uznanie u milionów ludzi na całym świecie

(Marek Wojtylak)

Komentowanie nie jest możliwe.