Jak wiemy z ogólnopolskich i światowych mediów w Europie pandemia koronawirusa Covid-19 nie odpuszcza. Wielu ekspertów przepowiada, że w Polsce jej szczytowy moment dopiero nadejdzie.

Fot.: Paweł A. Doliński.

Wobec tego, gdzieś na drugi plan schodzi futbol i kwestie rozgrywek piłkarskich. Jednak jak powiedział Jan Paweł II – „za wszystkich nieważnych rzeczy, futbol jest zdecydowanie najważniejszą”.

Dlatego też na chwilę pochylmy się nad III ligą, bo tutaj trenerzy mają spory ból głowy. Przed tygodniem pisaliśmy o tym, że rozgrywki są zawieszone do końca marca. Oczywiście był to plan bardzo optymistyczny i zarazem mocno nierealny. Długo nie trzeba było czekać i już wiemy, że rywalizacja na piłkarskie murawy najwcześniej powróci w „majówkę”.

– Chyba to jest jedyna słuszna decyzja – skomentował trener Mykola Dremliuk. – To wszystko cały czas się rozrasta. Szkoły i przedszkola też są zamknięte. Myślę, że do świąt nic się nie ruszy – ocenił. Taki długi okres nie tylko bez meczu, ale również bez zajęć jest dużym wyzwaniem dla trenerów i piłkarzy, a kwestia utrzymania formy może być kluczowa, gdy (o ile w ogóle) rozgrywki zostaną wznowione. – Wysyłam zawodnikom treningi indywidualne, dzwonię do nich i apeluję do świadomości. Musimy zadbać, aby po ciężkich przygotowaniach zimowych uciekło nam, jak najmniej formy – powiedział Pelikana. – Może być tak, że będziemy grać mecze co trzy dni. Wtedy będzie tylko czas na rozruchy i grę. Sugeruję piłkarzom nad czym muszą więcej popracować. Może momentami na treningach brakowało nam czasu na indywidualne podejście, teraz chcę żeby wykorzystali ten czas. Nie tylko leżeli na kanapie i oglądali seriale – dodał.

 

Więcej informacji w papierowym wydaniu Nowego Łowiczanina.

Skomentuj

Twój adres email nie zostanie opublikowany.