Jarosław Śmigiera, który w drugiej turze wyborów nieznacznie przegrał z Krzysztofem Kalińskim, nie jest obecnie czynny w lokalnej polityce. Prowadzi z sukcesem swą pracownię architektoniczną, ale od próby oceny sytuacji w mieście się nie odżegnuje. W najnowszym numerze Nowego Łowiczanina zamieszczamy pierwszą część wywiadu z nim. Oto jego fragment.

Jarosław Śmigiera. Fot. Wojciech Waligórski
Jarosław Śmigiera. Fot. Wojciech Waligórski

Minęły dwa lata, zniknął Pan z przestrzeni publicznej, ale swoje zdanie na temat sytuacji w Łowiczu Pan ma. Czy w jakiejś dziedzinie widzi Pan postęp? Weźmy planowanie przestrzenne, o którym wiele mówiono w kampanii wyborczej.

– Z tego co wiem, to burmistrz przystąpił do zmiany studium zagospodarowania przestrzennego, ale idzie to dość opornie z uwagi na przeciągające się uzgodnienia z różnymi organami. Słyszałem również, że uwagi wnoszone do tego opracowania są dość niekorzystne dla miasta. Czekam, aż studium zostanie wyłożone do publicznego wglądu, wtedy z pewnością odniosę się do jego zapisów, być może nawet na łamach Nowego Łowiczanina.

Szkoda, że bez echa pozostały podnoszone przeze mnie na wyborczych debatach kwestie braku dialogu ratusza z mieszkańcami w tej kwestii, w szczególności z właścicielami nieruchomości. Po całym tak długotrwałym procesie uzgodnień może się okazać, że do studium będzie dużo uwag od zainteresowanych ludzi, którzy jednak się o tym jakoś dowiedzą i na to wyłożenie przyjdą, a wtedy będą problemy i nieprzyjemne sytuacje, o zmarnowanym czasie już nie wspominając.

Niestety, brak planowania odbija się na braku gruntów inwestycyjnych, pomieszaniu funkcji miejskich przemysłowych z mieszkalnymi itp. Zamiast planowania jest doraźne sztukowanie, tak jak w przypadku Maspexu, gdzie w środku miasta planuje się potężny magazyn, który w krajobrazie będzie konkurował z katedrą. Do zakładu będą ciągnęły setki ciężarówek, które wjadą na planowany wiadukt i nowe drogi prawie w samym centrum miasta. Jakie będą skutki środowiskowe: hałas, zanieczyszczenie powietrza – tego nie wiemy..

I drugie pytanie: w jakiej kondycji po kilku latach użytkowania będzie droga, którą ułożono na miejscowo zalegającym tam torfie. Patrzyłem jak robili tę drogę i nie widziałem, by korytowali głęboko. Z ruchem osobowym problemu nie będzie, ale podejrzewam, że ciężarówki to po prostu rozjadą, podobnie jak te nowe ronda.

No, ale jeżeli Maspex chciał się rozbudowywać, a nie miał już gdzie, bo miasto nie ma terenów inwestycyjnych, to nie było wyboru. Nie oszukujmy się, Łowicz na rozwój przemysłowy na skalę Kutna nie ma już co liczyć. Nie ma na to miejsca, nie ma infrastruktury.

2 komentarze

  1. zatorzanka

    Gdyby w Łowiczu panował taki porządek jak na miejscu pracy owego Pana to rzeczywiście było by wesoło

  2. Hemingłej

    Panie ekspercie i działaczu, wypadałoby przetrzeć monitor z kurzu.

Skomentuj

Twój adres email nie zostanie opublikowany.