Na początku marca w kościele pw. Matki Boskiej Zwycięskiej w Rembertowie pożegnano ks. Józefa Urcusa, pochodzącego z łowickiej wsi – Zabotowa Dużego, który był wieloletnim proboszczem rembertowskiej parafii.

Mszy św. za duszę zmarłego przewodniczył ks. kardynał Józef Glemp, wtedy jeszcze Prymas Polski, w koncelebrze z ks. abp Henrykiem Hoserem, ordynariuszem diecezji warszawsko-praskiej, ks. abp Sławojem Leszkiem Głódziem, ordynariuszem archidiecezji gdańskiej – a wcześniej też właśnie warszawsko–praskiej, ks. bp Kazimierzem Romaniukiem, pierwszym ordynariuszem diecezji warszawsko-praskiej, ks. bp Stanisławem Kędziorą oraz stu pięćdziesięcioma kapłanami. Zmarły 25 lutego w wieku 90 lat ksiądz Józef Urcus był emerytowanym kanonikiem generalnym Kapituły Kolegiackiej Radzymińskiej i prałatem. Posługę kapłańską pełnił przez 64 lata. Pracował jako wikariusz w różnych parafiach – m.in. w Piastowie, Mszczonowie, Grodzisku Mazowieckim, Radzyminie, jak też w warszawskich parafiach: pw. św. Franciszka z Asyżu na Okęciu, pw. Bożego Ciała na Kamionku. Najdłużej związany był z parafią Matki Boskiej Zwycięskiej w Warszawie Rembertów, w Rembertowie od 1993 r. – po przejściu na emeryturę – był jej rezydentem.

W dniu pogrzebu – 2 marca – już na godzinę przed mszą św. pogrzebową kościół wypełnili licznie zebrani wierni, znajomi i przyjaciele zmarłego księdza: kapłani, siostry zakonne, parafianie, przedstawiciele różnych wspólnot, mieszkańcy Zabostowa. Wszyscy, którzy chcieli towarzyszyć zmarłemu ks. Józefowi Urcusowi w ostatnim pożegnaniu. Ze wszystkich parafii, w których ksiądz Józef Urcus  posługiwał, autokarami przybyły liczne delegacje ludzi wdzięcznych za to, że mogli go poznać w swoim życiu. Wokół trumny ustawiały się poczty sztandarowe młodzieży z rembertowskich szkół, Bractwa Kurkowego, przedstawicieli Wojska Polskiego, samorządu rembertowskiego. Całą nawę główną z trumną, na której umieszczono krzyż, biret, stułę, wypełniały kwiaty, wiązanki i wieńce.

– Ks. Józef Urcus to mąż kościoła do głębi poważny, uważny, powściągliwy. Sprawy Boże były u niego na pierwszym miejscu, patriotyzm wyznaczał jego styl posługi – podkreślił w homilii ks. abp Sławoj Leszek Głódź. Sam kapłan darzył zmarłego serdeczną przyjaźnią i olbrzymim szacunkiem. Józef Urcus został ofiarowany Bogu już jako małe niemowlę. Jego mama zaniosła go wówczas przed ołtarz sanktuarium Miłosierdzia Bożego w Łodzi  ofiarowała na służbę Bogu, gdy malec zachorował.

Młodzieńcze losy Józefa kształtowały warszawskie szkoły – Gimnazjum im. Lelewela, a później Liceum Ogólnokształcące im. Stefana Batorego w Warszawie. Te szkoły wpływały na patriotyczną postawę chłopca. Józef Urcus odczytał powołanie do kapłaństwa  wyjątkowo w trudnym okresie – hitlerowskiej okupacji, pierwszych wywózek na Sybir.

W 1940 r. wstąpił do metropolitarnego seminarium warszawskiego, którego rektorem był wówczas ks. Roman Artuchowski, beatyfikowany wśród 108 męczenników wojennych. Potem losy kapłana wiązały się z objęciem posługi kapłańskiej pod pieczą ks. abp Antoniego Szlagowskiego, który kierował archidiecezją warszawską. – Nauczanie religii, docieranie do młodego pokolenia – mówił abp Głódź.  – Ksiądz Urcus narażał się władzom komunistycznym swoją gorliwością i uporem. Podkreślił również, że ta generacja kapłańska miała wówczas opatrznościowych pasterzy – jak ks. kard. August Hlond, ks. kard. Stefan Wyszyński, którzy kształtowali „kapłaństwo wysokiej próby”. Podczas pogrzebu podkreślano wybitne zasługi zmarłego: budowę świątyni, organizowanie parafii. Pierwsze msze św. odprawiane były często w bardzo polowych warunkach – m.in. w stodole – nim wybudowano kościół. Mimo trudnych czasów, ks. Urcus kształtował wiarę parafian. Ostatnią parafię, która objął w 1971 r.

i z którą był związany do końca życia, była parafia w Rembertowie, świątynia ufundowana na pamiątkę zwycięskiej bitwy 1920 r. To najbardziej owocny i najdłuższy czas jego posługi. Gdy przeszedł na emeryturę, dalej służył w konfesjonale. Mówiono o nim wręcz, że jest więźniem konfesjonału, przez który nawracał wiernych do Boga. Podczas pogrzebu podziękowano również lekarzom szpitala przy ul. Szaserów, w którym ks. Urcus zmagał się chorobą nowotworową. Pochowano go na cmentarzu w Rembertowie, gdzie jego ciało złożono w kaplicy kapłańskiej.

(Jonna Rudak, joanna.rudak@lowiczanin.info)

Komentowanie nie jest możliwe.