Księstwo Łowickie od dziesięcioleci fascynowało nie tylko etnografów czy historyków sztuki, lecz także ekonomistów i socjologów. Do popularyzacji jego kultury w pierwszym rzędzie przyczyniła się Aniela Chmielińska, autorka znanych i cenionych Księżaków.

O Księstwie pisał również Władysław Grabski, który tu właśnie upatrywał wzorca gospodarki rolnej, w jego opinii bardziej wydajnej niż obszarnicza. Z kolei jego współpracownik – Jan Warężak badał dzieje tego regionu, czego efektem była praca Osadnictwo kasztelanii łowickiej, a także Słownik historyczno-geograficzny Księstwa Łowickiego. Również językoznawców interesowało Księstwo Łowickie, głównie zaś geneza i zasięg jego gwary. Najwybitniejszą badaczką języka Księżaków była Halina ze Świderskich Koneczna.

Urodziła się 25 lipca 1899 r. w Strugienicach. Rodzicami jej byli Piotr i Zofia z Thomasów. Ojciec, jeden z organizatorów młynarstwa polskiego, był właścicielem nowoczesnego młyna wodnego w Strugienicach. Naukę początkowo pobierała w domu, później w Łowiczu i Warszawie. W 1919 r. ukończyła w Warszawie Wyższe Kursy Pedagogiczne Żeńskiego Związku Katolickiego Polek. W latach 1920-1926 studiowała na Uniwersytecie Warszawskim pod kierunkiem S. Szobera, S. Słońskiego i J. Baudouin de Courtenay polonistykę i slawistykę.

W1927 r. obroniła pracę doktorską zatytułowaną Dialekt Księstwa Łowickiego, której promotorem był wspomniany prof. Stanisław Szober, po czym wyjechała jako stypendystka Funduszu Kultury Narodowej na dalsze studia do Wiednia, Paryża i Hamburga. Po powrocie rozpoczęła pracę jako starszy asystent w Katedrze Języka Polskiego UW. W 1934 r. habilitowała się na podstawie pracy Studium eksperymentalne artykulacji głosek polskich, uzyskując w tym samym roku tytuł docenta. W listopadzie 1939 r. przeniosła się do rodzinnych Strugienic, gdyż jej warszawskie mieszkanie zajęli Niemcy. Opiekowała się chorą matką i prowadziła gospodarstwo domowe brata Leszka. W rodzinnym domu przygotowywała też młodzież do tajnego egzaminu maturalnego w Łowiczu. W dalszym ciągu zbierała materiały w zakresie składni oraz do monografii Nazwy wsi i nazwiska Księstwa Łowickiego. Jej świetna znajomość języka niemieckiego niejednokrotnie ratowała z opresji nie tylko najbliższych, ale także mieszkańców Strugienic. Po 1945 r. wraz z innymi pracownikami uniwersyteckimi przystąpiła do organizacji Zakładu Fonetyki UW, którym kierowała do śmierci. W 1951 r. otrzymała tytuł profesora nadzwyczajnego. W 1960 r. Uniwersytet Warszawski zgłosił wniosek o nadanie jej tytułu profesora zwyczajnego. Zanim wniosek ten został zatwierdzony przez Radę Państwa, nieubłagana śmierć zabrał ją 26 marca 1961 r. Została pochowana na cmentarzu Powązkowskim w Warszawie. Wraz z jej śmiercią językoznawstwo słowiańskie i polska społeczność językowa poniosły niepowetowaną stratę. Jak napisał we wspomnieniach pośmiertnych prof. Witold Doroszewski, jej współpracownik i kolega, (…) „zmarła pozostanie w pamięci wszystkich, którzy ją znali, jako osoba zrównoważona, dla wszystkich życzliwa, ożywiona pragnieniem służenia dobru publicznemu.„

Dorobek Haliny Konecznej obejmuje ok. 60. pozycji bibliograficznych: artykułów, rozpraw, monografii. Jej zainteresowania były wielostronne, główną jednak dziedziną badawczą była fonetyka. Po wszechstronnych studiach za granicą, przystąpiła do gruntownego, nowoczesnego przedstawienia głoski polskiej. W latach 50. jej uwagę przyciągnęła metoda rentgenologiczna. Rezultatem tych zainteresowań były wykonane z prof. Witoldem Zawadowskim z warszawskiej Akademii Medycznej Przekroje rentgenologiczne głosek polskich (1951), które dały nowe światło na procesy artykulacyjne. Podsumowaniem wieloletnich działań na tym polu była Charakterystyka fonetyczna języka polskiego na tle innych języków słowiańskich, która ukazała się w 1967 r., po śmierci autorki. Drugim kierunkiem jej zainteresowań badawczych była składnia. Na czoło wysuwa się tu zbiór ośmiu artykułów O budowie zdania Imć Pana Paskowego słów kilka (1955-1957). Zaletami studiów prof. Konecznej była subtelna analiza materiałów, nieraz dla dzisiejszego poczucia składni obcych, umiejętne formułowanie wniosków i uogólnień. A przecież stanowiły one zaledwie najlepiej rokującą próbę zamierzonych badań.

Wreszcie trzecim nurtem jej działalności naukowej była dialektologia, od której rozpoczęła pracę badawczą. Jej rozprawa doktorska, wspomniany już Dialekt Księstwa Łowickiego, ukazała się drukiem w 1929 r. w XIV tomie Prac Filologicznych.  Język Księżaków wcześniej spopularyzował W. St. Reymont. Podstawą dialektologiczną, która posłużyła Reymontowi do stworzenia języka i stylu Chłopów,  były bez wątpienia  okolice Łowicza i Łodzi, gdzie autor spędził znaczną część życia. Mimo to język Chłopów nie jest odbiciem samej tylko gwary Księżaków. Są w nim bowiem elementy czerpane z różnych dialektów, nie tylko okolicy Łowicza i Łodzi, ale także Piotrkowa, Łęczycy, Sieradza, Wielunia, a nawet Częstochowy. Jednym słowem, z szerokiego regionu, którego centrum dzisiejsze stanowi Łódź. Jest to więc język z punktu widzenia dialektologicznego mieszany, jaki w takiej postaci nie występuje nigdzie, ale odpowiada doskonale „duchowi„ języka ludowego, swego rodzaju typ „ogólnochłopski„. Dopiero rozprawa młodej uczonej rodem ze Strugienic ukazała gwarę łowicką we właściwym świetle.

Praca H. Konecznej do dziś jest doskonałym źródłem informacyjnym o mowie ludu tej okolicy. Opiera się bowiem w całości na samodzielnych badaniach terenowych. Autorka była osobiście prawie we wszystkich 110. wsiach (poza Mąkolicami i Miedniewicami) zaliczonych do Księstwa Łowickiego przez A. Pawińskiego w jego Źródłach dziejowych z 1892 r. Rozmawiała głównie z ludźmi starszymi, a zwłaszcza kobietami. Dawała też małym dzieciom do odczytania poszczególne litery w elementarzu. Pozwoliło to jej stwierdzić, jak ogólne polskie dźwięki są wymawiane przez Księżaków i jakie też różnice zachodzą w wymowie młodego i starszego pokolenia.

Zebrane materiały umieściła w Słowniku dialektów Księstwa Łowickiego, jedynym tego rodzaju w piśmiennictwie polskim. Stanowi on znakomite źródło do badań nad genezą tego języka, a także jego zasięgu. Słownik Konecznej liczy ponad 5000 słów i zwrotów, przy czym odnoszą się one do wyrazów ogólnych, tzn. używanych w całym Księstwie Łowickim, regionalnych, czyli występujących tylko w niektórych wsiach. Wreszcie trzecią grupę stanowią wyrazy notowane w Słowniku gwar polskich  J. Karłowicza. Dzięki temu można stwierdzić nie tylko oryginalność gwary łowickiej, jej korzenie kulturowe i geograficzne, lecz także związki z gwarami innych regionów Polski. Poza tym na końcu książki znajdują się teksty, które są opowiadaniami gospodarzy ze Strugienic, Sobockiej Wsi, Makowa, Łaźnik, Wierznowic, Chąśna i Świąc, zapisane z punktu widzenia fonetyki, a więc wymowy poszczególnych głosek. Nie są to jednak teksty typu „cepeliowskiego„, spotykane dziś na różnego rodzaju imprezach pseudo-folklorystycznych. Są precyzyjnym zapisem zarówno historii Księżaków, jak też ich postaw i wartości, którym byli wierni przez lata.

W wyniku tych badań doszła do wniosku, że „istnieje podziwu godna wielka zgodność granic podanych przez Pawińskiego z dzisiejszymi granicami językowymi Księstwa.„ Wykazała również, że najważniejszymi cechami fonetycznymi Księżaków są: 1/ brak e ścieśnionego; 2/ rozszerzenie artykulacji i, y przed l, ł; 3/ duży zakres a ścieśnionego; 4/ niezwykle czysto zachowane nazewnictwo; 5/ udźwięczniająca fonetyka międzywyrazowa oraz 6/ zachowanie miękkości wargowej w grupach głosek zaczynających się spółgłoską ś lub ć. Kierując się tymi właśnie kryteriami, mogła też bardzo precyzyjnie wyróżnić mowę ludzi zamieszkujących Księstwo, zwłaszcza we wsiach przygranicznych.

Gwarą łowicką Halina Koneczna interesowała się przez całe życie, poświęcając jej wiele niezwykle cennych, odkrywczych studiów. Interesowała ją przede wszystkim geneza mowy tak bliskich jej sercu okolic na tle ogólnych zasad tworzenia języka polskiego. Już przed wojną ukazał się niewielkich rozmiarów, ale odkrywczy artykuł Gwarowe ~ajdze, ~adze (1937). Zajęła się w nim tymi dwiema rozpowszechnionymi w Łowickiem formami, które znaczą tyle, co „spójrz„, „popatrz„, „widzisz„. Pierwsza z nich występuje tylko tu, druga zaś jest znana jeszcze tylko pod Płockiem. Do tej pory, poza wyjaśnieniem znaczenia tych wyrazów, nic nie było wiadomo o ich pochodzeniu. Koneczna dowiodła, że formy te powstały z dawniejszych „a-widzicie„, „a-widzita„ poprzez transformację istniejącą już w języku cerkiewno-słowiańskim i staropolskim, której korzenie tkwią w składni indoeuropejskiej!

Podobny charakter miał artykuł Z wymian głoskowych w gwarze łowickiej (1949). W języku polskim cecha dźwięczności lub bezdźwięczności głoski decyduje o jej odrębności. Wszyscy wiedzą, że tama i dama, że kapa i gapa są zupełnie innymi wyrazami, nie mającymi pod względem znaczeniowym żadnej zbieżności, mimo że różnią się tylko dźwięcznością lub bezdźwięcznością jednej spółgłoski. Również jedną z cech gwary łowickiej jest ciągle powtarzająca się wymiana dźwięcznych i bezdźwięcznych spółgłosek. Dokonuje się ona pod wpływem form: pieniądz – pieniądza, rów – rowu czy też głód – głodu. Na Księstwie przybierało to postać: tysionc – tysionDZe, miesionc – miesionDZe czy Józef – JóZwa. Tendencja ta była dość żywa, gdyż szerzyła się w wyrazach świeżo przedostających się do języka ludowego. Ta tendencja była też cechą języka staropolskiego.

Do tego nurtu należy też niezwykle interesujące studium Nazwy barw w gwarze łowickiej (1949). Historia niektórych nazw kolorów w Łowickiem była ściśle związana z rozwojem stroju ludowego oraz ze stanem sztuki farbiarskiej. Najlepszym tego przykładem jest barwa dubeltowa (pomarańczowa), która powstaje po dwukrotnym (dubeltowym) farbowaniu. Była więc dubeltowo kiecka (wełniak to nazwa późniejsza) lub dubeltowe portki. Charakterystyczne, że na Księstwie farby czy też wełny na słońcu buceją, mogą też wyblasknąć, nigdy zaś nie płowieją. Nie ma bowiem w gwarze płowego, podobnie  jak szarego, jest za to zawsze siwy. O barwach żywych, takich jak dookolny świat Księżaków, mówiło się, że są bystre.

Współpracownicy i przyjaciele Haliny Konecznej z Uniwersytetu Warszawskiego podkreślali, że była księżacką patriotką, ale nie zaślepioną. Stwierdzała na przykład, że górale mają niektóre cechy, których brak Księżakom. Z mowy stron rodzinnych czerpała później materiały do szeregu pouczających artykułów, poświęconych istocie języka polskiego, a więc jego fonetyce i składni. Chłop łowicki, nie znając słownika ani zapisu języka, był skazany na tworzenie języka. Nigdy też nie mylił się w języku, gdyż błędy chłopa stawały się normą. On tworzył język, a poprzez język kulturę chłopską, która zawsze stanowiła dorzecze zasilające kulturę narodową. Miała też zawsze charakter sakralny, gdyż pracujący na roli chłopi zapominali o całym Wszechświecie, skupiając uwagę na życiodajnej ręce Boga, któremu wyrywa się wszystkie dary.

Wautentycznej kulturze chłopskiej, a taką  była kultura Księstwa Łowickiego, język był konkretny i precyzyjny. Księżak nazywał rzeczy imionami, nie omówieniami czy symbolami. Jeśli pojawiał się  nowy fakt, rzecz czy zjawisko, nazywał to sam z siebie, jak chciał, jak mu dyktowała własna intuicja, jak ów fakt, rzecz czy zjawisko przystawało do jego doświadczenia. Przypominał więc pod tym względem prawdziwego poetę.

Współczesna kultura księżacka, jak kultura chłopska w ogóle, przegrywa z napierającą cywilizacją, nawet tak rachityczną, jak w polskim wydaniu. Chłopskim światem zawładnął standard, taki sam jak wszędzie, taki sam konsumpcjonizm i aspiracje wyłącznie materialne. Skończyła się już księżacka muzyka, tak jak księżacki świat. Jeśli Księżacy śpiewają jeszcze swoje pieśni, to już ich nie tworzą. Jeśli mówią wolną chłopską mową, to już tylko ci najstarsi, na wymarciu. I właśnie tę wspaniałą kulturę, której fundamentem był własny język, gwara, ocaliła w swych pracach rodowita Księżanka, wielka uczona polska, profesor Halina ze Świderskich Koneczna.

 

KH nr 1 (28), 1 kwietnia 2010   

(Dobiesław Jędrzejczyk)

Komentowanie nie jest możliwe.