Historia, którą opisujemy w najnowszym numerze naszego tygodnika byłaby niewiarygodna, gdyby nie była prawdziwa.

Rys. Jacek Rutkowski

Piszemy o nauczycielu, który odbywał staż w technikum na Blichu w Łowiczu, podszedł do egzaminu na stopień nauczyciela mianowanego, zdał go, ale kuratorium błyskawicznie przeprowadziło kontrolę, w wyniku której egzamin unieważniono. Kontrolerem był człowiek, który wcześniej miał być w składzie komisji egzaminacyjnej, ale na egzamin nie dojechał. Dopatrzył się błędów w procedurze – ale innych egzaminów przeprowadzonych tego dnia nie kontrolował, uznał, że nie ma takiej potrzeby. Tylko ten jeden.

Zagadkowa historia samotnego nauczyciela stającego w obliczu urzędniczej – choć nieuprawnione byłoby stwierdzenie, że bezosobowej – machiny kuratorium, w całości do przeczytania w najnowszym wydaniu naszego tygodnika, także w jego wersji cyfrowej.

3 komentarze

  1. Państwo w państwie.

  2. wilkowyje…..wilkowyje……

  3. Jeśli w składzie komisji były 3 osoby, pan z kuratorium nie dojechał, a dyrektor był, ale wyszedł (w sumie to dziwne) to kworum było, jak można na tej podstawie egzamin unieważnić i utrudniać komuś awans? Po co?

Skomentuj

Twój adres email nie zostanie opublikowany.