Problemem jest przestępczość nieletnich – mówi podinspektor Jacek Banachowicz, komendant powiatowy policji w Łowiczu. I na przeciwdziałanie jej chce położyć nacisk.

 

Zanim przed kilkoma tygodniami powierzono mu szefostwo Komendy Powiatowej Policji w Łowiczu, podinspektor Banachowicz kierował komendą w Koluszkach, a jeszcze dawniej miał pod sobą komisariat w dzielnicy Łódź Górna. Ma więc możliwość porównania charakteru i skali zagrożeń dla bezpieczeństwa u nas i gdzie indziej. – Nieźle to wygląda – ocenia. Zdarzeń, z którymi ma do czynienia policja, jest wprawdzie więcej niż w Koluszkach, ale to wynika z charakteru miasta. – Łowicz tętni życiem, tu dużo się dzieje. Stąd inny jest charakter działań policjantów, inaczej planujemy siły – mówi. O ile w poprzedniej placówce uwagę musiał koncentrować na targowiskach w Rzgowie i Tuszynie, o tyle tutaj najwięcej dzieje się w samym mieście. Pod tym względem Łowicz przypomina duże miasta, a nie małe, uśpione Koluszki.

 

Przy czym komendant uspokaja od razu, że najcięższa przestępczość, charakterystyczna dla wielkich aglomeracji, do nas dociera jedynie odpryskowo, nie stanowiąc zagrożenia dla przeciętnego mieszkańca. Uważa, że dla zwykłego obywatela bardziej dotkliwe jest któreś z kolei włamanie do komórki na osiedlu niż gangsterskie wojny.

Pijany nieletni nie będzie miał spokoju

Jest natomiast obecna w Łowiczu, i to zadziwiająco silnie, przestępczość nieletnich, także kojarzona przecież zwykle ze środowiskiem wielkomiejskim. Chodzi o rozprowadzanie narkotyków, wymuszenia w społeczności szkolnej czy na osiedlu, pobicia, alkohol. Często o zdarzeniach z tym związanych nie ma zawiadomień, wiedza o nich nie dociera nawet do rodziców – ale to ma miejsce. Dlatego komendant już zwiększył dwukrotnie obsadę zespołu zajmującego się przestępczością nieletnich i zapowiada, że będzie ją konsekwentnie zwalczał. – Każdego nietrzeźwego nieletniego, którego zatrzymamy, doprowadzimy do ujawnienia, kto mu dał alkohol lub gdzie go kupił – mówi. W tym drugim przypadku doprowadzimy do cofnięcia koncesji na sprzedaż. Jeśli nie będzie chciał mówić, to wezwiemy rodziców. Gdy i oni nie będą chcieli współpracować, wyciągać konsekwencji, będziemy zawiadamiać sąd, by sprawdzał, czy rodzice prawidłowo sprawują opiekę nad dzieckiem. Jeśli ograniczymy alkohol, wiele spraw się uspokoi – jest przekonany podinspektor Banachowicz.

Kamizelki dla chodzących po szosach

Gęsta sieć ruchliwych dróg to kolejny wyróżnik powiatu. Komendant zamierza poprosić wójtów okolicznych gmin, by zakupili dla 10% swoich mieszkańców kamizelki odblaskowe. Teraz dzień się wydłużył, ale ani się obejrzymy, a będzie jesień, a nawet i teraz większość dzieci i osób starszych chodzi poboczami dróg bez jakichkolwiek odblasków, narażając swe życie. Dla tych dwóch grup kamizelki są szczególnie potrzebne. W Koluszkach udało mu się namówić gminy do współpracy, akcję rozpropagowano m.in. także w kościołach – w efekcie czego ilość wypadków, których ofiarami byli piesi, zmalała o 10-15%. A dla miasta, w którym są chodniki i oświetlenie, ma komendant inną propozycję: będzie chciał namówić burmistrza do współpracy przy szkoleniu młodzieży z zasad bezpieczeństwa.

Pijany rowerzysta to też zagrożenie

 

Pytaliśmy komendanta, jak odnosi się do faktu, że większość przypadków interwencji policyjnych wobec nietrzeźwych użytkowników dróg to są zatrzymania pijanych rowerzystów. Czy rzeczywiście oni stanowią największe zagrożenie? Czy nie jest to po prostu dla funkcjonariuszy łatwy kawałek chleba? Jacek Banachowicz odpowiada, że to nie jest tak, że policja uwzięła się na pijanych cyklistów. Nie ma też mechanizmów finansowych, które by do tego skłaniały. Przeciwnie, komendant główny zmienił sposób rozliczania jednostek tak, że ilość tego typu zatrzymań nie ma wpływu na ocenę jakości pracy.

Jest po prostu tak – przekonuje podinspektor Banachowicz – że ci rowerzyści sami wchodzą, czy raczej wjeżdżają policjantom w ręce. Są po prostu często pijani, jadą zygzakiem. Patrol nie może tego nie zauważać, funkcjonariusz nie może się odwracać. A nacisk przy kontrolach jest i tak kładziony na samochody – bo pijany kierowca to groźba jeszcze większa.

 

Bez obaw o Chinatown

Wreszcie problem, który zaczyna majaczyć na horyzoncie: budowa autostrady. Setki mężczyzn skoszarowanych z dala od domu, wykorzenionych, spragnionych po pracy rozrywek. Dwa odcinki autostrady A2 w pobliżu Łowicza będą budować firmy chińskie. Wygrały kontrakty oferując ceny określane przez konkurencję jako dumpingowe. Jak zejdą z kosztów, by zarobić? Czy przywiozą swoich ludzi, którym zapłacą chińskie, czyli groszowe stawki? Tego jeszcze nie wiemy. Ale komendant nie obawia się tego. – Nie postrzegam Chińczyków jako grupy, która mogłaby nam  tu generować przestępstwa – mówi. Nawet gdyby tu przyjechali, to będzie to grupa zdyscyplinowana. Większym problemem mogą być naruszenia praw pracowniczych.

(Wojciech Waligórski)

Komentowanie nie jest możliwe.