Zapełnione parkingi, długie kolejki, pustoszejące półki. Tak wczoraj wyglądały łowickie markety, dzisiaj sytuacja jest podobna.

O tym, że mieszkańcy robią wzmożone zakupy na niektóre produkty pisaliśmy tutaj oraz w najnowszym numerze NŁ. Wczoraj około godziny 11, premier Mateusz Morawiecki podjął decyzję o zamknięciu szkół. Te mają być nieczynne od poniedziałku, jednak w tym tygodniu dzieci mogą jeszcze przebywać pod opieką nauczycieli, jeśli zajdzie taka potrzeba.

Po konferencji w łowickich sklepach zaczął się wzmożony ruch. Jadąc do jednego z marketów mieszkańcy spotykali się z pełnymi parkingami, stali w długich kolejkach i chętnie wypełniali sklepowe wózki. Wcześniej był zauważalny nieznacznie większy popyt głównie na takie produkty jak makaron, ryż i środki czystości.
Teraz zainteresowanie mieszkańców jest znacznie większe. Klienci kupują głównie produkty długoterminowe takie jak: konserwy, mrożonki, pasztety, dżemy ale też na mięso, napoje, mleko, sery. Widać też duże zapotrzebowanie na papier toaletowy, chusteczki higieniczne, mydła, środki czystości do powierzchni. Jedni kupują, bo obawiają się wirusa, inni bo kupują inni, są też tacy, którzy obawiają się zamknięcia sklepów i ograniczenia dostaw.

– Nie chcę, żeby doszło do sytuacji, w której będę potrzebowała trochę ryżu, a go nie będzie – tłumaczy jedna z klientek. – To mi się nie zmarnuje. Jeśli ktoś ma grypę, to musi siedzieć w domu. Jeśli ja zachoruję, to będę już miał te produkty. Gdybym ja zachorował, to jakoś bym to przeszedł. Bardziej boję się o moje dzieci. Nie chcę też dopuścić do takiej sytuacji, że czegoś zabraknie. Mam znajomego za granicą i tam w sklepach naprawdę nic nie ma – komentuje młody tata.
– Ludzie boją się, że u nas w mieście też będzie wirus i wprowadzą kwarantannę. W takim przypadku lepiej zrobić większe zapasy – dodaje inna klientka.

– Robię takie zakupy, żeby nie wychodzić z domu. Jak wirus się rozprzestrzeni, lepiej będzie jak ograniczymy kontakt z ludźmi. Warto się na to przygotować – przyznaje kolejny kupujący.

Mieszkańcy boją się też tego, że zabraknie dostaw.
– Może nie dowiozą towaru? Ludzie boją się, właśnie tego. Zamkną granice i będzie utrudniony dostęp do produktów – komentuje jedna z kobiet. – W Łodzi są puste półki, tutaj też tak będzie – dodaje.
Jednak wśród kupujących są też tacy, którzy nie potrafią zrozumieć tych wzmożonych zakupów. – Ludzie chyba szykują się na koniec świata. Zupełnie tego nie rozumiem. To co się dzieje nie jest normalne. Uważam, że na razie nie ma co panikować – przyznaje młoda kobieta.

– Dlaczego ludzie dzisiaj tak oszaleli? Kolejki pełne, nie można nawet wyskoczyć, żeby coś kupić – zastanawia się mężczyzna, który postanowił zrobić codziennie zakupy. – Wróciłam z pracy, chciałam zrobić zwykłe zakupy, a tu takie tłumy ludzi – komentuje inna klientka.

Można zrozumieć niepokój, jaki może panować wśród ludzi, jednak warto zachować rozwagę w przygotowaniu zapasów. Zapewnienie potrzebnych środków do codziennego funkcjonowania jest istotne. Należy jednak pamiętać, żeby robić to z głową i nie dać się ponieść emocjom. Na chwilę obecną zostały zamknięte jedynie placówki oświaty i instytucje kultury. Sklepy pozostają otwarte.

4 komentarze

  1. Gspoland

    Jedno zastanawia to ze papier taletowy znika z półek to czym ludzie do tej pory podcietali dupska????????🤔

  2. Ludzie jaki to jest pic to się w głowie nie mieści. Wszyscy lecą do marketów kupować żywność. Krzyczą ze dezynfekuja sklepy koszyki. Zobaczcie jakie koszyki są w Biedronce na Górkach. W Internecie puszczają fame ze biedronka prowadzi parową dezynfekcje koszyków w 90 stopniach a tym czasem w biedrze na łęczyckiej rąsie przyklejają się do uchwytów a na dnie kosza mozna pyry skrobać a co lepsze ludzie wsadzaja do sklepowych wózków dzieci i depcza nogami. Brawo Wy

  3. Ludziom się całkiem poj…ło w głowach. Dziękuję.

Skomentuj

Twój adres email nie zostanie opublikowany.