Łowiczanin Marcin Klimczak ma do pokonania jeszcze ponad połowę trasy regat „Setką przez Atlantyk”, w których wystartował w listopadzie z Portugalii. Jest ostatnim spośród jej uczestników, znacznie oddalonym od pozostałych skipperów, ale widać, że nie zrezygnował z dopłynięcia do celu.

Marcin Klimczak na swojej "Setce" na kei Akademickiego Klubu Morskiego w Gdańsku, we wrześniu tego roku. fot. Żeglarski.info
Marcin Klimczak na swojej “Setce” na kei Akademickiego Klubu Morskiego w Gdańsku, we wrześniu tego roku. fot. Żeglarski.info

Jego pozycję można śledzić na portalu www.zeglarski.info w zakładce Tracking – Setką przez Atlantyk 2016. Na tym samym portalu zamieszczony jest już bardzo ciekawy wywiad z Lechem Stochem z Krakowa, który jako pierwszy ukończył regaty. Na swoim jachcie „Giga” pokonał ponad 3.000 mil morskich na Atlantyku w 29 dni, 10 godzin i 33 minuty. Przy czym pokonanie etapu z Sagres w Portugalii na Teneryfę zajęło mu 6 dni, 20 godzin i 50 minut. Z Teneryfy na Karaiby płynął 22 dni, 13 godzin i 43 minuty.

Marcinowi Klimczakowi zajmie to na pewno znacznie więcej czasu, ale też nie nastawiał się na bicie żadnych rekordów, o czym mówił w rozmowie z nami, jeszcze wtedy, gdy był w porcie i możliwy z nim był kontakt telefoniczny. Żeglarski.info znacznie oddalenie łowiczanina od regatowego peletonu tłumaczy tym, że nasz żeglarz ma mniejsze doświadczenie niż pozostali uczestnicy regat oraz większe obciążenie.

Za Marcin Klimczaka trzymamy zatem nadal kciuki, życząc mu pomyślnych wiatrów.

1 komentarz

Skomentuj

Twój adres email nie zostanie opublikowany.