Motocross to jedna z popularnych dyscyplin w naszym powiecie. Łowicki Klub Motorowy działa bardzo prężnie i  na torze w Serokach organizuje cykliczne treningi i imprezy. Epidemia koronowirusa zawodnikom i działaczom pokrzyżowała nieco plany.

Fot.: Paweł Wizgier FB.

W miniony weekend miała się odbyć w Serokach II Runda Mistrzostw Okręgu Łódzkiego w Cross Country 2020, jednak została przełożona na 27 września 2020 roku. Przy tak trudnej sytuacji zastanawialiśmy się co robią teraz reprezentanci łowickiego klubu. Czy jeżdżą na motocyklach, czy przygotowują się fizycznie. Na kilka pytań odpowiedział najbardziej doświadczony „rider” Paweł Wizgier – najlepszy zawodnik Ziemi Łowickiej w motocrossie. Jego najlepsze wyniki to rok 1998, który kończył dorobkiem 10-krotnego mistrza Polski Strefy Centralnej. Udało mu się zakwalifikować do Mistrzostw Świata w Super Crossie. Jeździł wtedy motocyklem Kawasaki 125, dwusuwową maszyną. Okres od 1993 do 2000 był dla niego najlepszy. 

Obecnie ściga się  na najwyższym poziomie w klasie MX Masters, gdzie konkurencja jest bardzo mocna, a wyniki zbliżają się niekiedy do klasy open. W tamtym sezonie zdobył wicemistrzostwo Polski w tej kategorii wiekowej. O obecnej sytuacji oraz planach na kolejne stary rozmawiał z nim Zbigniew Łaziński.

Paweł, mieliśmy rozmawiać o starcie na torze w Serokach, to miała być Twoja inauguracja sezonu.
– No tak miało być, ale niestety… Sytuacja jest niecodzienna i nadzwyczajna. Zdrowie jest ważniejsze, ale faktycznie szykowałem się na swój pierwszy start w Serokach. Mocno się przygotowywałem, ale wszystko musiałem pozmieniać. Mam nowy motocykl – Yamacha YZ25QF 2020 i nadal czeka na swój pierwszy start i na pierwsze uruchomienie. Jeszcze na nim nie jeździłem.

Czyli forma miała być na minioną niedzielę?
– Dokładnie tak. Miałem szczegółowy plan przygotowań. Jazdy motocyklem i przygotowanie fizyczne. Wszystko szło zgodnie z planem, jednak nie udało się . Tak już czasem bywa. Cieszę się jednak, że jestem zdrowy i mogę szlifować formę fizyczną.

Jak teraz wyglądają wasze treningi, jeździcie na motorach w lesie?
– Fachowcy mówią, że w lesie jest bezpiecznie. Tam gdzie nie ma ludzi można wychodzić. W sumie tak pewnie jest, ale w motocrossie jest jeszcze jedna sprawa. To sport niebezpieczny i łatwo o wypadek. Z tego powodu podeszliśmy do sprawy poważnie i nie prowadzimy treningów motorowych na torze. To zbyt ryzykowne. W obecnej sytuacji, gdzie służba zdrowia ma ogrom pracy nie będziemy jej narażać na dodatkowe przypadki. Może okazać się tak, że stanie się coś złego i nie będzie miał nam kto udzielić pomocy, a wiadomo, że w motocrossie wypadki się zdarzają.

Jak podtrzymujecie formę?
– Ja i pewnie większość zawodników dużo biega i buduje swoją motorykę. Wytrzymałość w naszym sporcie jest bardzo ważna. Po za tym wykonuję ćwiczenia w domu, bo przecież wszystkie obiekty są pozamykane. Ale jest taka możliwość, zatem trzeba się dostosować.

Jak widzisz dalsze tygodnie przygotowań i jak myślisz, kiedy zaczniesz jeździć?
– Dopóki sytuacja się nie wyjaśni będę kontynuował treningi w terenie i w domu. Jak już będzie coś wiadomo to skoryguję swój plan startów. Cały czas parzę na swój nowy sprzęt i nie wiem, czy za tydzień nie odpalę maszyny i ruszę na próbne jazdy. Nie wykluczam tego.

 Paweł, jakie cele na ten rok są postawione?
– Cel jest jeden, jasno sprecyzowany. Było wicemistrzostwo Polski, teraz czas na mistrza!. Chcę wygrać rywalizację w klasie Masters. Wiem, że to bardzo trudne zadanie, ale możliwe do osiągnięcia. Mam motywację do pracy i wierzę w końcowy sukces. W poprzednim sezonie pojawił się pomysł, aby wystartować w Pucharze Świata weteranów, ale na dzień dzisiejszy moje plany międzynarodowe są zawieszone. Może kiedyś…

 

Skomentuj

Twój adres email nie zostanie opublikowany.