Mieszkańcy Łowicza dzwonią do Miejskiego Zakładu Komunikacji z pretensjami, mają wiele uwag dotyczących opóźnień, ale nie tylko.

W zakładzie powiedziano nam jednak, ze sytuacja na drogach jest od rana gorsza niż tragiczna. Niskopodłogowe autobusy nie w stanie przejechać tam, gdzie powstały na drogach wysokie zaspy śnieżne. Autobusy zakopały się na drogach: w Dąbkowicach (autobus MZK wymijał się na drodze z innym autobusem i zjechał do rowu), Świącu, Małszycach, na Bratkowicach a nawet na Blichu. Niektóry jeszcze stoją w zaspach, nie tylko dlatego, że nie mogą wyjechać, ale dlatego, że pojazdy odmówiły posłuszeństwa.

Na terenie miasta skargi dotyczą też przystanków autobusowych, MZK. odkopał większość z ich po pierwszych opadach śniegu, ale dziś są znowu zasypane. W biurze zakładu powiedziano nam, że w terenie są już pracownicy, którzy starają się usunąć z nich śnieg. To, tak jak i na drogach jest syzyfowa praca, śnieg bowiem jest zaraz ponownie nawiewany.

Autobusy na linii nr 1 – mają 5 – 10 minutowe opóźnienie, ale swoją trasę kończą na parkingu Opakometu, na pętlę w Strzelcewie nie dojeżdżają; autobusy linii 2 i 3 mają opóźnienia dużo większe, ponad 20-minutowe. Na tych liniach też mogą być skrócone trasy i autobusy nie dojadą dziś do Dabkowic, Świąc, czy do Seligowa.

Problemów dziś nie było na linii nr 5, autobus do Łyszkowic dotarł bez problemu

(tb)

Komentowanie nie jest możliwe.