W ostatnich dniach na Oddział Ginekologiczno-Położniczy szpitala w Łowiczu na planową cesarkę trafiła pacjentka, u której wystąpiła gorączka. Lekarze obawiając się, czy nie jest to zarażenie koronawirusem, odesłali ja do szpitala zakaźnego w Zgierzu.

Tam jednak kobiecie nie wykonano badań, odesłano ją z powrotem do Łowicza, aby tutaj odbył się planowany poród. W Łowiczu odbył się poród i pobrano wymaz z dróg oddechowych do badania – i przekazano próbkę do laboratorium.

Powstał niepokój, bo choć łowicki szpital ma kilka kondygnacji, oddziały są umieszczone w pewnym stopniu oddzielnie, to jednak działa w jednym budynku (oczywiście z wyjątkiem oddziału w Stanisławowie), a wielu przypadkach, gdy w szpitalu stwierdzono zagrożenie epidemiologiczne, po tym, jak u pacjenta rozpoznano COVID-19, służby sanitarne zamykały całą placówkę.

A to oznaczałoby konieczność ewakuacji pacjentów, którzy wymagają hospitalizacji. W takich sytuacjach największa obawa jest o pacjentów Oddziału Intensywnej Terapii – na którym jest komplet pacjentów.

Wyniki badania miały być znane dzisiaj rano. Niestety, jeszcze nie dotarły do szpitala. Może się okazać że poznamy je dopiero po południu.

Wszystkie powyższe informacji uzyskaliśmy w kilku źródłach.

Komentowanie nie jest możliwe.