„Goplana” Władysława Żeleńskiego miała być tą operą, która, po „Fauście” Antoniego Radziwiłła i „Don Giovannim” Mozarta, miała być kolejną plenerową propozycją nieborowskiego muzeum, wystawienie dzieła było planowane na 12 września. Nie będzie: plany pokrzyżowała epidemia. Kurator Monika Antczak zapowiada jednak, że „Goplanę” zobaczymy i usłyszymy za rok.

Do września sporo czasu, powszechne jest oczekiwanie i nadzieja, że życie zacznie wracać do normalności już w maju, może w czerwcu – ale plany wystawienia „Goplany” wirus jednak pokrzyżował. Po pierwsze uniemożliwił rozpoczęcie prób muzyków tworzących pałacową orkiestrę La Scoperta z solistami. Próby powinny się już zacząć, a spotykać się nie można. Muzycy pracują na co dzień w większości w Teatrze Wielkim – Operze Narodowej, tam też spektakle się nie odbywają, wszystkie premiery z wiosny przeniesione są na wrzesień – to też uniemożliwia wrześniowy event w nieborowskim parku. Trzecia przyczyna to brak możliwości ubiegania się w obecnej sytuacji o granty finansowe na ten cel.

Opera “Don Giovanni” w Nieborowie, wrzesień 2019 r.
fot. Tomasz Bartos

Kurator Muzeum w Nieborowie i Arkadii Monika Antczak mówi jednak, że stara się dopatrywać pozytywnych stron tej sytuacji. Po pierwsze nie zrezygnowała z reżyserii Jitka Stokalska, ta sama, która reżyserowała dwa poprzednie plenerowe spektakle przed pałacem. Obecnie dopracowuje koncepcję spektaklu, zmienia nieco jego wizję. Po drugie, z większym spokojem będzie mogło postępować rozpoczęte już szycie kostiumów, więcej też będzie czasu na przygotowanie projekcji multimedialnych. Na pewno wystawiony zostanie w pierwszej połowie września 2021 roku.

A dlaczego „Goplana”? – A dlaczego nie? – odpowiada ze śmiechem Monika Antczak. „Faust” w 2018 r. miał być z początku jednorazową inicjatywą, ale znakomite jego przyjęcie zmobilizowało zespół muzeum do pójścia za ciosem – i po roku mieliśmy jeszcze lepszego „Don Giovanniego”. – Dlaczego więc nie robić dalej? Opera nie jest zarezerwowana dla przestrzeni wewnętrznych – podkreśla kuratorka, dodając, że plenerowe przedstawienia dzieł operowych są częste np. w arystokratycznych rezydencjach w Wielkiej Brytanii. choć tam pogody są bardziej kapryśne niż u nas. Udało się już w Nieborowie dopracować dobrze współpracującego zespołu, jest orkiestra, zazębia się współpraca ze stowarzyszeniem Polskich Artystów Muzyków. – To nasze wspólne dzieło, uznaliśmy, że będziemy to kontynuować – mówi Antczak.

A Władysław Żeleński, neoromantyczny kompozytor, niemal zapomniany, a w swoim czasie ceniony, uznawany za najlepszego po Moniuszce twórcę polskiej opery i pieśni, zmarł w roku 1921. Za rok będzie więc 100-lecie jego śmierci. „Goplana” go przypomni.

Skomentuj

Twój adres email nie zostanie opublikowany.