KS Pelikan Łowicz zdecydowanie pokonał GKS Bedlno w 5. rundzie Pucharu Polski na szczeblu okręgowym, wygrywając aż 5:0 (1:0), zaś dla LKS Orzeł Nieborów był to niestety ostatni mecz.

Fot.: Paweł A. Doliński.

Nie było wątpliwości, kto “rozdaje karty” w grze pomiędzy Pelikanem a Bedlnem. Biało-zieloni dominowali w każdym elemencie o czym świadczy sam wynik spotkania. Wprawdzie do przerwy zdobyli tylko jedna bramkę, ale stan boiska zdecydowanie utrudniał grę i należało się do niego przystosować. W drugiej odsłonie poszło już zdecydowanie lepiej i szybko wpadały kolejne bramki. Na listę strzelców wpisali się: Krystian Białas (28), Dawid Kieplin 2 (70 i 71), Damian Szczepański (78) i Filip Kowalczyk (80).

– To był bardzo ciężki mecz, bo na dramatycznym boisku, wąskim i nie wiem, kto dopuszcza takie boisko do tych rozgrywek. Szkoda zdrowia chłopaków, szczególnie, że mamy jedną kontuzję. Nie wiadomo co z Warchołem, dobrze że z resztą wszystko w porządku. W meczu mieliśmy przewagę i to zdecydowaną. Dobrze, że wygraliśmy, wysoko i cieszymy się z tego. Wszystkie założenia, które mieliśmy na ten mecz zostały wykonane. Jeden dzień mamy wolny i przygotowujemy się do meczu w niedzielę – podsumował trener Pelikana I, Mykola Dremliuk

Bardzo dobrze radzili sobie z silnym rywalem podopieczni trenera Dawida Ługowskiego, który od poniedziałku przejął prowadzenie drużyny z Nieborowa. Wprawdzie meczem z Unią Skierniewice zakończyli rozgrywki w Pucharze, ale przegrali dopiero w rzutach karnych, po remisie 2:2, a w rzutach karnych zawsze jest jak w ruletce –  nigdy nie wiadomo, komu się uda, a komu nie. Orzeł przegrał, ale po bardzo dobrej grze.

– Znam zespół i wszystkich zawodników z wcześniejszych lat i moim zdaniem jest w nim duży potencjał. Nie wiem dlaczego tak słaby wynik mieli w lidze, ale po dzisiejszym meczu morale wszystkim powinno skoczyć wysoko, bo pokazali tak naprawdę, że te nazwiska, które nieźle wyglądają na papierze, dzisiaj przełożyli na boisko. Graliśmy z Unią Skierniewice. Trener przed meczem zapewniał, że nie będzie stosował żadnej taryfy ulgowej i przyjechali tutaj w składzie, w którym wyjdą w Wasilkowie i chcieli mecz szybko zakończyć. Strzelili dwie bramki, dość bezsensowne z naszej strony, bo jedna po stałym fragmencie, ale i tak graliśmy dobrze w pierwszej połowie. Po przerwie graliśmy tak samo dobrze. Przeciwnik zrobił kilka zmian, wpuścił zawodników świeżych, a my grając konsekwentnie to, co chcieliśmy grać od początku przygotowując się do meczu w Sieradzu, strzelamy dwie zasłużone bramki. W dogrywce i oni i my mieliśmy stuprocentowe sytuacje, mogliśmy nawet wygrać. Natomiast mecz jak najbardziej na plus i chłopcy muszą się podbudować, bo uważam, że miejsce Nieborowa na ostatnim, nie jest zasłużone i ten zerowy dorobek punktowy jeszcze poprawimy. To od nich wszystko zależy. Mają papiery na grę i na pewno z taką wiarą i grą w piłkę, jak dzisiaj, bo podkreślę, że graliśmy z Unią, która jest o klasę wyżej, to bardzo dobry mecz rozegraliśmy – ocenił nowy trener Ługowski. 

5. runda Pucharu Polski na szczeblu okręgowym:
GKS Bedlno – KS Pelikan Łowicz 0:5 (0:1); br.: Krystian Białas (28), Dawid Kieplin 2 (70 i 71), Damian Szczepański (78) i Filip Kowalczyk (80).
Pelikan: Patryk Orzeł – Damian Kozieł, Grzegorz Wawrzyński, Michał Żółtowski, Kacper Kaczorowski (70 Krystian Stolarczyk) – Piotr Piekarski (70 Jakub Bylewski), Patryk Pomianowski (78 Wojciech Mazurowski) – Dawid Kieplin, Damian Warchoł (38 Damian Szczepański), Filip Kowalczyk (85 Kuba Jóźwiak) – Krystian Białas (70 Krystian Rutkowski).

LKS Orzeł Nieborów – Unia Skierniewice Sp. zoo 2:2 (0:2), w rzutach karnych 4:5; br.: Maciej Balik (67) i Volodymyr Molodchenko (82) – Mateusz Stępień (2) i Dawid Przezak (20).
Orzeł: Jarosław Rusek – Bartosz Placek, Piotr Tkacz, Piotr Warchoł, Kamil Bogusz (68 Mateusz Szafarowicz) – Bartłomiej Tkacz, Michał Redzisz – Volodymyr Molodchenko, Dawid Ślązak (65 Michał Świdrowski), Karol Kruk – Maciej Balik.

Skomentuj

Twój adres email nie zostanie opublikowany.