W procesie cywilnym zamierzają dochodzić swoich praw matka i córka, które czują się oszukane przez pracownika firmy, mającej swój sklep w Łowiczu, oferującej okna i drzwi oraz świadczącej usługi remontowe.

Tak wygląda podłoga w mieszkaniu pani Teresy - gdzieniegdzie, np. pod szafkami zostały jej niewielkie fragmenty, ale na większości powierzchni - jej nie ma. Fot. Agnieszka Antosiewicz
Tak wygląda podłoga w mieszkaniu pani Teresy – gdzieniegdzie, np. pod szafkami zostały jej niewielkie fragmenty, ale na większości powierzchni – jej nie ma. Fot. Agnieszka Antosiewicz

Wnoszą one, że ów mężczyzna wyłudził od nich 30,5 tys. zł i nie wykonał zleconych prac, a lokatorów pozostawił na betonie – i to dosłownie. Działo się to przed Świętami Bożego Narodzenia – tyle, że roku ubiegłego.

Remont ten miał być przeprowadzony w jednym z mieszkań lokatorskich na os. Dąbrowskiego, w którym zamieszkuje Teresa Głogowska. Jej córka, Katarzyna Tront wraz z partnerem i dziećmi przebywa w Anglii, gdzie – jak podkreśla – ciężko pracuje jako sprzątaczka.

Zarobione za granicą pieniądze postanowiła zainwestować w remont mieszkania w Łowiczu, w którym rodzina m.in. wspólnie spędza święta. Od początku jednak panie nie miały szczęścia do fachowców. Pierwszy z nich, mimo że z tzw. „polecenia”, nie wywiązał się ze zleconych prac.

Pani Katarzyna weszła wówczas do jednego ze sklepów, mającego w ofercie okna i drzwi, by zorientować się, jakie są ceny. Jak zeznała przed sądem, w trakcie rozmowy, pracownik sklepu poinformował ją, że firma ta, świadczy też usługi remontowe. Szczegóły polecił omówić jednak z szefem, a wskazał że jest nim A.Z.

Finalnie remont nie został dokończony, kobiety nigdy nie otrzymały zamówionych materiałów, a założona podłoga została zdjęta.

Jak obie strony omówiły sprawę remontu i dlaczego nie został on wykonany przeczytasz w najnowszym numerze Nowego Łowiczanina.

Skomentuj

Twój adres email nie zostanie opublikowany.