Pół roku temu, 25 czerwca Katarzynie i Markowi Kiełbasa z Czarnowa urodziły się trojaczki. Trzy dziewczynki: Madzia, Martynka i Marlenka chowają się zdrowo, są radosne i zaczynają gaworzyć. Są szczęściem dla rodziców, ale też kłopotem, by jednocześnie opiekować się trójką maluchów. Rodzice przyznają, że gdyby nie pomoc rodziców, byłby ogromny kłopot.

Trojaczki zdarzają się bardzo rzadko. W wielu gminach, gdy rodziców spotka takie potrójne szczęście otrzymają pomoc od samorządów. Ostatnio było głośno w telewizji o trojaczkach z trójmiasta. Samorząd ufundował wyprawkę, przydzielił na rok opiekunkę. Gmina Pacyna jednak dotąd nie pomogła rodzinie, choć wójt od kilku miesięcy wie o tych niezwykłych narodzinach.
– Gdy byłam w szpitalu w Łodzi inna kobieta ze Zduńskiej Woli też urodziła trojaczki, trzech chłopców. Tam burmistrz od razu zainteresował się rodziną, dał na dzień dobry po 1200 zł na dziecko na wyprawkę – mówi z nutą smutku w głosie pani Katarzyna. – Pomogła nam tylko jedna sąsiadka, która przyniosła ubranka dla dzieci. Mówiła, że cieszy się, że trojaczki urodziły się na naszej wsi, w Czarnowie.
Dzieci urodziły się w 33 tygodniu ciąży. Madzia ważyła 1440 g, Martynka 1900 g, a Marlena 1720 g. Ostatnie 6 tygodni przed porodem pani Katarzyna była już w szpitalu w Łodzi. Dziewczynki przyszły na świat przez cesarskie cięcie. Marlena urodziła się w czepku, czyli z pępowiną owiniętą wokół głowy.

Ciąża z problemami

Ciąża od początku przebiegała z problemami. Na samym jej początku u pani Katarzyny stwierdzono stan zapalny trzustki i wątroby. Przez miesiąc była w szpitalu odżywiana tylko kroplówkami i wodą. Po powrocie męczyły ją uciążliwe wymioty. Organizm nie przyjmował nawet wody. Znów szpital i kuracja. Po 3 tygodniach wszystko wróciło do normy.
– To był ciężki czas, pełen niepokoju o ciążę – przyznaje pani Katarzyna. – Mnogą ciążę stwierdzono dopiero w 3 miesiącu ciąży. Święta Bożego Narodzenia, Nowy Rok aż do Trzech Króli spędziłam w szpitalu. Później znów krótka przerwa i znów szpital. Bałam się, aby moja niedyspozycja nie spowodowała defektów u dziewczynek. Na szczęście wszystko skończyło się dobrze, dziewczynki są zdrowe.
Przez tydzień, jako wcześniaki, były w inkubatorze, później jeszcze tydzień były w łódzkim szpitalu. Następne dwa tygodnie spędziły w szpitalu w Kutnie, gdzie uczyły się ssać smoczek, bowiem nie miały jeszcze wyrobionego odruchu ssania. Pani Katarzyna po cesarskim cięciu jeszcze miesiąc spędziła w szpitalu. Do domu wyszła 25 lipca.
Teraz jest na urlopie macierzyńskim, który w przypadku urodzenia trojaczków jest przedłużony do 1 roku i 3 miesięcy. Przed ciążą pracowała w GS Bedlno.

600 sztuk pampersów miesięcznie

Utrzymanie troje niemowląt jest kosztowne i pracochłonne. Co miesiąc rodzina musi kupować 600 sztuk pampersów, do tego dochodzi zakup specjalnego mleka, witamin, kosmetyków do pielęgnacji niemowląt, częste wizyty u lekarzy, gdyż wcześniaki są pod specjalną kontrolą. To duże miesięczne koszty, ale też i dużo pracy. Dwie osoby muszą być cały czas, by poradzić sobie z karmieniem i przewijaniem trójki niemowląt. Jak przyznają rodzice, na szczęście dziewczynki są spokojne i nie płaczą po nocach, jak inne dzieci.
– Jestem jednocześnie mamą i tatą, nieraz z dwojgiem dzieci na rękach – mówi z uśmiechem Marek Kiełbasa, ojciec dziewczynek. – Nie raz bywało, że musiałem wracać z pola w pośpiechu, bo trzeba było pomóc przy karmieniu. I tak mamy szczęście, że pomagają nam rodzice, czasami kuzynka ze Skrzeszew i siostra żony z okolic Ozorkowa.
W domu państwa Kiełbasów mieszkają teraz 4 pokolenia: młodzi małżonkowie z trojaczkami, rodzice Piotr i Krystyna Kiełbasa oraz 87-letni dziadek, który też wymaga pomocy przy chodzeniu.
Ciąża mnoga w tej rodzinie to nic nowego, chociaż zwykle były to bliźniaki. Babcia pani Katarzyny też pochodziła z bliźniaków. Teściowa, Krystyna Kiełbasa też miała bliźniaczki, choć kilkadziesiąt lat temu nie było tak rozwiniętej medycyny i dziewczynki zmarły po kilku dniach. W rodzinie są też bliźniaki, które teraz mają po 2 latka.
Jak mówi nam jedna z mieszkanek Czarnowa, w gminie Pacyna już urodziły się trojaczki: było to w 1988 roku, pojawiły się wtedy w pobliskim Rakowie.
Dorota Grąbczewska

 

W skutek akcji udało się już znaleźć dobroczyńców chętnych do ofiarowania wózków po swoich dzieciach. W dalszym ciągu zbieramy najpotrzebniejsze rzeczy: pampersy (rozmiar 2 i 3), ubranka (rozmiar od 80) i mleko dla wcześniaków: Bebilon Pro Nutra2. Dary zbieramy w naszej redakcji w Łowiczu (7:00-18:00) oraz w redakcji w Żychlinie (Narutowicza 69), po wcześniejszym zawiadomieniu telefonicznym (796-455-333). 

‼️ZRÓBMY RAZEM COŚ DOBREGO‼️Zróbmy świąteczny prezent dla półrocznych trojaczków z gminy Pacyna! ??? Madzia, Martynka i…

Opublikowany przez Lowiczanin.info Wtorek, 18 grudnia 2018

1 komentarz

  1. Trzeba im pomóc