Podopieczni trenera Pawła Kutkowskiego, po zmiennej grze w obydwu połowach, zostali ostatecznie pokonani u siebie w meczu 4. kolejki I ligi wojewódzkiej juniorów młodszych B1 przez AKS SMS II Łódź 3:2 (2:0).

Fot.: Paweł A. Doliński.

Biało-zieloni położyli pierwszą połowę spotkania z  AKS SMS II Łódź. Źle rozpoczęli i poziom gry w ich wykonaniu był słaby do gwizdka kończącego pierwszą odsłonę. Efektem tego były dwie szybko stracone bramki. Dopiero w drugiej połowie sytuacja uległa zdecydowanej zmianie. Na plan pierwszy wyszła duża motywacja i wola walki o trzy punkty. Biało-zielonym szybko udało się odrobić straty. Już cztery minuty po wyjściu z szatni Paweł Graczyk umieścił piłkę w bramce SMS-a, po kolejnych trzynastu doprowadził do remisu. Niestety nie wszystko wyszło tak, jakby tego chcieli. Pelikan nie zdołał podwyższyć wyniku, a były ku temu dwie dobre okazje, ani doprowadzić jednego punktu do końca spotkania. W doliczonym czasie gry rywal wykorzystał błąd gospodarzy i przekuł ją w swój sukces. 

Swoimi spostrzeżeniami z meczu podzielił się trener Kutkowski: – Zaczynając od początku – nie za dobrze weszliśmy w mecz. Pierwsza połowa była w naszym wykonaniu bardzo słaba. Nie realizujemy założeń taktycznych, przegrywamy środek boiska. Szczerze sobie trzeba powiedzieć, że źle to wyglądało w pierwszej połowie, a do tego jeszcze straciliśmy dwie bramki, których spokojnie można było uniknąć. Pomimo słabej gry, przeciwnik nie stworzył jakiś bardzo dogodnych sytuacji, przeciwnik strzelił bramki po naszych prostych błędach. Nie ma co opowiadać o pierwszej połowie, bo była ona w naszym wykonaniu bardzo słaba. 

– W przerwie postanowiłem od razu poprzesuwać zawodników na pozycjach, zrobić zmianę i to przyniosło efekt, a w szczególności w  środku boiska. Zawodnicy, którzy w drugiej połowie grali w środku boiska, zdecydowanie lepiej sobie poradzili, poukładali i ta druga połowa wyglądała już zdecydowanie lepiej. Widać to było również po bramkach, które strzelamy. Reagujemy dobrze na męską rozmowę, przeprowadzoną w szatni. Musiałem potrząsnąć zespołem, obudzić ich i to zadziałało. Po przerwie wyszedł inny zespół, mocniej zaangażowany, z większą agresją sportową i to szybko przyniosło efekt w postaci bramek, a jak wpadła bramka, to i wiara wróciła i mobilizacja była coraz większa. Szybko wpadła również druga bramka. Ta druga połowa była naprawdę dobra, nawet ze wskazaniem na nas, gdyż przeciwnik stworzył mniej sytuacji niż my. Do momentu, w którym wyrównaliśmy, to my byliśmy drużyną prowadzącą grę. Pod koniec drugiej połowy to wszystko się wyrównało, przy stanie 2:2 jedna i druga drużyna dążyła do tego, żeby wygrać mecz i my ok. 80. minuty mieliśmy bardzo dogodną sytuację do bramki. Zresztą już wcześniej Antoni Knera nie wykorzystał sytuacji, zabrakło jednak trochę szczęścia i ułożenia stopy. Natomiast później, w 80. minucie, Hubert Kania w mega korzystnej sytuacji, bo na 11 metrze traci piłkę w okolicach bramki, którą zabiera Marcel Frątczak, wykłada Kani, a ten przestrzela. Po meczu było mu bardzo przykro z tego powodu, ale takie sytuacje się zdarzają. Jak się nie strzela w sytuacji we wcześniejszym fragmencie gry, to się w końcówce traci. I my jesteśmy tego przykładem. Straciliśmy bramkę w doliczonym czasie gry, a minutę wcześniej dostaliśmy pierwsze ostrzeżenie, bo przeciwnik  uderzył w poprzeczkę. Nie wyciągnęliśmy wniosków i w doliczonym czasie gry dostaliśmy bramkę. Szkoda punktu, który uciekł w ostatniej chwili, tym bardziej, że w drugiej połowie zespół pokazał kawał charakteru, mobilizował się, potrafił wyciągać wnioski z niekorzystnego wyniku 0:2 na 2:2. A przy odrobinie wyrachowania boiskowego można było prowadzić ten mecz, a my go przegraliśmy. Taka jest piłka nożna i nic się nie zrobi. Mogłem tylko chłopakom pogratulować, co zrobiłem w szatni, drugiej połowy, ale powiedziałem też, że nie możemy grać tak słabo w pierwszej połowie, a z takim zaangażowaniem w drugiej połowie. One muszą być na takim samym poziomie, a najlepiej na takim, jak była druga. I to jest główny wniosek z tego meczu. Do tego wszystkiego musimy unikać głupich bramek, bo straciliśmy je dzisiaj dając prezenty przeciwnikowi. My musimy się napracować, żeby strzelić bramkę, a dajemy prezenty przeciwnikowi. Dlatego przegrywamy ten mecz – dodał.

Przegrana powoduje, że Pelikan zajmuje przedostatnie miejsce w tabeli wyników ligowych. 

4. kolejka I liga wojewódzkiej juniorów młodszych B1:
KS Pelikan-2003/04 Łowicz AKS SMS II Łódź 2:3 (0:2); br.: Paweł Graczyk 2 (49 i 62) – 3 (10, 25 i 90+1).
Pelikan-2003/04: Mikołaj Pietrzak (46 Kacper Olesiński) – Jonatan Politowicz, Kacper Olak, Bartosz Wojciechowski, Szymon Dębski (50 Mateusz Kołaczyk) – Wiktor Matyjas (30 Sebastian Kutkowski), Kacper Kosmowski (70 Hubert Kania) – Marcel Frątczak, Kacper Stępień (46 Fabian Pliszka), Krzysztof Kłos (60 Antoni Knera) – Paweł Graczyk (85 Mateusz Motyl).
Żółta kartka: Fabian Pliszka (1) – Pelikan.

LKS Ceramika Opoczno – ŁKS Łódź SA 0:3
MUKS Stal Niewiadów – GKS Bełchatów SA 0:3
UKS SMS II Łódź – Widzew Łódź SA 1:3

1. Widzew Łódź SA (1) 4 12 19-4
2. GKS Bełchatów SA (2) 4 12 13-2
3. ŁKS Łódź SA (4) 4   6 9-4
4. UKS SMS II Łódź (3) 4   6 15-5
5. AKS SMS II Łódź (7) 4   6 4-13
6. KS Ceramika Opoczno (5) 4   3 5-9
7. KS Pelikan-2003/04 Łowicz (6) 4   3 7-18
8. MUKS Stal Niewiadów (8) 4   0 1-18


5. kolejka I liga wojewódzkiej juniorów młodszych B1 (2019.09.11):
ŁKS Łódź SA KS Pelikan-2003/04 Łowicz (śr, godz. 17.00)
AKS SMS II Łódź – UKS SMS II Łódź (śr, godz. 11.30)
GKS Bełchatów SA – LKS Ceramika Opoczno (śr godz. 15.30)
Widzew Łódź SA – MUKS Stal Niewiadów (śr, godz. 16.00)

Skomentuj

Twój adres email nie zostanie opublikowany.