Paschal Ekwueme, nigeryjski piłkarz, napastnik, spędził w Pelikanie Łowicz tylko jeden pełny sezon, ale zarówno on, jaki i jego żona oraz dzieci, bardzo szybko wrośli w naszą lokalną społeczność.

Rodzina Ekwueme w mieskzaniu na Bratkowicach wraz z przybranym dziadkiem, który na rękach trzyma swojego chrześniaka. fot. Tomasz Matusiak
Rodzina Ekwueme w mieskzaniu na Bratkowicach wraz z przybranym dziadkiem, który na rękach trzyma swojego chrześniaka. fot. Tomasz Matusiak

Ze względu na pracę Paschala w Niemczech podjęli jednak trudną decyzję o opuszczeniu tego miasta, które nazywają swoją drugą ojczyzną. Wyjechali w niedzielę 16 lipca.

Paschal urodził się w Aboh w południowej części Nigerii, u ujścia Nigru do Zatoki Gwinejskiej. Jest jednym z sześciorga rodzeństwa – ma czterech braci, którzy też są piłkarzami oraz siostrę. Trzej bracia także grali bądź nadal grają w polskich klubach. Najbardziej znanym jest Emmanuel, który grał w Ekstraklasie (m.in. w Polonii Warszawa, gdzie trafił po rekomendacji Emmanuela Olisadebe i krótko w Widzewie Łódź), był też reprezentantem Nigerii, zdobył z nią brązowy medal Pucharu Narodów Afryki w 2004 roku.

Do Polski Paschal trafił po raz pierwszy, jeszcze nie na stałe, jesienią 2000 roku. Miał wtedy 18 lat, został ściągnięty do rezerw Polonii Warszawa. Później był też m.in. na krótko zawodnikiem Widzewa Łódź, choć nie rozegrał w nim oficjalnego meczu. Jego sytuacja jako zawodnika nigdy nie była stabilna na dłużej, ponieważ ciągle zmieniał kluby, co wiązało się też z kolejnymi przeprowadzkami – zaliczył epizody w ligach czeskiej i greckiej, ale większość kariery spędził w Polsce: Czarnych Żagań, Olimpii Grudziądz, MKS Kluczbork czy Pogoni Siedlce. Do Polski przyjechał wraz z młodą żoną Sophie, poślubioną jeszcze w Nigerii.

Jak dalej toczyło się jego życie i piłkarska kariera – przeczytasz w najnowszym numerze Nowego Łowiczanina.

Skomentuj

Twój adres email nie zostanie opublikowany.