W czwartek 30 kwietnia przy ul. Lotników w Sannikach można było zobaczyć niecodzienny widok. Na poboczu drogi spał mały lisek. Wyglądał na zagubionego, więc mieszkańcy postanowili mu pomóc.

Tak lisek spał przy drodze Fot. Aleksandra Głowacka

Świadkiem tej sytuacji była Aleksandra Głowacka, która akurat szła do Centrum miasta. – Podeszłam, wyciągnęłam telefon, zrobiłam zdjęcie, a on nadal spał – komentuje. – Nie miałam sumienia żeby go budzić.
Kiedy pani Aleksandra wracała z powrotem, liska już nie było. Okazało się, że w tym czasie zaopiekował się nim Rafał Serwach, który zabrał go na motocykl i zawiózł do mieszkającej nieopodal rodziny – rodziców i swojego brata Tomka Serwacha. – Lisek był u nas, nakarmiliśmy go, oczywiście wszyscy byliśmy w rękawiczkach – opowiada Rafał. Rodzina skontaktowała się też z weterynarzem, który oznajmił, że lisa prawdopodobnie szuka jego matka, poradził więc, by zabrać go w miejsce, gdzie mogą być lisie nory. Tak też zrobił brat Rafała, Tomek.

Lisek nakarmiony przez rodzinę Serwachów, Fot. Tomasz Serwach

Jednak historia na tym się nie kończy, bo w piątek 1 maja lis ponownie pojawił się na ulicy. – Chodził, poszczekiwał, jak malutkie dziecko. W ogóle się nie bał, podchodził do ogrodzenia, do nas. Bałyśmy się z moją sąsiadką, Oliwią Ciecińską, że jakiś pies może mu zrobić krzywdę – relacjonuje Aleksandra Głowacka.
Dodatkowo padało, więc lisek wyglądał na zagubionego, był zmoczony. Panie postanowiły raz jeszcze pomóc mu odnaleźć dom. Wzięły skrzynkę i kawałkiem mięsa zachęciły go, by do niej wszedł. Pojawiła się przy tym lekka obawa, że mimo wszystko zwierzę może ugryźć. Nie chciały też go dotykać, by nie zostawić na nim swojego zapachu, by lisica nie zrobiła mu krzywdy. Gdy lisek był już w skrzynce, panie zaniosły go w pobliże wysuszonego stawu, który znajdował się nieopodal i tam go wypuściły. Lisek już nie wrócił, zatem prawdopodobnie odnalazł mamę.
– Widziałyśmy małe, zagubione zwierzę i chciałyśmy pomóc. Myślę, że każdy by tak postąpił – jest przekonana pani Aleksandra.

Fot. Tomasz Serwach

4 komentarze

  1. Bravo dla ludzi ktorzy pomogli ! Precz z politykami to dopiero wściekłe gadziny ! Najgorszy typ to polityk myśliwy taki był Szyszko ! Zabijać zwierzęta wycinać lasy ! Zaszczepili w społeczeństwie nienawiść do siebie ! Okupanci nawet tego zrobili a im sie udało ! Kościół polski milczy na ten temat dlatego nie ma prawa byc moralnym przywódca narodu !

  2. Andrzej*

    Lis podejrzanie zachowujący się może mieć wściekliznę i nasza chęć pomocy może być źródłem tragedii jeśli pogryzie człowieka

  3. Forester

    Na przyszłość – nie brać do rąk.

  4. Lisie zagłębie

    u mnie takich lisów to jest pełno – ale niech sobie radzą same – to dziskie zwierzęta – jeśli nie są chore to nie należy im pomagać – muszą radzić sobie same

Skomentuj

Twój adres email nie zostanie opublikowany.