Są w dziejach narodów postacie tajemnicze, o których krążą legendy. Losy niektórych rozwijają się niczym sensacyjny film trzymający w napięciu, choć wydają się nieprawdopodobne, są jednak prawdziwe. Do takich należy postać Zishe Breiberta, syna żydowskiego kowala urodzonego w Strykowie, którego znawcy tematu uważają za protoplastę słynnej obrazkowej i filmowej postaci „Człowieka ze stali”, czyli Supermana.


Początki króla żelaza

Stryków, niewielkie miasteczko leżące na skrzyżowaniu dróg prowadzących do Łodzi, Brzezin, Łowicza, Łęczycy, jeszcze w pierwszych latach XIX w. wyróżniał się od pobliskiego Zgierza czy Łodzi tym, iż liczył więcej od nich ludności! Mieszkańcy zajmowali się głównie krawiectwem, szewstwem i garbarstwem. Znaczną ich grupę stanowili ortodoksyjni Żydzi, dlatego też Stryków był silnym ośrodkiem chasydyzmu. Dokument z 1806 r., ustanawiający gminę żydowską w Łodzi, wymienia strykowską synagogę jako tę, której podlegali ówcześni łódzcy Żydzi.

Rozwój i postępujące uprzemysłowienie sąsiednich miast oraz utrata w 1869 r. praw miejskich spowodowały zastój gospodarczy Strykowa, który stał się jedną z wielu biednych i przeludnionych osad centralnej Polski, wchodzących w skład zaboru rosyjskiego. W takim właśnie miasteczku, w rodzinie żydowskich ortodoksów przyszedł na świat 22 II 1893 r. Zishe Breibert, syn kowala. Podobno już jako trzylatek zaczął pojawiać się w przydomowej kuźni, pomagając ojcu przy pracy. Zapewniło mu to bardzo szybko niezwykłą tężyznę fizyczną, którą wykorzystywał w szkole w starciach z kolegami. Bójki te miały ponoć związek z przejawami dyskryminacji, jakiej doświadczał, ale ich konsekwencją były relegowania z kolejnych szkół.

Kiedy skończył trzynaście lat, dołączył do żydowskiego cyrku przejeżdżającego przez rodzinne miasto. Porzucił kowalstwo na rzecz kariery cyrkowego siłacza, klowna i akrobata. W ten sposób mógł zrealizować marzenia – pokazać swą siłę i zyskać uznanie publiczności. Wraz z obwoźną trupą artystyczną objeżdżał polskie miasteczka, popisując się walką z niedźwiedziami i rozbijaniem stalowymi młotami kamiennych płyt, umieszczonych na klatce piersiowej.

 

Po wybuchu I wojny światowej został zmobilizowany do armii rosyjskiej. Trafił na front, a stamtąd do niewoli w Niemczech, gdzie doczekał końca wojny. Zdecydował się tam pozostać, by zarabiać występami na targach i ulicach. W czasie jednego z takich występów w Bremie zobaczył go dyrektor słynnego Cirkus Busch i zaproponował angaż. Stało się to w roku 1919, a już w początkach następnego roku było o nim głośno prawie na całym świecie.

 

Przygotowano dla niego specjalny program artystyczny, nawiązujący w swojej treści do kowalskiej historii życia młodego mężczyzny. Wkrótce Breitbart został ogłoszony „Królem Żelaza”. Rozrywał łańcuchy, przegryzał monety, wbijał gwoździe gołymi rękami, giął stal jak miękką gumę. 

 

Światowe czołówki gazet donosiły o jego ponadprzeciętnej sile. Kilka pokazowych numerów z jego udziałem wydawało się wręcz nieprawdopodobnych. Zdarzało mu się przytrzymywać dwa konie, które nie mogły ruszyć z miejsca. Podnosił małe słoniątko(!) i przeciągał wozy pełne ludzi, trzymając linę w zębach! Kładł się również na ziemi, a na jego klatce piersiowej układano specjalny pomost, po których przejeżdżał maksymalnie załadowany samochód lub był przeganiany słoń.

 

W 1922 r. Zishe ożenił się z Emilie Ester Weitz, córką niemieckiego rabina. Miał syna o imieniu Ossi, który prawdopodobnie zginął w czasie Holocaustu. W tym samym roku zakupił luksusową posiadłość na obrzeżach Berlina i tam zamieszkał ze swą rodziną. W cyrkach w Polsce i w Europie występowali również jego bracia: Josef i Gershom. Przedstawiano ich jako braci „Breitbarta – Króla Żelaza”.

 

Nowy zbawca narodu żydowskiego

 

Dla Żydów Zishe stał się „Samsonem Potężnym”, biblijną postacią, której nazwa pochodzi od hebrajskich słów: szemesz – słońce lub szamen – silny, siłacz. Był obdarzony nadludzką siłą, którą wykorzystywał do walki z wrogami Izraela. Breitbart pasował do symbolu tzw. „idei muskularnego syjonizmu”, której celem była promocja kultury fizycznej oraz walka ze stereotypowym obrazem cherlawego Żyda. Stał się wzorem dla młodzieży, jednym z symboli organizowanych przez Żydów klubów sportowych Makabi, licznie działających także w Polsce.

Kiedy przybył do Wiednia w 1923 r., społeczność żydowska nazwała to wydarzenie „przybyciem Samsona”. Witano go uroczyście na dworcu, przed którym czekała przystrojona kareta, zaprzężona w dwa śnieżnobiałe konie. Wychodząc z wagonu kolejowego, Breitbart zrzucił z siebie szafirową pelerynę, pod którą krył się strój rzymskiego gladiatora. Podczas występu czarował wszystkich – trzymając w ustach kawałek metalu przymocowany do uprzęży końskich, ciągnął wóz, w którym znajdowało się czterdzieści osób. Tłum wiwatował, a jego występy w Wiedniu trwały blisko trzy miesiące.

Stał się również bohaterem ludowego folkloru, pisano o nim wiersze i piosenki. Ku chwale „Samsona Potężnego” grano i śpiewano specjalny „Marsz”. Utarło się powiedzenie w społeczności żydowskiej, że „jeżeli pomiędzy Żydami znalazłoby się tysiąc Breitbartów, to skończyłyby się prześladowania”. Sam Breitbart napisał w swych wspomnieniach, że będąc jeszcze małym dzieckiem, powiedział rabinowi w strykowskiej synagodze, że chciałby zostać legendarnym „Samsonem”. Ciekawostką jest, że mimo imponującej postury, miał ponoć łagodną, niemal kobiecą osobowość, a ze względu na urodę porównywano go do… Rudolfa Valentino, ówczesnej gwiazdy kina niemego.

Uznanie to nie było jednak powszechne, gdyż wielu uważało, że Żyd nie może być najsilniejszym człowiekiem na świecie. Pomimo tego stał się jednym z najbardziej popularnych artystów estradowych, występował między innymi w USA, gdzie w 1923 r. otrzymał amerykańskie obywatelstwo, dawał dość często występy także w Polsce. „Breitbart leży na gwoździach, unosi jezdnię z końmi, ludźmi, pojazdami” – tak reklamowano na łamach „Republiki” występ siłacza w łódzkim Odeonie. Jego wizerunek wykorzystywano w reklamach i kartkach świątecznych.

Występował również w Cyrku Braci Staniewskich, który m.in. dzięki Breitbartowi stał się niezwykle popularny. Jego występy w tym właśnie cyrku w Białymstoku w 1925 r. przeszły do historii. Po jego przyjeździe witała go na dworcu orkiestra w pełnej gali, pojawili się również rabini. Rozentuzjazmowany tłum wziął Breitbarta na ręce i wprost z dworca zaniósł na postój dorożek. Specjalnie przystrojony powóz odwiózł go do hotelu. Kasa cyrku była oblężona, każdy chciał na własne oczy zobaczyć numer, który wykonywał specjalnie w Cyrku Staniewskich. Po specjalnym torze, który układano na klatce piersiowej siłacza, jeździło dwóch ludzi motocyklami. Gwoździem programu było jednak rwanie łańcuchów przyniesionych przez miejscowych niedowiarków, wątpiących w siłę atlety.
Po występie 8 IX 1923 r. na Orpheum Theatre w Brooklynie krytycy napisali, że pobił wszystkie dotychczasowe rekordy frekwencji. Podobnie było jesienią tego samego roku po występach w Kanadzie i USA. New York Times postać Breitbarta nazwał „zjawiskiem wieków”. Amerykańskie gazety poświęcały mu specjalne kolumny. W Nowym Yorku w okresie Bożego Narodzenia 1923 występował na hipodromie, gromadząc osiemdziesiąt pięć tysięcy widzów i bijąc wszystkie poprzednie rekordy oglądalności. W tym samym mniej więcej czasie dr Morris Fishbein z Detroit oskarżał go o antyamerykanizm, ponieważ Breitbart zalecał przyszłym strongmanom reżim dietetyczny, polegający na spożywaniu surowych warzyw. Ostrzegał też przed spożywaniem zbyt dużej ilości mleka i mięsa.

Zmarł 12 X 1925 r. w dość dziwnych okolicznościach. Trzy miesiące wcześniej podczas występów w Radomiu doszło do nieszczęśliwego wypadku przy wykonywaniu jednego ze standardowych numerów: wbijania gołymi rękami pięciocalowego szpica przez dębową deskę. W trakcie numeru przekuł sobie kolano, a ponieważ szpic był zardzewiały, wywołało to zakażenie krwi, a w konsekwencji zgorzel. W niegroźną ranę wdało się zakażenie i musiano amputować nogę. Choroba jednak postępowała. Wkrótce amputowano mu drugą nogę, aby uchronić przed zakażeniem resztę organizmu. W sumie przeszedł dziesięć operacji, lecz to nie pomogło. Zmarł w Berlinie dwa miesiące po wypadku, mając zaledwie 32 lata. Pochowany został na cmentarzu żydowskim. Na nagrobku jego imię zapisano w wersji używanej w Niemczech – Siegmund. W pogrzebie uczestniczyło tysiące Żydów.

Od kowala do Supermana

Jeszcze przez wiele lat po jego śmierci dobrze prosperowały przedsiębiorstwa, którym patronował. Doszło nawet do tego, że podpisywano jego imieniem i nazwiskiem wysyłane korespondencyjne kursy kultury fizycznej. Dopiero w 1931 r. Federalna Komisja Handlu USA wykryła to oszustwo i nakazała zaniechania wszelkiej działalności handlowej.

Jeszcze za swego życia Zishe wystąpił w dwóch filmach. Jednym z nich był austriacki „Der Eisenkőnig” w reżyserii Maxa Neufelda (z 1923 roku). W roku 1928 niejaki Najman złożył w wytwórni „Velvet Film Production” scenariusz filmu fantazy pt. „Życie Zishe Breitbarta”.

W 2001 r. Zishe Breitbart stał się bohaterem filmu w reżyserii Wernera Herzoga. Zatytułowany „Niezwyciężony” i opatrzony podtytułem „historia prawdziwa”, film z rzeczywistością nie miał wiele wspólnego. Jego akcja działa się w Polsce oraz w Niemczech na początku lat trzydziestych XX w. W rolę głównego bohatera, żydowskiego siłacza Zishe Breitbarta mieszkającego z rodziną na Kresach Wschodnich Rzeczypospolitej, wcielił się fiński strongman Jouko Ahola. Pewnego dnia bohater filmu został sprowokowany przez grupkę osób i w wyniku bójki zdemolował część lokalu. Trafił do cyrku, by zarobić pieniądze na spłacenie wyrządzonych szkód. Tam wygrał walkę z cyrkowym siłaczem, a to zwycięstwo spowodowało, że otrzymał pracę w Berlinie. Występował w Pałacu Okultystycznym, nie był jednak przedstawiany jako polski Żyd, ale jako wcielenie siły i potęgi Niemiec, czyli jako legendarny Zygfryd. Podczas jednego ze swych pokazów skaleczył się i zamiast zdezynfekować ranę, zaproponował, by wszyscy pomodlili się i wypili za jego zdrowie. Wkrótce po tym wydarzeniu zaczął chorować, przeszedł szereg operacji, a w końcu zmarł na kilka dni przed dojściem Hitlera do władzy.

Breitbart był współautorem autobiografii „Mein Lebensgeschichte” (Historia mojego życia), która ukazała się tuż po jego śmierci, oraz poradnika „Power Muscle” (Siła mięśni). Znamienna jest treść tej drugiej pozycji. Oprócz porad dla przyszłych siłaczy, Zishe zamieścił w niej wycinki prasowe z kilku amerykańskich gazet, w których pojawia się określenie: polski siłacz i polski Herkules.

 

Szukając dziś informacji o Breitbarcie, znajdujemy zdanie, że był to amerykański cyrkowiec polskiego pochodzenia, siłacz i aktor estradowy oraz bohater folkloru żydowskiego. American Strength Legends na swoich stronach internetowych pisze o nim, że był polskim Żydem mieszkającym w Berlinie. Uważany jest również za jednego z „ojców” wrestlingu, zapasów w stylu wolnoamerykańskim.

W 1996 r. Jules Feiffer, rysownik i znawca obrazkowych historii napisał w „The Maiami Herald”, że bohater komiksu Superman jest „amerykańskim snem młodocianych Żydów”, dodając, że przybył on nie z fikcyjnej planety Kryton, ale z Mińska, Wilna, Warszawy może z Łodzi, ewentualnie Krakowa. W innym artykule w „The Jewish Daily Forward” porównuje Supermana do Zishe Breitbarta. Autor tych artykułów opierał się na informacjach związanych z wydawcami pierwszego komiksu o Supermanie, który ukazał się 1 VI 1938 r. Wydali go Żydzi, właściciele firmy „DC Comics”, mieszkający w żydowskiej dzielnicy Manhattanu, a pochodzący z terenów dzisiejszej Rumuni i Ukrainy.

(Jacek Perzyński)

Skomentuj

Twój adres email nie zostanie opublikowany.