Dawno już nie widzieliśmy tylu śniętych ryb. Brzuchem do góry płynęły środkiem rzeki, osadzały się na brzegach, leżały w pobliskich rowach. Tego, co płynęło rzeką nie da się opisać. Woda zamieniła się w bagno, a smród panujący w całej okolicy był wprost nie do wytrzymania – emocjonują się mieszkańcy Ziewanic, po tym, co pod koniec lipca zobaczyli w Mrodze.

Śnięte ryby przypłynęły z prądem rzeki z Ziewanic w okolice młyna w Boczkach Domaradzkich. fot. Agnieszka Wojcieszek
Śnięte ryby przypłynęły z prądem rzeki z Ziewanic w okolice młyna w Boczkach Domaradzkich. fot. Agnieszka Wojcieszek

Z czego wynika nagłe pogorszenie stanu wody w rzece, kto je zauważył i gdzie zgłosił? Czy uda się po kilku dniach ustalić źródła zanieczyszczenia rzeki?
Mieszkańcy gminy Głowno, którzy od wielu lat widzą zanieczyszczoną rzekę, bez trudu przypominają sobie czasy, kiedy z uroków Mrogi można było korzystać bez obaw. Wspominają, że wówczas poziom wody w rzece miał ok. półtora metra i nawet z tej odległości widoczny był piasek zgromadzony na jej dnie.
Co się dzieje z wodą w Mrodze przeczytasz w najnowszym wydaniu cyfrowym Wieści lub w tradycyjnym wydaniu papierowym.

6 komentarzy

  1. A może to efekt tych chemikali które wlewają do zalewu w Głownie , co niby mają go oczyścić,podobno to nowatorska metoda,nigdzie nie sprawdzana, efekty widać .

  2. Dlaczego, ja się pytam dlaczego

  3. tak jak wszędzie okoliczni mieszkańcy po nocy wylewają do rzeki zawartość swoich szamb..

  4. Potrzrba minimum 1 metr wody by oczyszczała się samoistnie