Okazuje się, że rywalizacja Pelikana Łowicz z rezerwami świeżo upieczonego Mistrza Polski będzie miała swój ciąg dalszy. Wygląda na to, że Legioniści nie potrafią się pogodzić z porażką i szukają innej drogi do dopisania na swoje konto kolejnych punktów.

 

Pierwotnie Pelikan Łowicz miał zmierzyć się z warszawianami 18 maja 2016 roku o godz. 16.30. Choroba dopadła jednak łowiczan i z tego względu spotkanie zostało przełożone. Nowym terminem wybrano wtorek 24 maja. Zarówno Legioniści, jak i Mazowiecki Związek Piłki Nożnej, wyrazili na to zgodę. Taki termin tak naprawdę nie był wymarzony dla żadnej ze stron. Pelikan w niedzielę miał mecz ligowy z Bronią Radom. – Nie chcieliśmy też już przekładać meczu z Bronią na dzień wcześniejszy. Wszystko wydarzyło się za późno. Wiedzieliśmy, że to jest dla nas terminarz fatalny. To była mordęga dla piłkarzy. W szczególności w meczu z Wartą Sieradz widać było, że jedziemy na oparach – skomentował Bogdan Jóźwiak.

 

Swoje problemy miała również Legia. Mecz z Pelikanem kolidował warszawianom z meczem w Centralnej Lidze Juniorów a więc innych – niezależnych – rozgrywkach. Warszawianie w obu tych ligach korzystali z usług tych samych piłkarzy. Niektórzy z zawodników rywalizujących w III lidze, grywali także w CLJ. Przypomnijmy, wszystkie zainteresowane podmioty wyraziły zgodę na przełożenie spotkania. Mecz we wtorek odbył się już zgodnie z planem, na murawie górą byli łowiczanie. Problemy zaczęły się dzień później…

 

Z obozu warszawian dało się słyszeć głosy, że meczu nie chcieli wcale przekładać i nowy termin był im bardzo nie na rękę. Ponadto mają nagrany trening Pelikana, na którym zawodnicy z wystawionymi zwolnieniami lekarskimi normalnie uczestniczą w zajęciach. Stołeczni zapowiedzieli, że sprawę zgłoszą od razu do prokuratury. Sprawą zainteresowały się media ogólnopolskie informując dodatkowo, że Legioniści liczą na weryfikację wyniku meczu jako walkower na ich korzyść.

 

Cała sprawa budzi niesmak. Z jednej strony są zastrzeżenia do postawy łowiczan, niecodziennie rzuca się oskarżenia o wystawianie nieprawdziwych zwolnień lekarskich? Co jednak takie działanie miałoby ze strony Pelikana na celu, skoro biało-zieloni tylko jeszcze bardziej skomplikowali sobie terminarz? Z drugiej strony, czemu Legia na początku zgodziła się bez zastrzeżeń na przełożenie meczu? Czemu ze wszystkimi rewelacjami czekała do momentu aż przegra spotkanie?

 

Sprawa jest mocno kontrowersyjna, ale także i pokręcona. Do tego budzi ogromny niesmak, a wszystko dzieje się w bardzo newralgicznym momencie sezonu. Lepiej nie myśleć, jakie emocje wzbudziłoby teraz dopisywanie czy odejmowanie punktów w tabeli poszczególnym ekipom.

 

W tym wszystkim najdziwniejsze jest jednak to, że… nie wiadomo czy czekać na dalszy ciąg. Z tego co udało nam się dowiedzieć, Mazowiecki Związek Piłki Nożnej nie rozpatruje w ogóle takiej sprawy…

Mateusz Lis

Komentowanie nie jest możliwe.