Plecionkarze z całej Polski przyjechali dzisiaj do Łowicza, miasta, które lubią, bo tutaj doskonalili swoje umiejętności. Spotkali się w szkole przy Ułańskiej, gdzie w tym roku, lub przed kilku laty uczestniczyli w kursach wikliniarskich.

Większość pracuje normalnie zawodowo, wielu z nich pokończyło studia, niektórzy mają za sobą lata pracy w korporacjach. W pewnym momencie dostrzegli, jak bardzo podobają im się koszyki czy inne wyroby z wikliny, coś sprawiło, że chwycili do ręki pierwszą witkę, spletli ją – i poczuli, że chcą to robić, tak po prostu, dla siebie. Wikliniarze czy plecionkarze – bo o nich mowa – którzy dziś, w sobotę 29 lutego zjechali do szkoły przy ul. Ułańskiej w Łowiczu, to ludzie, dla których praca w wiklinie jest pasją. Chętnie spotykają się w swoim gronie, ale też chętnie opowiadają o tym, co daje im skupienie nad giętkimi wierzbowymi witkami.

Tego fachu, ktoś może nawet powiedzieć, że tej sztuki – bo spod ich palców wychodzą przedmioty zadziwiające czasem finezją kształtów – uczyli się właśnie w Łowiczu, na kursach prowadzonych od kilku lat w murach tej szkoły. Przyjeżdżali tu po naukę z całej prawie Polski, poznali się i polubili. Dlatego na dzisiejsze Ogólnopolskie Spotkanie Plecionkarzy właśnie w Łowiczu nie trzeba było ich namawiać. W najbliższym czwartkowym Nowym Łowiczaninie, 5 marca, przeczytacie reportaż o wiklinie i wikliniarzach, także tych z Łowicza i okolicy. wal

Ogromna

1 komentarz

  1. Kiedyś wiklina była pasją Wiesławy